21 lutego 2017


Dzień dobry!
Parę miesięcy temu przeszukując internet wpadłam na kosmetyki obcej mi marki. Opinia na ich temat była bardzo pozytywna, więc stwierdziłam, że poszukam czegoś więcej na ich temat. Okazało się, że firmę kosmetyki Dla założyły dwie Panie i działają one w Płocku, czyli moim rodzinnym mieście. Potem miałam okazję wpaść na nie podczas spotkania Porozmawiajmy o Modzie.

Kosmetyki zaczęłam testować około miesiąca temu, więc zdążyłam wyrobić sobie jakąś opinię na ich temat, którą chciałabym się teraz z Wami podzielić.


Testowałam dwa kremy: na dzień i na noc. Ich receptura oparta jest na roślinach, co już na starcie zrobiło na mnie wrażenie. Pięknie pachną, troszeczkę jak ziołowa herbata, co oceniam na wielki plus. Obydwa mają pojemność 30g. Może się wydawać, że to niewiele, ale kremy są bardzo wydajne. Mają zbitą konsystencję i bez najmniejszego problemu rozprowadzimy je na twarzy. Wystarczą na dobrą sprawę 2-3 pompki, aby rozsmarować kosmetyk na całej twarzy.


 Krem na dzień z serii Niszcz Pryszcz jak sama nazwa wskazuje jest przeznaczony dla osób z problemami skórnymi. Producent zapewnia, że niweluje wypryski, odblokowuje pory, matuje cerę, nawilża i łagodzi, chroni przed promieniami UV. Jak to wygląda w praktyce? Podpisuję się w 100% pod tym, że nawilża i matuje skórę na praktycznie cały dzień. Nie jestem tylko przekonana, co do niwelowania wyprysków. Niestety ale tutaj nie zauważyłam poprawy.  


Krem na noc ma zaś za zadanie porządnie zregenerować skórę oraz ją nawilżyć. I za to stawiam mu 5+. Krem jest lekki, ale treściwy i od pierwszego użycia czuć jego działanie.  


 Poza tym testowałam też płyn do mycia twarzy. Odrobinę produktu wylewałam na wacik i przecierałam nim twarz. Nie zostawiał na twarzy tłustej czy nieprzyjemnej warstwy. Tak samo jak kremy pięknie pachnie ziołową herbatą. Świetnie radzi sobie z usunięciem makijażu. Wystarczy po prostu w danym miejscu dłuższej przytrzymać wacik, a potem zetrzeć. Brawa za to, że zbiera wszystko na wacik, zamiast rozmazywać.


Wszystkie kosmetyki możecie kupić TUTAJ

18 lutego 2017


Hej!
Prognoza pogody mówi jedno - od przyszłego tygodnia będzie ciepło. Wiosna chyba przyjdzie wcześniej, na co, nie powiem, bardzo się cieszę. Dlatego też postanowiłam przygotować podsumowanie zimowych stylizacji nieco wcześniej, niż początkowo planowałam.

Od połowy listopada pokazałam Wam 20 zestawień, a pośród nich tylko 3 razy pojawiły się spodnie. Staram się na co dzień wybierać sukienki czy spódniczki i Was również do tego zachęcam. Najczęstszym elementem są natomiast czarne, długie kozaki.

Teraz pora na lekko lżejsze zestawienia i większą dawkę pasteli, bo jednak zimą dominowały u mnie przygaszone kolory.


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


 LINK


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 


LINK 

Który strój podoba Wam się najbardziej? Koniecznie dajcie znać :)

Pozdrawiam serdecznie!

16 lutego 2017


Hej!
Nie wiem jak Wy, ale ja od wczoraj przechodzę małe odrodzenie. Słońce dodało mi tyle powera, że mam chęć stale przebywać na dworze. Wczoraj wieczorem zaczęłam przeglądać letnie buty, bo kilku pięknych par zdecydowanie mi brakuje. W sklepach rozglądam się za owocami, a z szafy wyciągam coraz lżejsze rzeczy. Po prostu czuję wiosnę!






spódnica - New Yorker
bluzka - Decathlon
kurtka - @
czapka - Sinsay
torebka - second hand 
 

Jak Wam się podoba mój nieco dresiarski strój? 
Pozdrawiam serdecznie!

14 lutego 2017


Dzień dobry wszystkim! 
Nie bez powodu prezentuję się Wam dzisiaj w towarzystwie czerwieni. Chciałam chociaż symbolicznie oddać nastrój Walentynek właśnie przy pomocy koloru miłości. Bo Walentynki chociaż zdecydowanie przesłodzone i rozdmuchane, nie przeszkadzają mi w żadnym stopniu. 
 

Ja Walentynki odchodzę w zasadzie od tygodnia. Marcin dzisiaj cały dzień siedzi w pracy, więc nadrabialiśmy to poprzez wspólne gotowanie, oglądanie filmów i picie porannej kawy w towarzystwie Ferdka. Mało romantycznie? Być może, ale ja tak lubię.


Przede mną kilka ostatnich dni ferii, które zamierzam spędzić w domu, w towarzystwie rodziny. Spróbuję też wtedy przygotować dla Was zdjęcia do wpisu o second handach, a przy okazji mały haul. Mam nadzieję, że wyjdzie w miarę przyzwoicie.


Na dzisiejszy strój składają się elementy, które już wcześniej pokazywałam. Czerwona bluzeczka to rzecz, którą jednocześnie uwielbiam i nie znoszę - nie ważne jak długo bym ją prasowała, to i tak będzie pognieciona. Lubię jednak jej rozszerzane rękawy i luźny fason. To w zasadzie pierwszy raz, kiedy zestawiłam ją ze spódnicą.


Jak Wam się podoba to zestawienie? Co myślicie o tego typu bluzkach? Chcę tez od razu podziękować wszystkim za bardzo wartościowe komentarze pod ostatnim wpisem :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwego święta zakochanych!

13 lutego 2017


Hej!
Jakiś czas temu w Biedronce wpadłam na plastry na nos. Oczywiście wiedziałam o nich wcześniej, ale coś moje sklepy nie posiadały ich w ofercie. W końcu udało mi się je złapać i to na jakieś promocji za około 3zł. Ochoczo przystąpiłam do testów jeszcze tego samego dnia.


W jednym opakowaniu znajdziecie 6 plasterków dodatkowo opakowane w folię. Ich aplikacja jest bardzo prosta. Wystarczy na lekko zwilżone miejsce przykleić plasterek, dobrze docisnąć i odczekać około 10-15 minut. Potem zrywamy i cieszymy się pięknym noskiem bez wągrów...


Niestety jednak realia nie są aż tak piękne. U siebie zauważyłam minimalny efekt. Oczywiście nie myślałam, że zmiana będzie wielka, ale spodziewałam się chociaż czegoś na przyzwoitym poziomie. Mój Marcin stwierdził, że pewnie to samo dałaby zwykła taśma naklejona na nos i mam dziwne wrażenie, że coś w tym jest. Być może po którymś już kolejnym użyciu faktycznie tych wągrów będzie mniej, ale sama nie wiem, czy chcę kupować kolejne opakowanie, czy lepiej poszukać czegoś innego.


A jakie Wy macie doświadczenia z tym produktem? Używałyście? Sprawdził się?

Pozdrawiam!
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff