20:27

Wśród jabłek

Wśród jabłek

Cześć!
Jesień często nastrajała mnie negatywnie, bo czułam, że mija czas, kiedy mogłam zrobić wiele. W tym roku jest inaczej. Nie cofam się myślami i nie wypominam sobie, że nie biegałam, nie odkryłam nowego miejsca, nie wstawałam rano, żeby oglądać wschody słońca. No trudno, nie wyszło. Myślę też, że pomogła mi też myśl, której kiedyś nie chciałam przyjąć, że nigdy nie jestem SAMA. W ostatnich tygodniach dostałam masę wsparcia od przeróżnych osób, bliższych i dalszych. Byli gotowi wysłuchać, przytulić, pogadać, po prostu być i bardzo to doceniam.


Wydaje mi się, że sama osób gdzieś w środku czuje się samotna. To chyba jeden z większych problemów w dzisiejszych czasach, bo choć ludzi na świecie nie brakuje, to często okazuje się, że ze swoimi problemami zostajemy sami. Niestety jest to przykre zjawisko i sama nie wiem, co się stało, że wszystko poszło w tym kierunku, że ludzie albo nadmiernie pozamykali się w sobie albo przestali dostrzegać innych. Może tak jest wygodniej?


Pochwalę się Wam, że czerpię masę przyjemności z rzeczy, za którymi kiedyś średnio przepadałam. Masę radości sprawia mi prasowanie w towarzystwie fajnego filmu czy serialu, spacer do pracy, kiedy mam czas zadzwonić do mamy i poopowiadać jej nowinki, czy dbanie o przestrzeń, w której później popijam kawę. Przestałam zrzędzić, że czeka na mnie zlew z garami, tylko raczej patrzę na to tak, że umyję talarze, w których potem zjem coś smacznego. I jakoś życie stało się przyjemniejsze, pomimo masy obowiązków.


W dzisiejszej stylizacji pierwsze skrzypce gra sukienka - mój ostatni łup z second handu (haul możecie obejrzeć tutaj). Spodobała mi się przez kolory i długość midi. Sprawdza się idealnie przy obecnej pogodzie, bo wystarczy narzucić coś na ramionka i śmiało możemy ruszać w świat. Najczęściej dopieram do niej skórzaną ramoneskę, ale tym razem zdecydowałam się na dżinsową kurteczkę. Jeśli chodzi o buty, to zależało mi na wygodzie, więc wybrałam trampki. Lubię ten typ butów, sprawdza się przy masie zestawień :)








Pozdrawiam serdecznie!

08:14

Zbiór moich letnich stylizacji

Zbiór moich letnich stylizacji

Dzień dobry!
W ostatnich dniach nie wychodzę z domu bez kurtki, o poranku robię sobie ciepłą herbatę zamiast kawy i martwię się, żeby wyjechać z Płocka do Olsztyna wcześniej, żeby nie jechać po ciemku... a to oznacza jedno. Idzie jesień :) Pomyślałam, że po raz kolejny zbiorę moje letnie stylizacje i tradycyjnie poproszę Was o wybranie ulubionej. Pojawiło się ich odrobinę mniej niż w zeszłym roku, ale tak jak pisałam w tym wpisie troszeczkę odpuściłam sobie internetowe życie.








Pozdrawiam serdecznie!

21:58

Jakich komplementów nie lubię?

Jakich komplementów nie lubię?

Hej!
Pierwszy tydzień w "nowym" miejscu przebiega mi o dziwo dobrze. Oczywiście wracam do domu zmęczona i odliczam dni do wolnego, ale staram się codziennie zrobić coś, co sprawi, że pójdę spać zadowolona. Od piątku zdążyłam odwiedzić Escape Room (serdecznie polecam iESCAPE), wybrać się na herbatkę do Joanny, a także kupić sobie kwiatka (tym razem padło na bananowiec) i przejść się wieczorem po starówce.  Poza  tym chcę upiec sernik i wybrać się do lumpa. Bo kto mi zabroni? :)


Powiem Wam szczerze, że lubię nosić spódnice i wysokie buty. Lubię malować usta na czerwono/bordowo, ale... W piątek, czyli wtedy, gdy robiłam z siostrą zdjęcia, które dzisiaj oglądacie od totalnie obcego mężczyzny (widać było, że taki figo fago) "seksownie wyglądasz" i... miałam zaraz chęć się przebrać. Nie lubię takich uwag od obcych ludzi. Peszą mnie one i sprawiają, że czasem się boję, bo nie wiem, co autor słów dodatkowo myśli. Cenię sobie komplementy jak każda kobieta, ale tylko te grzeczne i kulturalne.


To takiego ubioru zainspirował mnie w sumie wrzesień i powrót do szkoły. Pomyślałam, że założę coś biało-czarnego i wybór padł na koszulę w kratę - nabytek z lumpa i skórzaną spódnicę - mam ją po mamie. Dobrałam do tego koturny, bo lubię mieć te kilka dodatkowych centymetrów, a poza tym chcę się nimi nacieszyć, póki to w ogóle możliwe.





koszula - second hand 
spódniczka - vintage
torebka - Pepco 
buty - CCC
 


Pozdrawiam serdecznie!

19:37

Kolejny rozdział

Kolejny rozdział

Cześć!
Odzywam się do Was pomiędzy kolacją a pakowaniem. Odważyłam się zrobić krok do przodu i zostawić (po raz kolejny) poukładaną rzeczywistość na rzecz czegoś nowego. Póki co na próbę, bo wiele spraw stoi nadal pod znakiem zapytania, ale... denerwuję się mimo wszystko. Tworzenie nowego chyba zawsze budzi lęk i wywołuje skrajne emocje, jednak cały czas powtarzam sobie, że jeśli nie spróbuję, to potem będę żałować.


Będę się oczywiście odzywać i pisać, co i jak :) Pewne rzeczy możecie już zobaczyć na moim kanale, gdzie po prostu łatwiej jest mi pewne rzeczy Wam przedstawić. Dzisiaj też starałam się złapać jakieś urywki z pakowania :) Powiem Wam, że ciężko będzie zapakować do mojego Seicento wszystkie potrzebne rzeczy.


Dzisiejszy strój jest bardzo prosty i bez żadnych szaleństw. Wybrałam spódniczkę oraz bluzeczkę z siatki (?) na któryś wyjazd do Olsztyna. Potrzebowałam koniecznie czegoś wygodnego i przewiewnego, bo tamten dzień był niesamowicie upalny. Wszystkie elementy oprócz butów pochodzą z second handu. Sandałki z kolei kupiłam z mamą w CCC. W sumie w sprawie butów najczęściej stawiam na ten sklep, bo chyba jeszcze nigdy nie zawiodłam się na ich butach.




buty - CCC
reszta - second hand


Pozdrawiam serdecznie!

20:40

Wyglądasz lepiej w...

Wyglądasz lepiej w...

Hej po kolejnej przerwie :)
Tym razem była ona spowodowana sporą rewolucją w moim życiu, o której na pewno kiedyś napiszę ciut więcej. Póki co sama się ze wszystkim oswajam i czuję się ciut dziwnie.
Dzisiaj słów kilka na temat tekstu, który swego czasu słyszałam często, a teraz powrócił on jak bumerang. Chodzi mi o magiczne zdanie "wyglądasz lepiej w..., powinnaś..." I spróbuję od razu uzupełnić "wyglądasz lepiej w ciemnych włosach, powinnaś się przefarbować" albo "lepiej wyglądasz chudsza, powinnaś wrócić do poprzedniej figury". Różnych wariacji tego zdania słyszałam po drodze masę. Lepiej w tym, gorzej w tamtym. Każdy ma inne zdanie i każdy szczerze je przedstawia. A ja? Najlepiej wyglądam w tym, w czym czuję się dobrze :)


Trochę nie rozumiem tych porad, moim zdaniem są nie na miejscu. Rozumiem, że każdy ma swój gust i każdy woli siebie czy innych w przeróżnych wydaniach, ale myślę, że jeśli nasza opinia zaczyna się od "powinnaś", lepiej zatrzymać ją dla siebie. Po pierwsze dlatego, że jest to moim zdaniem ciut niegrzeczne, a po drugie... pomyślmy o drugiej stronie, jak ona się poczuje, kiedy usłyszy tekst "lepiej wyglądałaś szczuplejsza, schudnij".


Temat w sumie wybrałam pod sukienkę, która pokazuje wiele pozytywów, ale też negatywów figury. Lubię dobrać do niej koturny, które dodają mi odrobiny centymetrów, no i wydłużają nogi. Muszę przyznać, że to chyba mój słaby punkt, krótkie nogi. Sama sukienka została kupiona w second handzie za sporą moim zdaniem kwotę, czyli za 17zł. Wahałam się wtedy, czy nie poczekać na wyprzedaż, ale bałam się, że ktoś mnie wyprzedzi i wróciłam z nią do domu tego samego dnia.










Pozdrawiam serdecznie! 

11:56

Pieniądze - droga a nie cel

Pieniądze - droga a nie cel

Hej!
Muszę się Wam pochwalić moim ostatnim odkryciem. Kiedyś często rozmyślałam o pieniądzach, jak je zarobić, jak zaoszczędzić, jak zamknąć w słoiku i po prostu cieszyć się z tego, że są. Okropne, prawda? Wiem, że tak, ale po prostu od dziecka żyła we mnie świadomość, że pieniądze trzeba po prostu mieć, bo z nimi jest lepiej, łatwiej, wygodniej. Całkiem niedawno doszłam do wniosku, że pieniądze wcale nie są i nie mogą być celem, że są co najwyżej drogą do celu. Do ładnego mieszkania, do możliwości kupienia leków, do podróży, do edukacji. Drogą, ale nie celem!
Nie twierdzę, że nie warto zbierać oszczędności, bo warto. Nawet mała suma na koncie na czarną godzinę daje nam poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że w razie czego z głodu nie padniemy. Sadzę jednak, że czasem warto zrobić fajny użytek z gotówki i po prostu wydać ją na coś miłego. Mam wrażenie, że gdy tego nie robimy, to oszczędzanie staje się dla nas przykrym obowiązkiem, ciągłym odmawianiem sobie przyjemności.


Zgaduję, że głos zabiorą osoby posiadające dzieci, że im jest trudniej, że nie mogą sobie pozwolić na małe szaleństwa, bo... Drażni mnie takie gadanie. Znam mamy, które wcale nie oddają ostatniego grosza dziecku, tylko czasem postawią na siebie i nikomu żadna krzywda się nie dzieje. Serio. Poza tym... dla mnie takie gadanie jest trochę zrzucaniem winy na dziecko. "Nie spełniam swoich marzeń, bo mam dziecko". Czy posiadanie dziecka nie jest przypadkiem przyjemnością, największą radością w życiu? Rozumiem, że każdy chce zapewnić dziecku wszystko, kupować im zabawki, ubranka, opłacić dodatkowe zajęcia, jednak zastanówmy się, czy Twoje maleństwo na serio potrzebuje miliona zabawek? Niektóre dzieci mają ich kilka i są szczęśliwe.


Nie chcę Was też zachęcać do nadmiernego wydawania, bo przesadna nigdy nie jest i nie będzie dobra, ale właśnie do tego, abyście pieniądze traktowali jako drogę, a nie sam cel :) Sama kilka dni temu zdecydowałam, że mam chęć na buty widoczne na zdjęciu i je kupiłam. Mam chęć zafundować sobie deser na mieście, to funduję. Chcę zrobić komuś małą niespodziankę, po prostu ją robię.


Mój dzisiejszy strój jest prosty, nie przykuwa wzroku ani wzorem, kolorem, czy długościami. Stawiam na rzeczy bezpieczne, które potem nie sprawią, że będę się wstydzić, czy czuć niekomfortowo, bo spódnica podjeżdża mi do góry. Dzisiaj prezentuję się Wam w spódnicy w kratę, którą mam już ponad rok i znalazłam ją w second handzie za grosze. Do tego dobrałam luźną, beżową bluzkę. Długo nie miałam na nią pomysłu, aż w końcu stwierdziłam, że sprawdzi się właśnie do dopasowanych dołów. Do tego mam torebkę, która towarzyszy mi w ostatnim tygodniu bez przerwy. Cenię ją za rozmiar - zeszyt, gazeta, butelka wody i podstawowe wyposażenie mieszczą się bez problemu.







Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger