21:41

Czemu to nie działa?

Czemu to nie działa?

Hej!
Dzisiaj chciałam proszyć temat, który od dłuższego czasu chodzi mi po głowie. Nie wiem, jak Wy, ale ja często spotykam się z masą przeróżnych opinii na temat jednego produktu. I to tak skrajne. Dla mnie jednak jest to rzecz normalna, że każdy inaczej reaguje na dany kosmetyk. Skąd zatem ten wpis? Chcę w jakiś sposób odpowiedzieć na masę absurdalnych jak dla mnie komentarzy osób, które tego faktu nie rozumieją.
Od czasu do czasu wpadam na treści typu "jak można polecać taki bubel?", "u mnie się nie sprawdził, więc nie wiem, co widzisz w nim fajnego", "pewnie chwalisz po zapłacili".
Do autorów musi dojść, że każdy inaczej reaguje na kosmetyki, na ich składniki, na zapach itd, dlatego to, co dla Ciebie jest fajne, będzie u drugiej osoby porażką, a to, co Ty uważasz za bubel, u innej osoby świetnie się sprawdzi.


Różne reakcje na kosmetyk biorą się z różnych powodów:
- często zaczynamy z innego punktu, czyli nasze włosy, twarz, ciało, usta są w różnym stanie, dlatego pewne produkty pielęgnacyjne lepiej spisują się u jednych niż u drugich
- mamy inne wymagania, każda cera jest ciut inna i potrzebuje nieco innego podejścia
- składniki - musimy wiedzieć, które składniki kosmetyków lubimy, a które absolutnie się u nas nie spisują. U mnie super działa awokado, u innych niekoniecznie. Skrajne opinie są też na temat keratyny.
- być może posiadamy inną wersję produktu - producenci czasem zmieniają pewne drobiazgi w kosmetykach, tzw. formułę i przez to niby ten sam produkt może działać różnie


- pracujemy z innymi kosmetykami i mogą one pozytywnie lub negatywnie działać na inne produkty
- mamy uczulenia, czyli z automatu z pewnymi kosmetykami się nie lubimy
- oczekujemy innych rzeczy - niektórzy niestety spodziewają się cudów od kosmetyków, a tak się niestety nie da. Musimy na trzeźwo ocenić możliwości szamponu, maseczki, czy balsamu.
- czas, używamy produktów niewystarczająco długo, by poznać jego możliwości. Czasem efekty widać dopiero po miesiącu czy dwóch, więc nie ma się co zniechęcać. 


 - używamy produktów w nieodpowiedni sposób
- posiadamy kosmetyk już po terminie - niestety część osób tego nie kontroluje i używa przeterminowanych kremów czy szamponów
- szkodzimy kosmetykom, czyli przechowujemy je w nieodpowiedni sposób
- traktujemy kosmetyk jako lek na całe zło i nie dbamy o siebie dodatkowo, np. wychodzimy z założenia, że krem nawilżający czy odżywczy zastąpi nam wodę, zdrowe jedzenie i często potem pojawia się zdziwienie, że nasza skóra i tak cierpi.


A na zdjęciach przedstawiłam produkty, przy których pojawiła się masa skrajnych opinii.  Najwięcej negatywnych słów przeczytałam o maskach Lomi Lomi i o olejku z Isany, a u mnie obydwa te produkty zdają egzamin. Różnie prezentowały się też Wasze stanowiska w przypadku paletek Lovely, czy maseczek z Ziaji czy Rival de Loop. Najmniej skrajności znalazłam w przypadku matowych pomadek czy tuszu.


Pozdrawiam serdecznie!

13:34

Czerwony płaszczyk i długa sukienka

Czerwony płaszczyk i długa sukienka

Hej!
Powiem Wam szczerze, że coś ostatnio tracę wiarę w sens tego bloga. Czasu z dnia na dzień mam coraz mniej. I oczywiście zdjęcia pojawiają się regularnie, ale... niestety nie wyrabiam się już z regularnym zaglądaniem do Was. Póki co nie zapowiada się, aby to się zmieniło, a może być tylko gorzej.
Na poważnie chodzi mi po głowie myśl, aby... z bloga zrezygnować i zająć się czymś innym. Chociaż oczywiście szkoda, bo jakby nie patrzeć, bloguję już prawie 7 lat :)


Dzisiaj prezentuję się Wam w czerwonym płaszczyku znalezionym w second handzie. Mam go chyba dwa lata, ale zakładałam go do tej pory dosłownie kilka razy, bo... zupełnie o nim zapomniałam. W roli spódnicy występuje sukienka w paski. Ma metkę Zary, ale oczywiście jej tam nie kupiłam. Nie lubię Zary, a raczej jej niedobranych do jakości cen. Lubię takie długie sukienki, a już szczególnie takie w paski. Na początku bałam się, że będą mnie poszerzać, ale chyba nie ma tragedii. Na nią założyłam futrzak, który zapewnia mi ciepełko. Jest to jedna z lepszych rzeczy z chińskich stron, jaką kiedykolwiek zamówiłam.






sukienka - second hand
sweter - @
płaszcz - second hand
torebka - second hand
buty - second hand 
 

Pozdrawiam serdecznie!

21:30

Zimowa zawartość torebki

Zimowa zawartość torebki

Hej!
Pomyślałam, że fajną opcją będzie wpis z zimową zawartością torebki. Ktoś mógłby rzec, że cały rokiem nosi w torebce dokładnie to samo, ale u mnie zachodzą pewne zmiany. Przede wszystkim wymieniam lekko kosmetyki, a zamiast słuchawek noszę ogrzewacz do rąk. Zrezygnowałam też z kalendarza na rzecz BuJo. A po szczegóły zapraszam Was do dalszej części wpisu.


Jak wspominałam, zamiast kalendarza postawiłam na BuJo. Z wielu względów ten sposób organizacji super się u mnie sprawdza, choć samo rozpoczęcie jego prowadzenia zajmuje sporo czasu. Waży on jednak swoje, dlatego pewne zbędne dodatki musiałam ze swojej torby wyrzucić.
Od jakiegoś czasu w torebce towarzyszy mi także uroczy ogrzewacz na dłonie, który dostałam od koleżanki. To super gadżet, rewelacyjnie sprawdza się właśnie zimą.


Jeśli chodzi o kosmetyki to stawiam na minimalizm. Jak widać noszę przy sobie krem do rąk, balsam do ust, perfumy - sprawdzają się w chłodne dni zdecydowanie lepiej niż delikatna mgiełka, silnie nawilżający krem do twarzy (rzadko się maluję, więc w każdej chwili mogę go nałożyć na twarz) oraz coś kolorowego do ust.
Kosmetyki te pomagają mi czuć się dobrze w chłodne dni, bo nie cierpię z powodu popękanych ust i dłoni, czy palącej skóry. Zawsze mam też zapach, który dodaje mi pewności siebie oraz matową pomadkę.


Oczywiście nie może zabraknąć też portfela. Teraz mam ten. Jest taki uroczy i nie zajmuje dużo miejsca. Mieszczą się w nim zarówno drobne, jak i banknoty. Dzięki pomponkowi z łatwością mogę go odszukać w torebce. Mam też okulary przeciwsłoneczne, bo jak wiadomo zimą także świeci słońce, więc powinnyśmy je odpowiednio zabezpieczyć.
No i na koniec telefon, bo jak wiadomo, bez telefonu, jak bez ręki. Mój dodatkowo posiada absolutnie piękne etui od etuo.pl. Korzystam z niego 3 tygodnie i sprawdza się świetnie. Przede wszystkim dlatego, że wzór absolutnie się nie ściera, a cała forma nie odkształca. Teraz poluję na zimowe wzorki.
Posiadam też etui z tego sklepu z zeszłego roku i wyglądają tak samo dobrze, jak wtedy gdy do mnie przyszły. Poza tym razem z siostrą projektowałyśmy też swoje wzory i wyszło nam to super. Nadrukowane obrazki miały świetną jakość.


A co Wy nosicie w zimowej torebce? Jestem bardzo ciekawa. 
Pozdrawiam serdecznie!

21:05

Piękna przed świętami. Rozgrzewające zimowe zapachy.

Piękna przed świętami. Rozgrzewające zimowe zapachy.

Hej!
Późno, bo późno, ale zapraszam Was na kolejną część wyzwania Piękna przed świętami. Dzisiaj skupimy się na temacie, na ktory wprost nie mogłam się doczekać, a chodzi o... rozgrzewające zapachy. Pierwsze co wpada mi do głowy, kiedy skupiam się na temacie, są piękne zapachy wosków. Wraz z nadejściem października regularnie odpalam kominek i topię w nim różnorodne woski. Dzisiaj przedstawię Wam te zimowe.


Jakiś czas temu zamówiłam sobie kilka wosków i są to te widoczne na zdjęciu. Niebieski zdążyłam już wytestować i pachnie po prostu obłędnie. Jego zapach jest delikatny, ale jednocześnie dobrze wyczuwalny. Czym pachnie? Cynamonem oraz drzewem, jednak cynamon w nim nie dominuje, a jedynie robi za tło. Jak dla mnie jest fantastyczny!
Po czerwonym, czyli świątecznych wspomnieniach spodziewałam się, że będzie pachniał jak święta, czyli cynamonem, goździkami, cytrusami, jakimś ciastem. A pachnie... jak przypalony piernik. Niestety póki co mnie nie urzekł.


Reszta z kolei czeka cierpliwie w kolejce. Nie mogę się doczekać tego różowego, a wszystko chyba przez moją słabość do tego koloru. Oprócz wosków używam też tzw. samplerów. Niestety nie są one zbyt wygodne w paleniu, bo topią się nierównomiernie i tworzą... jakieś coś.


Nie może oczywiście zabraknąć perfum. Obecnie używam najczęściej perfum Joanny Krupy Follow the Night. Pachną niesamowicie i są bardzo kobiece. Co ważne, jego zapach długo się utrzymuje. Czuć go nawet wieczorem, a używam ich rano, przed wyjściem. Poza nimi lubię też zapach Beyonce Heat Wild Orchid. Również są przyjemne, ale nie tak wydajne i mało trwałe. Sprawdzają się na godzinkę czy dwie, dlatego muszę zainwestować w perfumowaną wersję tego zapachu. Długo moim ulubieńcem był także zapach Miss Gabriella. Jego również mogę określić mianem bardzo kobiecych, mocnych, ale nie nachalnych, idealnych na wieczór i na dzień.

A jakie zapachy Was rozgrzewają w zimę? Koniecznie dajcie znać! :)

11:38

Sukienka vintage

Sukienka vintage

Hej!
Powiem Wam, że ostatnio ledwo ze wszystkim nadążam. Muszę być tu, załatwić to, dojechać tam, poprawić tamto i tak dalej. A aura nastraja do tego, żeby zrobić herbatę, włączyć kolejny odcinek Egzorcysty i po prostu się odciąć. Odcinam się jednak rzadko i często towarzyszy mi myśl, że robię źle, że czas ten mogłam wykorzystać inaczej. Też tak macie?


W niedzielę szykuje mi się wyjazd do Torunia. Odliczam już do niego godziny, bo to będzie mój dzień relaksu, wypełniony ulubionymi czynnościami. Będę śpiewać w samochodzie, spacerować po starówce przepełnionej świątecznymi straganami, a potem zjem coś pysznego w Manekinie, którego niestety w Płocku nie ma. A potem wejdę na moment do galerii i poszukam czegoś dla siebie. Wychodzę z założenia, że trzeba dawać sobie prezenty, nawet takie drobne.


Dzisiaj prezentuję Wam jedną z piękniejszych sukienek, jakie udało mi się złapać w second handzie. Jest długa, plisowana, totalnie w stylu vintage. Przypuszczam, że liczy sobie już trochę lat, ale mimo tego nie widać po niej mijających lat. Dobrałam do niej długi, czarny płaszczyk, który moim zdaniem super do niej pasuje. Poza tym zdecydowałam się na małą, brązową torebeczkę oraz na beżową czapkę. Uwielbiam wszelkie nakrycia głowy, dlatego zimą bardzo często chodzę właśnie w czapkach.





czapka - Sinsay
buty - CCC
reszta - second hand
 

Pozdrawiam serdecznie Kochani!

22:23

Kosmetyki z Ameryki

Kosmetyki z Ameryki

Hej!
Jakiś czas temu, z okazji Black Friday, postanowiłam zaszaleć i zamówiłam sobie kilka kosmetyków. Wybrałam sklep kosmetykizameryki, gdyż akurat tam znalazłam promocję za jeden grosz plus naprawdę atrakcyjne ceny. Stwierdziłam, że ograniczę się głównie do produktów do włosów, gdyż chcę je w końcu porządnie odżywić. Marzy mi się piękna fryzura na lato oraz długie i mocne włosy.
Poza tym dobrałam kilka drobiazgów z innej kategorii. Zapraszam dalej po szczegóły.


Wzięłam szampon marki Bania Agafia. Użyłam go już raz i pierwsze co zapadło mi w pamięć to fakt, że szampon się ani odrobinkę nie pieni. Mam wrażenie, jakbym myła włosy samą wodą. Sporo osób zapewnia mnie, że to dobrze, ale sama nie wiem... Poza tym produkt ma delikatny, ale bardzo ładny zapach.
Druga rzecz to odżywka do włosów marki Organic Shop z winogronem i miodem. Odżywka ma fajną konsystencję, wiem, że będzie wydajna, bo nie potrzeba jej dużo, ślicznie pachnie. Nie obciążyła mi włosów, pozwoliła się bez problemu spłukać. Zastrzeżenie mam tylko do samej buteleczki.


Poza tym wzięłam olejek łopianowy Green Pharmacy. Podobno jest całkiem fajny i nie mogę się doczekać, kiedy przetestuję go na moich włosach. Do koszyka dorzuciłam także maskę keratynową Cameleo.


Nie mogłam się powstrzymać i wzięłam także trzy maseczki. Jedną dam mamie, gdyż przeznaczona jest do skóry dojrzałej. Ta z pomidora ciekawi mnie najbardziej, gdyż nigdy takiej nie używałam. Spotkałam się jednak z opinią, że sprawuje się dobrze i świetnie wpływa na stan cery. Jak tylko ją wypróbuję, to dam Wam znać.


Jedną z ostatnich rzeczy jest sól do kąpieli marki Nacomi o zapachu malinowego ciasta. Pachnie po prostu niesamowicie i zapach ten utrzymuje się w zasadzie przez całą kąpiel. Sól jest gruboziarnista, ale szybko rozpuszcza się w wodzie i gwarantuje nam relaks.


Jeśli chodzi o same zakupy, to oceniam je pozytywnie. Paczuszka przyszła do mnie szybko, od momentu przelania pieniędzy minęły chyba dwa dni, kiedy zapukał do mnie kurier. Paczuszka nie była w żaden sposób ozdobiona, ale kosmetyki zostały dobrze zapakowane i zabezpieczone, dzięki czemu wszystko dotarło do mnie całe i zdrowe.

Pozdrawiam serdecznie!
To wszystko!

20:59

Znowu w kapeluszu

Znowu w kapeluszu

Hej!
Nieco zwolniłam tempo na blogu, bo staram się możliwie dużo nagrywać na instagrama, gdzie trwa #instmas. Jeśli macie chęć na dawkę świątecznych filmików, ale bez nadmiaru lukru, to zapraszam na mój profil :)


Dzisiaj prezentuję się Wam po dłuższej przerwie w kapeluszu. Muszę przyznać, że lubię to nakrycie głowy. Ma w sobie coś eleganckiego, kobiecego, a jednocześnie przenosi mnie myślami do ubiegłego stulecia. Kontynuując wyzwanie 100 dni bez spodni, postawiłam na spódniczkę w kratę, o której na pewien czas zapomniałam. Przypomniała mi się wczoraj, kiedy po ponad miesiącu znów zobaczyłam ją na oczy. Dobrałam do niej granatowy sweterek i białą koszulę. Uważam, że wystający kołnierzyk jest fajnym elementem dekoracyjnym.







płaszcz - second hand
sweterek - Reserved
koszula - Cropp
torebka - Sinsay
buty - CCC
spódniczka - second hand
kapelusz - no name 
 

Pozdrawiam serdecznie Kochani!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger