09:05

Ostatnia stylizacja z brzuszkiem

Ostatnia stylizacja z brzuszkiem

Cześć Kochani!
Ostatnio sporo myślałam o tym, co mogę zrobić, by nieco poprawić swoje życie. Wiem, że początek listopada to raczej mało popularny czas na robienie sobie postanowień, ale uważam, że nie ma co czekać, tylko trzeba działać od razu. Za każdym razem słyszę, jak ktoś realizację swoich postanowień odkłada w czasie, to w zasadzie jestem pewna, że nic z tym nie zrobi. Jeśli działać, to od razu, kiedy chęci są największe.


Moje cele na kolejne miesiące to przede wszystkim zadbanie o zdrowie, także to psychiczne. Chcę częściej dbać o siebie w kontekście urody, ale też odwiedzić lekarzy, do których powinnam zajrzeć już jakiś czas temu. Możecie stwierdzić, że to nieco egoistyczne, bo powinnam teraz stawiać dziecko na pierwszym miejscu, ale głęboko wierzę w stwierdzenie, że szczęśliwa i zdrowa mama, to także szczęśliwe i zdrowe dziecko. Poza tym pragnę lepiej zorganizować się finansowo. Teraz czeka na nas kilka większych projektów i wszelkie oszczędności chcę przeznaczyć właśnie na nie.


Dzisiaj pokazuję Wam ostatnią ciążową stylizację. Trochę przeleżakowała w folderze zanim zebrałam się za stworzenie wpisu. Jak widać jesień nastroiła mnie na brązową stylizację. Do brązowej plisowanej spódnicy (moj hit z second handu) dobrałam bluzkę w delikatną panterkę i długi sweter. Uwierzcie mi, że parę lat temu absolutnie nie zdecydowałabym się na żadne ubranie w ten wzór, bo kojarzył mi się on z tandetą. Potem się to zmieniło i mam w szafie pojedyncze panterkowe rzeczy. Tego dnia, kiedy robiliśmy zdjęcia, była idealna pogoda na kapelusz. Stęskniłam się za tym okryciem głowy i teraz chętnie się na niego decyduje.







Pozdrawiam serdecznie!

19:36

Wielkie zmiany

Wielkie zmiany

Cześć Kochani!
Dzisiejszy wpis miał pojawić się w czwartek i miał dotyczyć czegoś absolutnie innego, ale... mała istotka, na którą czekaliśmy przez tyle miesięcy również doszła do wniosku, że chce się z nami poznać, dlatego dzisiaj przychodzę do Was tak bardziej informacyjnie :)
Od razu dziękuję za piękne życzenia i gratulacje, które stale do mnie napływają. Za wszystkie bardzo serdecznie dziękuję i nie mogę się nadziwić, jak dużo okazało mi w tych ostatnich dniach wsparcie i ciepło :)


Pojawiają się pytania, czy będę pokazywać dziecko w social mediach. Odpowiadam, że dziecko jako dziecko nie wkroczy zbyt szybko do internetów :) Czasem oczywiście zaprezentuję jakiś skrawek, ale cała Lilka pozostaje póki co tylko dla nas :) Mam nadzieję, że rozumiecie. Te lata spędzone w sieci nauczyły mnie, że jad ludzki potrafi spłynąć nawet na niewinne dzieci, więc chcę tego małej zaoszczędzić, a przy okazji i sobie stresów.










Pozdrawiam serdecznie!

13:57

Maxi nadal w akcji

Maxi nadal w akcji

Cześć Kochani!
Wrzesień sprawił, że złapałam niesamowitego lenia. Spodziewałam się pięknego początku jesieni, który podziała na mnie motywująco, a uzyskałam odwroty efekt. Każdy deszczowy dzień sprawiał, że mój poziom energii spadał w dół i teraz ciężko jest mi powrócić na wcześniejsze tory i wykrzesać z siebie więcej energii. Nie motywują mnie też wszyscy dookoła, którzy mówią, żebym odpoczywała póki mogę. Ale... nie da się odpocząć czy wyspać na zapas.


W nieco ładniejsze dni, kiedy nie pada i słonko nieśmiało wychodzi zza chmurek, lubię wyjść chociaż na krótki spacer. Nie jest to dla mnie takie łatwe, jak można by przypuszczać, ale staram się mimo wszelkich ograniczeń przejść się chociaż kawałek. Potem mam wrażenie, że po prostu czuję się lepiej i lżej. Mam ogromną nadzieję, że pogoda pozwoli nam na częste spacery z wózkiem. Już sobie wyobrazam jak w trójkę przemierzamy piękny, złoty park i korzystamy z chwil tylko dla nas.
 

Strój z dzisiejszego wpisu sprawdził się podczas nieco cieplejszego dnia. Wybraliśmy się właśnie wtedy na szybki spacer po starówce z Rosie. Postawiłam na spódnicę maxi, z którą póki co ciężko mi się rozstać, ale wiem, że niedługo będzie musiała trafić do piwnicy. Dobrałam do niej białą koszulę w rozmiarze 52. Świetnie wygląda związana i nie sprawia wtedy wrażenia tak olbrzymiej. Na ramiona zarzuciłam kamizelkę z Lidla. Świetnie sprawdza się właśnie podczas takich przejściowych temperatur, kiedy ciężko jest stwierdzić, czy już jest zimno, czy nadal w miarę ciepło.






Pozdrawiam serdecznie!

12:55

Kolejna sukienka z second handu

Kolejna sukienka z second handu

Cześć Wam!
Niestety nie wstrzelę się z dzisiejszą stylizacją w pogodę, jaką mamy za oknem, ale coś nie mogę się zebrać do regularnego pisania.
Parę dni temu obejrzałam film "Jestem na tak" i zmusił mnie on do pewnej refleksji. Zaczęłam się zastanawiać, jak często z moich ust pada słowo "tak" i doszłam do wniosku, że chyba zbyt rzadko. Zwykle reaguję odmową na różne propozycje, często z obawy, z wygody, czy z każdego innego powodu. Postanowiłam więc nieco bardziej otworzyć umysł i częściej zgadzać się na różne propozycje, w tym także i na swoje własne. Bo wiecie, czasem wpadam na pomysł, ale szybko z niego rezygnuję, a powinnam właśnie doprowadzić go do realizacji :)


Sukienka z dzisiejszego wpisu to jeden z fajniejszych second handowych łupów. Kupiłam ją, jak byłam jeszcze nieco mniej "brzuchata" i... szczerze mówiąc, szybko o niej zapomniałam. W gorące dni wydawała mi się być po prostu kiepskim wyborem. Aż w końcu udało mi się ją wyszperać z otchłani szafy i wtedy sprawdziła się jak znalazł. Dobrałam do niej czerwoną torebkę, która na stonowanym tle z pewnością zwraca uwagę. Ogólnie jest to produkt polskiej marki Fabiola. Służy mi jak kilka lat i zastanawiam się, czy to nie dobry moment, żeby zamówić kolejną do kolekcji.







Pozdrawiam serdecznie!

18:57

Czuję już jesień

Czuję już jesień

Hej!
Ten tydzień był dziwny i ciągnął się w nieskończoność, dlatego wyjątkowo cieszę się na myśl o tym, że już piątek. Ciężko było mi skupić się na codziennych obowiązkach i czułam się wyjątkowo ciężko. Chyba nie należę do mamusiek, które zachwycają się kopnięciami dziecka (szczególnie na końcu ciąży i szczególnie w momencie, kiedy chcę iść spać). Chciałabym przygotować dla Was około ciążowych wpisów, ale bez zachwytów nad tym, jaki to cudowny stan, bo wiele mnie te ostatnie miesiące nauczyły i chciałabym się tymi lekcjami z Wami podzielić.


Niestety pogoda nie pozwala mi już tworzyć tego typu stylizacji, ale nie narzekam. Mam w głowie mnóstwo pomysłów i inspiracji na typowo jesienne zestawienia. To dzisiejsze powstało dzięki nabytkom z second handu. Bluzka przeleżała w koszu na pranie jakieś 3 miesiące i w sumie założyłam ją w ostatniej chwili. Spódnicę pokazywałam Wam w tym lump haulu. Uwielbiam ją i myślę, że będzie często gościła na blogu :)


Swoją drogą... czuję już konkretną jesień. Liście niby jeszcze są zielone, ale widać, że powoli ona nadciąga. Dzień stał się krótszy, poranki zdecydowanie chłodniejsze, częściej też czuję typowy dla tej pory roku kryzys. Powiem Wam, że jednak się cieszę. Lubię pierwsze tygodnie jesieni. Kiedy świat staje się złoty, z szafy można wyciągnąć lekkie kurtki i bezkarnie spędzać czas pod kocem.










Pozdrawiam serdecznie!

21:14

Uwolnij się od toksycznych ludzi

Uwolnij się od toksycznych ludzi

Cześć Kochani!
Wróciłam właśnie ze spotkania z moją Konfettitime i po raz kolejny upewniłam się w tym, jak ważne jest to, aby doceniać się ludźmi, którzy działają na nas pozytywnie. Kiedyś, chcąc nie chcąc, byłam blisko osób krytykujących moje wybory, styl życia, hobby i tym podobne. Nie muszę chyba opowiadać, jak to na mnie wpływało. Na szczęście udało mi się uwolnić od wpływu toksycznego otoczenia i dzięki temu w pewnym sensie odżyć. Teraz wyjątkowo doceniam tych, którzy mi kibicują, ale też jestem wyczulona na marudy. Wiem, że znajomość z nimi może tylko ściągnąć mnie na dno.


Szczególnie w pamięć zapadła mi jedna osoba, która wszelkie moje działania interpretowała na swój sposób i to zawsze tak, żeby wyszło, że postępuję źle. Każdy mój wpis miał też według niej drugie dno, o jakim sama w życiu bym nie pomyślała. Stresowałam się strasznie dobierając kolejne słowa, bo wiedziałam, że zostaną zinterpretowane w zupełnie inny sposób. Wiecie co zrobiłam? Wywaliłam tą osobę ze znajomych i ze swojej świadomości. Jeśli ona nadal gdzieś tam za mną podąża, to jej sprawa, ja na co dzień nie pamiętam o jej istnieniu.


Wam też radzę zrobić w myślach pewną selekcję ludzi i zastanowić się, czy wszyscy wpływają na Was pozytywnie. Być może i w gronie Waszych znajomych jest ktoś, kto działa średnio korzystnie? Kto wywołuje u Was stres i z kim nie macie chęci utrzymywać kontaktu. Jeśli tak, myślę, że warto zastanowić się nad ucięciem tej znajomości. Myślę, że rezygnując z "koleżanki" możecie więcej wygrać niż stracić.


Teraz staram się otaczać ludźmi, którzy mi kibicują, którzy nie przekształcają moich słów i nie czerpią radości z moich potknięć. Uwierzcie, że to niesamowicie motywujące usłyszeć, że ktoś mi dobrze życzy. Sama wtedy czuję, że moja chęć do działania wzrasta o 100%. Sama też rekompensuję się tym samym i wspieram tych, którzy mnie wspierają.



Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger