14:04

Szybkie, proste i pyszne

Szybkie, proste i pyszne

Hej!
Wczoraj na facebooku padło pytanie, czy macie ochotę na przepis na szybki i smaczny obiad. Odpowiedź była twierdząca, więc dzisiaj z teorii przechodzimy do praktyki :)
Wczoraj czułam się okropnie, a czekało na mnie właśnie zadanie przygotowania posiłku dla rodziny. Przypomniało mi się, że jakiś czas temu na Instagramie znalazłam zdjęcie spagetti z kurczakiem i brokułami. Pomyślałam, że fajnie musi takie zestawienie smakować, więc nieco je udoskonaliłam i przystąpiłam do dzieła.

Będą nam potrzebne: 
- pół kilo piersi z kurczaka, ale można oczywiście dać więcej 
-2 papryki
-mała cukinia
-brokuły
-dowolny makaron (ja akurat miałam wstążki, więc je wykorzystałam)
-zioła 
A na sos:
-pół opakowania masła 
-300ml mleka
-trochę sera 
-trochę mąki 
-sól, pieprz, vegeta

1. Mięso, cukinie i paprykę kroimy na kawałki i podsmażamy na patelni. 
2. Gotujemy makaron według instrukcji na opakowaniu. 
3. Mięso i warzywa posypujemy ziołami. Ja uwielbiam zioła, wiec daję ich stosunkowo sporo. 
4. W małym garneczku rozpuszczamy masło i dosypujemy trochę mąki. 
5.Stopniowo dolewamy mleko i cały czas mieszamy. 
6. Dodajemy przypraw w zależności od upodobania. 
7. Gotujemy brokuły. 
8. Do sosu dodajemy odrobinę sera i mieszamy, aż się rozpuści. 
9. Przygotowane już składniki układamy na talerzu, polewamy sosem i ozdabiamy brokułami :)

Przygotowanie wszystkiego nie zajmuje dużo czasu i nie wymaga w zasadzie żadnych zdolności kulinarnych, a wychodzi nam pyszne i sycące danie :)

Pozdrawiam! 

13:40

Zdjęcia z ostatniego miesiąca

Zdjęcia z ostatniego miesiąca

Hej!
Moje dzisiejsze samopoczucie jest tragiczne i chyba towarzyszy mi pech, bo od tygodnia nie możemy z Puszkiem zrobić żadnych odpowiednich zdjęć. Ja jednak tak łatwo nie odpuszczę :) Pomyślałam, że to dobry moment na publikację insta miksu, a na później przygotuję przepis na szybkie, proste i smaczne danie :)


W tym miesiącu na moim Instgramie było dużo mojej Misi. Mała jest wyjątkowo fotogeniczna, ale nie lubi aparatu i jak tylko go widzi to się denerwuje.


Nie mogło też zabraknąć pyszności. Ciasto to znany chyba każdemu tort bezowy. Ciocia uraczyła nas takimi pysznościami na swoich imieninach. Potem są najlepsze lody, jakie jadłam w tym roku.
Pierwsza partia pierogów z jagódkami zrobiona z mamą i tuż obok pierogi z ryżem i kurczakiem. Zamówiłam je w Gdyni w pierogarni i... przepadłam. Smakowały obłędnie.


Troszkę nowości. 1. To prezent od tatuśka :) 2. Odrobina nowości z Netto (jest tego znacznie wiecej)
3. Moja ulubiona torba. Kupiłam też taką mojej Asi, mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu :)
4. Foremki do lodów.


Ozdóbki do pocztówek i same pocztówki. Ostatnio narzekałam, że ciężko jest trafić na fajne kartki stacjonarnie, więc zaczęłam szukać sklepu internetowego i od razu złożyłam zamówienie :)


Wszystkie kartki (poza kwadracikiem numer 2) dostałam od internetowych znajomych. Niektóre przyszły aż z Chin, a niektóre z Polski. Chcę podziękować przy okazji Mar i Asi za piękne widokówki <3


I kolejna porcja nowości: 1. lusterko znalazłam we Włocławku, 2. nowa i już moja 3 szkatułka zrobiona przez mamę Marcina (swoją drogą, muszę przygotować oddzielny wpis o jej małych dziełach), 3. kolejny spontaniczny zakup w Netto, 4. chciałam srebro, no i mam :)


Zdjęcia w lustrze to pozycja absolutnie obowiązkowa...


Tak samo jak selfie... :)


 1. Uwielbiam nocy widok na katedrę Płocką. Wygląda przepięknie. 2, 3 i 4 już widzieliście przy okazji relacji z mojego wyjazdu.


1 i 2 są związane z kolejną pozycją w mojej szafie, czyli cytrynkową sukienką. Jest przepiękna!


Jeszcze więcej nowości :) Chcę, czy nie, ale jesień nadchodzi. Wczoraj już kilka minut po 20 było ciemno, więc pora zacząć się rozglądać za jakimiś cieplejszymi wdziankami.


A na koniec zdjęcia z mojego małego wyzwania :) Chcę do 1. października zaliczyć 150km. Póki co nabiłam 35, ale zaczęłam tydzień temu. Jestem pewna, że przy odrobinie chęci i szczęścia uda mi się spełnić moje marzenie :)

Lubicie takie miksy?
Pozdrawiam!

15:24

Bo to przeciwieństwa się przyciągają

Bo to przeciwieństwa się przyciągają

Hej!
Z pewnością znacie powiedzenie, że to przeciwieństwa się przyciągają. Coś w tym jest. Obserwując pary w moim otoczeniu zauważyłam, że właśnie te pozornie niepasujące do siebie osoby, idealnie się dogadują i dopełniają. Z Marcinem często śmiejemy się, że nie ma między nami 50 różnic, tylko setka :) Myślę, że trochę przesadził :)
Dzisiaj chciałabym o kilku napisać i zobaczymy, czy na serio wyjdzie taka ogromna liczba.

1. Podejście do zdjęć - ja je lubię, Marcin unika aparatu jak diabeł wody święconej. Ciężko jest mi go namówić do wspólnego zdjęcia i 90% prób kończy się klęską.
2. Wstawanie. Marcin to typowy ranny ptaszek. Bez problemu wstaje o 6, czasem nawet po 3 godzinach snu, a mnie ciężko jest się zwlec z łóżka nawet i o 9.
3. Ćwiczenia. Podchodzę do nich na luzie i wychodzę z założenia, że mają sprawiać przyjemność. Marcin widzi w nich wyzwanie. Chce więcej, ciężej, szybciej.
4. Motywacja. Skoro już wspomniałam ćwiczenia, to warto dodać kilka słów i o motywacji. Mój luby widzi ją w porażkach i ostrych słowach. Mnie motywują pochwały i sukcesy. Gdy coś idzie nie tak, zamykam się w sobie i nie chcę więcej danej rzeczy robić.
5. Filmy. Nigdy nie możemy się zgodzić w tym temacie, gdy przychodzi do wyboru filmu. Znajdujemy porozumienie tylko w przypadku Harrego Pottera, Władcy pierścieni, Mumii, Sezonie na misia i kilku innych.
6. Ubrania -  Marcin jak to typowy facet unika zakupów. Kupuje wtedy, kiedy musi i oczywiście bierze najdroższą rzecz, bo "drogie znaczy lepsze". Ja kupuję dużo i znacznie taniej :)
7. Oszczędność. 
8. Czytanie - sama czytam wtedy, gdy najdzie mnie takie natchnienie i potrafię wtedy przebrnąć przez kilka książek. Marcin natomiast ma wieczną ochotę na czytanie. Wszelkie nasze wyjścia na kawę, kończą się w empiku :)
9. Znajomi - Marcin od lat ma stałą grupę znajomych. U mnie pewne osoby przychodziły i odchodziły. Mogę jednak powiedzieć, że od pięciu lat jest mniej więcej stabilnie.
10. Jedzenie. Mój mężczyzna akceptuje tylko jedno... mięso. Takie dania jak ryż z jabłkiem, naleśniki, placki z cukinii są dla niego złem.
11. Komunikacja. Jako kobieta potrafię i czasem lubię utrudniać. Wysyłam dziesiątki smsów, z których często nic nie wynika, zamiast zadzwonić i dogadać się konkretnie. Na szczęście Marcin po piątej wiadomości, naciska klawisz "zadzwoń" i wszystko robi się łatwiejsze.
12. Muzyka - u mnie usłyszycie same taneczne hity, ewentualnie przeboje, które śpiewam z koleżankami, a u Marcina... rapsy >.<
13. Chodzenie. Jestem wielką fanką spacerów i chętnie proponuję je lubemu.  Co słyszę w odpowiedzi? "A co ty myślisz, że ja nogi na loterii wygrałem?"
14. Spędzanie czasu z rodziną. Marcin jest zdania, że siedzenie z rodzicami jest dobre, kiedy ma się 10 lat. Potem staje się to mało "dorosłe". Mam jednak gdzieś taką opinię, bo lubię spędzać czas z mamą i nasze wspólne oglądanie filmów.
15. Podejmowanie decyzji. Jak przystało na kobietę, zmieniam zdanie co pięć minut, a gdy przychodzi co do czego, to i tak mówię, że nie wiem. Marcin wie, czego chce i podejmowanie decyzji nie sprawia mu najmniejszego problemu.
16. Taniec. Pewnie domyślacie się, kto uwielbia tańczyć? :)
17. Męskie/kobiece. Obydwoje mamy własne spojrzenie na to, co jest męskie, a co kobiece. Dla mnie mężczyźni wyglądają najlepiej w dżinsach i koszulach. Marcin jednak twierdzi, że nie ma to jak dres :( I w tym samym najchętniej widzi kobiety, w typowo sportowych zestawieniach.
18. Włosy. Jak ścięłam włosy, Ukochany porównał mnie do pazia, a mnie tak bardzo podoba się długość do ramion.
19. Kawa - dla mnie tylko latte, ewentualnie rozpuszczalna z mlekiem. A dla niego? Americana albo espresso, a najlepiej podwójne.
20. Niespodzianki. Uwielbiam je! I sama zaskakiwać i być zaskakiwaną. Szkoda, że moja druga połówka ma inaczej.
21. Wyobraźnia. Moja jest wielka. Bujam w obłokach od kiedy tylko pamiętam, a Marcin brutalnie sprowadza mnie na ziemię. Dla niego ważne jest to co teraz.
22. Pomysł na dom. Marcin idzie z biegiem czasu. Marzy mu się bardzo nowoczesny dom, pełen gadżetów. Mnie nie jest to na rękę, bo lubię wnętrza w skandynawskim stylu, z masą roślin i drewna.
23. Profil umysłowy. Ze mnie jest typowa humanistka. Języki, historia, sztuka, to jest co przychodzi mi z łatwością. On natomiast jest ścisłowcem na co dzień zmagającym się z biochemią i innymi takimi.
24. Rozmowy. Jestem typową gadułą. Lubię rozmawiać i raczej nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. Marcin jest milczkiem i raczej stroni od obcych.
25. Temperament. Szybko ulegam emocjom i wybucham, a potem kłócę się, płaczę, obrażam. Dobrze, że Marcin jest z natury spokojny, bo byśmy się pozabijali na miejscu.
26. Sytuacje stresowe. Przy nich wymiękam. Panikuję, martwię się, układam w głowie czarne scenariusze. Mój ukochany natomiast podchodzi do wszystkiego z dystansem i świetnie sobie radzi w trudnych momentach.
27. Podróże. Mnie ciągnie w stronę ciepła i kulturalnych kolebek. Marcin woli zagłębiać się w Polskę i... północ. A ja tak nie lubię zimna.
28. Rodzeństwo. Mam siostrę, a on jest jedynakiem.
29. Miejsce zamieszkania. Od zawsze mieszkam w mieście, Marcin natomiast na wsi. Uwielbiam do niego jeździć, bo ma tam spokój i tyle pięknych widoków. Niestety nie patrzymy ta te niewątpliwe walory wsi tak samo, bo dla niego wieś oznacza nudę.
30. Wiek. Dzielą nas 3 lata :)
A jak jest w Waszych związkach? 
Jest między Wami więcej różnic czy podobieństw? 
Pozdrawiam! :*

12:37

Kosmetyczne i książkowe nowości

Kosmetyczne i książkowe nowości

Hej!
Weekend tradycyjnie spędziłam u Marcina, więc ograniczyłam działalność na blogu i facebooku :) Krótki detoks (choć niecałkowity) sprawił, że do głowy przyszły mi nowe pomysły, które stopniowo będę realizować w dniach kolejnych :) Dzisiaj wpis poświęcam nowościom kosmetycznym. Ostatnio wpadło w moje ręce kilka nowości, które stopniowo będę Wam przybliżać :)

Szampony Timotei i Dove są jednymi z moich ulubionych. Timotei pure jest dla mnie nowością i nie mogę się doczekać testów. Dove zaś gości w mojej łazience od dwóch lat. Poleciła mi je Misia i muszę przyznać, że sprawuje się świetnie.


Żele Isany to też moi faworyci. Ten po lewej to już mój drugi. Zakochałam się w jego zapachu (mango), więc gdy się skończył, pobiegłam po kolejny, a przy okazji wzięłam i inny.
Z Ziają zapoznaję się stopniowo. Próbowałam już szamponu, odżywki, toniku i kremu do depilacji. Oceny są różne, ale i tak sięgam po coraz to nowe kosmetyki.


Mgiełka z bursztynem i odżywka z Marion to dla mnie całkowite nowości. Mgiełki użyłam już dwa razy i póki co mogę tylko powiedzieć, że nie obciąża włosów i ułatwia rozczesywanie :)


Róż, lakier i szminka w kredce to zakupy całkowicie spontaniczne. Róż był w Rossmannie na promocji "cena na do widzenia", lakier Catrice znalazłam w Naturze i też był na promocji. Szminka zaś to chyba jakaś nowość, bo wcześniej nie spotkałam się z taką marką.


Na koniec trochę nowości książkowych. Sama nie wiem, kiedy się za nie zabiorę, bo ostatnio w bibliotece znalazłam dwie ciekawe pozycje :)

 Stosujecie któryś z tych kosmetyków? Jeśli tak, to podzielcie się opiniami :)
Pozdrawiam serdecznie!

18:43

Chodźmy na zakupy

Chodźmy na zakupy

Hej!
Niedawno wróciłam znad morza, a już marzy mi się kolejna wycieczka. Nawet i taka drobna. A wszystko to przez koleżanki, które co chwila publikują zdjęcia z przepięknych miejsc. Chciałabym zobaczyć pozostałe miejsca z mojej listy, jednak muszę się póki co wstrzymać. 

Zatrzymam się na chwilę przy spódniczce. Kupiłam ją w zimę, w New Yorkerze. Byłam wtedy z Marcinem na kawie i jak to zwykle bywa, poprosiłam go o wejście do "jednego" sklepu. Najpierw zwróciłam uwagę na kolor, a potem na wzorek. Na sam koniec zauważyłam cenę - dokładnie 5.95 Od razu pognałam z nią do kasy i tak czekała parę miesięcy na swój debiut. Nie wiem jak to rozumieć, ale na zaplanowanych zakupach nigdy nie mogę nic znaleźć. Chodzę od sklepu do sklepu z nadzieją, że coś wpadnie mi w oko i nic, a podczas spontanicznych oględzin w "jednym" sklepie zawsze trafiam na perełkę :) Też tak macie?  









spódniczka - New Yorker
body - szafa
buciki - no name
torebka - no name

Pozdrawiam!

19:27

Niebieski kombinezon

Niebieski kombinezon

Hej!
Wasza ostatnia aktywność na moim blogu, czy facebooku niesamowicie mnie cieszy :) Nie wiem skąd przybywają nowe duszyczki, ale ich obecność daje ogromnego kopniaka motywacji. A tej mi w ciągu tego tygodnia nie brakuje. Od kilku dni ambitnie sprzątam, wyrzucam, przekładam. Wczoraj miał też miejsce mój wielki powrót do biegania. Stopniowo dodaję kilometry, by otrzymać wynik 150. Kto wie, może uzbiera się nawet ciut więcej :) Poza tym też kupuję... A to nowy organizer na kosmetyki, a to pocztówki, a dzisiaj zamówiłam sobie sukienkę. Zdecydowanie powinnam mieć bana na niektóre blogi, bo to na nich naoglądam się cudeniek, potem przeczytam, że coś zostało kupione na promocji, no i przepadam.






kombinezon - KLIK
torebka - @
japonki - centro 

A Wam jak mija tydzień? 
Pozdrawiam! :*

11:34

Srebro w domu

Srebro w domu

Hej!
Wpisy z inspiracjami są na moim blogu zdecydowaną rzadkością. Ostatnio jednak, będąc na zakupach, zauważyłam srebrne ramki na zdjęcia i wtedy pojawiła się moja miłość do tego koloru we wnętrzach. Samo srebro kojarzy mi się z czymś eleganckim i drogim, jednak w małych ilościach prezentuje się fenomenalnie. Wprowadza on odrobinę szyku do wnętrza. Znalazłam masę połączeń tego koloru z białym, czarnym, fioletowym, błękitnym, a nawet z drewnem. Ramek nie wzięłam, ale wiem, że w wolnej chwili po nie wrócę, a przy okazji wezmę pewnie wazon i poszewki na poduszki :)





























Zdjęcia znalezione w internecie

Wy też lubicie srebrne dodatki? A może wręcz przeciwnie? 
Podzielcie się ze mną Waszymi inspiracjami :)
Pozdrawiam!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger