09:17

Spódnica w paski i zielona koszula

Spódnica w paski i zielona koszula

Cześć!
Chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić fragmentem pewnej książki, którą męczę od paru tygodni: "Najbardziej nienawidzę tej czczej gadaniny, którą słyszę codziennie. Ludzie mówią: "zobaczymy, co będzie jutro", zamiast "muszę przyłożyć się dziś do pracy, aby jutro było lepsze". To mnie zawsze dołuje." P. Green "Neapol, moja miłość"
Fragment krótki, bez zbędnego filozofowania, a moim zdaniem trafia w punkt. Często tak mamy, że pokładamy nadzieję w kolejnym dni, tygodniu, miesiącu, a chwilę obecną sobie odpuszczamy. A przecież pewne problemy można załatwiać od ręki. Wyjść do ludzi, zjeść coś dobrego, poćwiczyć dzisiaj, a nie od poniedziałku, przeprosić, czy wyciągnąć rękę na zgodę. Kiedy czekamy, to dajemy ciche przyzwolenie na to, żeby nasze życie wymykało nam się powoli spod kontroli. Jutro wcale nie musi być lepiej, może być gorzej. Nie ma co czekać na szczęśliwy obrót wydarzeń, lepiej zadbać o to samodzielnie, już teraz.
 

Sama kiedyś długo czekałam na lepsze jutro, bo myślałam, że skoro jednego dnia los był dla mnie średnio łaskawy, to jutro mi to wynagrodzi. I wiecie co? Tak nie było. A ja czekałam i sama nie robiłam nic, bo chyba byłam zbyt leniwa. Lepsze jutro jest wymówką, aby się nie starać.


Z dzisiejszego stroju jestem bardzo zadowolona. Zestawiłam spódnicę, którą znalazłam przez przypadek w maju, podczas mojej jedynej wizyty w lumpie i koszulę, do której miałam wiele podejść, ale ostatecznie sama nie wiem, czy mi się podoba, czy nie. Stwierdziłam, że ich stonowane kolory będą ze sobą dobrze współgrały. Poza tym obydwie rzeczy są wykonane z lekkich materiałów, dzięki czemu nie ugotowałam się w nich w upalny dzień. Dodałam do tego torebkę - także nabytek z lumpa, ale tym razem czerwcowy. Kosztowała mnie całą złotówkę, a ma super pojemność. Mieści wodę, kalendarz, kosmetyczkę i inne drobiazgi. Do tego moje ulubione brązowe sandałki.




koszula - Bershka
spódnica - second hand
torebka - second hand
buty - second hand 
 

Pozdrawiam serdecznie!

19:28

Dżinsowa sukienka z koturnami

Dżinsowa sukienka z koturnami

Cześć!
Od wczoraj szaleję i robię porządki w biblioteczce i szafie. Kolejne rzeczy klasyfikuję jako "pozbyć się" i na szczęście inni ludzie chcą przygarnąć ode mnie fanty, które mnie już radości nie sprawiają. Takie porządki bywają oczyszczające, pomagają w jakiś sposób rozliczyć się z przeszłością. Pozwalają też wziąć głęboki oddech, bo w głowie i szafie robi się jaśniej.


Dzisiaj prezentuję się Wam w dżinsowej sukience, którą znalazłam oczywiście w second handzie. Gdy ją przymierzyłam, siostra nie była zachwycona. Poprosiła, żebym się zastanowiła i tak zrobiłam. Pomyślałam na spokojnie i stwierdziłam, że jest to rzecz, którą z wielką chęcią będę nosiła na co dzień, do pracy, na zakupy, urodziny, czy do kina. Zmienię tylko buty, torebkę, może fryzurę. Dżins nie jest moim zdaniem materiałem jednoznacznym, a przynajmniej mnie nie kojarzy się tylko z codziennym luzem. W dniu, kiedy robiłyśmy zdjęcia potrzebowałam czegoś wygodnego, bo czekało mnie kilka rzeczy do zrobienia, dlatego postawiłam na dużą torebkę. Nie chciałam jednak rezygnować z dziewczęcego akcentu, dlatego dobrałam do tego koturny w kratkę.







sukienka - second hand
buty - no name
torebka - Natura 


Pozdrawiam serdecznie!

08:47

Robię krok w tył

Robię krok w tył

W moim życiu od jakiegoś czasu szykowały się zmiany i to całkiem spore. Ostatnie dni sprawiły jednak, że zmiany te pójdą w zupełnie innym kierunku. Zamiast zmieniać miasto i wybierać nowe mieszkanie, będę próbowała upchnąć rzeczy w moim starym pokoju :) Można powiedzieć, że robię krok w tył albo zaczynam wszystko od nowa, ale sądzę, że tak miało być, więc pokornie się na to zgadzam. Coś się kończy, a coś zaczyna i ja wierzę, że dla mnie zacznie się coś fajnego.


Teraz postanowiłam skupić się na fajnych rzeczach. Za tydzień jadę na See Bloggers, a po drodze zamierzam poczynić dorosłe kroki w stronę pośredniaka :) Potem pewnie spróbuję zrealizować moje postanowienia i poodświeżać języki, którymi ostatnio posługiwałam się w stopniu ograniczonym. Mam nadzieję, że nie umknęło mi tyle, ile myślę. Ogólnie mam otwartą głowę i nastawiam się pozytywnie.


No i pora na dzisiejszy strój :)
W niedzielę zatęskniłam za moją spódniczką z rozporkiem, lubię ją, bo jest nietypowa i wygląda dobrze ze stonowaną górą, bo sama (moim zdaniem) i tak przyciąga wystarczająco dużo uwagi. Zestawiłam więc z nią granatowy top na grubych ramiączkach. Idealnie sprawdza się w upalne dni, bo jest wykonany z cienkiego, przewiewnego materiału. Dobrałam do tego niebiesko-czarne dodatki, czyli okulary lustrzanki, kupione chyba kilka lat temu w Biedronce, niebieską torebeczkę z Sinsaya i płaskie sandałki. Mnie samej całość się podoba, a Wam?






 spódniczka - Sinsay
top - second hand
torebka - Sinsay
okulary - Biedronka
buty - no name 


Pozdrawiam serdecznie!

09:30

Peeling enzymatyczny Dermedic

Peeling enzymatyczny Dermedic

Cześć Kochani!
W ostatnim czasie miałam wielką przyjemność zapoznać się z kilkoma świetnymi markami. Pierwszą z nich jest marka Dermedic, o której ja już Wam co nieco opowiadałam KLIK. Marka Dermedic z hukiem wdarła się do mojej łazienki i sporo tam pozmieniała, m.in. moje podejście do peelingów.
Moja cera z natury jest delikatna i na wszelkie podrażnienia reaguje wysypem niedoskonałości. Unikałam więc klasycznych peelingów tarek i przez to niestety moja twarz także cierpiała. Na szczęście w moje łapki wpadł peeling enzymatyczny O TEN. Jak się sprawdził?


Po pierwsze niech Was nie zniechęci mała buteleczka, produkt jest bardzo wydajny. Ja użytkuję go mniej więcej od początku lutego i jeszcze trochę go zostało. Produkt rozcieram palcem po twarzy i zostawiam na mniej więcej pół godziny, a jeśli czuję, że musi zostać dłużej, to wtedy nawet na godzinę. Po ściągnięciu skóra nie jest podrażniona, czy zaczerwieniona. Prezentuje się ładnie i moim zdaniem jest jakby... jaśniejsza. Co ważne także, skóra nie jest przesuszona, a właśnie jakby lekko nawilżona, bo potem nie domaga się na już żadnego kremu nawilżającego.


A co z tym usuwaniem martwego naskórka? Ja ściągam go wacikiem i widać na nim jakby takie resztki skóry. Potem jeszcze przemywam twarz żelem, bo nie lubię uczucia, że coś na niej zostało. Czuć w dotyku, że na skórze nic nie zalega, że jest lżejsza. Zauważyłam też, że kremy szybciej "wchodzą" w skórę. Używam go raz w tygodniu, w okresie zimowym czasem częściej, w zależności od potrzeb.
Jak dla mnie jest to świetny produkt, który pomaga mi w pielęgnacji cery. Koszt tego cudeńka to 34zł. Dużo i niedużo. Kwota podzielona jednak na kilka miesięcy jest już przyjemna :)


21:51

Prawo do modowego wyboru

Prawo do modowego wyboru

Cześć!
Ostatnio dostałam komentarz od pewnej dziewczyny, że nie wzięłaby koszuli z dzisiejszego wpisu za darmo. Pomyślałam najpierw okey, a potem naszły mnie pewne refleksje. Uwielbiam to, że każdy ma prawo do własnej opinii, gustu, stylu, sposobu na wyrażenie siebie i wychodzę z założenia, że każdy powinien się z tego przywileju cieszyć. Nie lubię natomiast, kiedy inni dyktują całemu światu warunki. Załóż to, nie noś tego, daruj sobie to. Serio? Wychodzę z założenia, że o guście, jak o religii, nie powinno się dyskutować. Może mi się coś nie spodobać, mogę to szczerze wyrazić, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby oczekiwać od drugiej osoby, żeby patrzyła na styl, modę, czy jakkolwiek to ująć, w ten sam sposób co ja.
 

Jeśli zaś chodzi o strój...
Możecie stwierdzić, że mi odbiło, ale absolutnie uwielbiam to połączenie, bo jest inne, odważne i jak dla mnie bardzo kobiece. Obydwa elementy, czyli lnianą spódnicę w pięknym, czerwonym kolorze oraz koszulową bluzkę w cętki znalazłam w second handzie. Koszula zauroczyła mnie tym, że... od razu widziałam w głowie co najmniej 5 zestawień z nią w roli głównej. Można powiedzieć, że jest to rzecz brzydka, ale ja wiem, że zrobię z niej dobry użytek :) Do tego dobrałam brązowe mokasyny i małą torebkę. W tym zestawieniu zaprezentowałam się na ostatnim spotkaniu Porozmawiajmy o Modzie.






koszula - second hand
spódnica - second hand
buty - second hand
torebka - Pepco
 

Pozdrawiam serdecznie!

19:37

Na wszystko przychodzi odpowiedni moment

Na wszystko przychodzi odpowiedni moment

Cześć!
Ostatnio przekonałam się na własnej skórze, jak prawdziwe jest powiedzenie, że na wszystko przychodzi odpowiedni moment. Gdy byłam młodsza, wiele rzeczy chciałam na już, byłam strasznie niecierpliwa. Nie rozumiałam po co wszyscy radzą mi zachować spokój. Tekst: "poczekaj, wszystko przyjdzie z czasem" denerwował mnie tak mocno, że już nie chciałam dłużej nikogo słuchać.
Na szczęście zniechęcona przez wiele osób odłożyłam pewne rzeczy w czasie i teraz myślę, że dobrze się stało, bo mogłam ich po prostu ostatecznie nie dźwignąć. Dzisiaj jestem inną osobą, wiele rzeczy się we mnie zmieniło i inaczej patrzę na sprawy, które jeszcze kilka lat temu wydawały mi się być takie fajne i banalne.


Prawda jest jednak taka, że gdyby nie splot lepszych czy gorszych decyzji, nie byłabym pewnie w tym miejscu, z takim doświadczeniem i takimi planami. Planuję dużo, ale lubię pewne rzeczy odwlekać w czasie, żeby sprawdzić, czy to na pewno to. Bo wiecie, czasem łatwiej zrobić krok do przodu niż krok w tył. Wam też radzę czasem poczekać i po prostu sprawdzić siebie.


Dzisiejszy strój stanowią w głównej mierze nabytki z second handu. Zarówno bluzkę jak i spódnicę udało mi się kupić za złotówkę. Kiedy planowałam w środę w co się ubrać, od razu pomyślałam właśnie o tym zestawieniu. Gdzieś w głowie widziałam, jak fajny komplet stworzą, dziewczęcy, wyygodny i co najważniejsze, ładny. Wydaje mi się, że największą uwagę skupia fason bluzki. Do tego dobrałam sandałki, również pochodzące z second handu i małą torebkę.






bluzka - second hand
spódnica - second hand
buty - second hand
torebka - Sinsay 


A jeśli lubicie lump haule, to zapraszam Was na mój ostatni film KLIK
Pozdrawiam serdecznie!

20:21

W końcu żyję własnym życiem

W końcu żyję własnym życiem

Cześć Kochani!
 W ostatnich dniach wyjątkowo delektowałam się tym, jak jest. Ciągle goniłam za jakimś idealnym życiem, jakie wykreował internet i nie do końca czułam się dobrze z tym, że ja żyję inaczej. Bo przecież ludzie żyją na bogato, podróżują, biegając codziennie do Zary. Ja natomiast podróżuję od czasu do czasu i biegam... ale do Biedronki :) Długo myślałam nad tym, jak zrealizować sen o takim pięknym życiu, a potem doszłam do wniosku, że ucieka mi przez palce to moje. Nieidealne.


Zmieniłam więc strategię. Zamiast starać się żyć jak inni, postarałam się poprawić to co mogę w moim sposobie życia. Zadbałam bardziej o siebie, codziennie przyrządzam sobie koktajle z owoców, staram się możliwe dużo spacerować, mówię sobie miłe rzeczy i zapisuję, co fajnego mi się przydarzyło. Są to drobiazgi: komplement, wygrany swop, nowy obserwator, udane zakupy, smaczny obiad. Rzeczy tak banalne, a jednak sprawiające, że patrzę na moją rzeczywistość cieplej.


Dzisiaj pokazuję Wam moją niedzielną stylizację. Postawiłam na długą spódnicę, przepadam wprost za nimi i cały czas wypatruję kolejnej, która stanie się moją ulubioną. Dobrałam do niej koszulę w szminki. Uważam ją za taki mój znak rozpoznawczy ;) Fajnie się nosi w takie ciepłe dni, bo jest super lekka, a z drugiej strony chroni ramionka przed poparzeniem. Nie mogło oczywiście zabraknąć dużej, pojemnej torby oraz wygodnych bucików. Uwielbiam sezon na sandałki, bo to jak dla mnie jedne z najwygodniejszych butów.



spódnica - second hand
koszula - no name
torebka - no name
okulary - Sinsay
buty - no name 


Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger