10:36

Kosmetyczne buble


Hej!
Wczoraj przygotowałam zdjęcia na dwa wpisy, jednak jak zawsze, z czegoś muszę być niezadowolona. Organizacja powinna pojawić się na blogu dziś wieczorem, jak tylko poprawię fotki :) A w międzyczasie zapraszam na kosmetyczne buble, czyli kosmetyki, które się u mnie totalnie nie sprawdziły lub które mnie rozczarowały.


1. Waniliowy peeling do ciała Avon. Mam go nie wiem od jak dawna, jednak używałam go tylko w ostateczności, bo nie sprawdził się tak jakbym chciała. Drobinki są zbyt małe, przez co praktycznie wcale nie ścierają naskórka. Pachnie jak najbardziej ładnie, ale tylko przez chwilę, bo potem woń wanilii się ulatnia. Wielki problem stanowiło dla mnie wyciskanie produktu, zwłaszcza, kiedy już go trochę ubyło. Nie żałuję, że go kupiłam, bo kosztował tylko 6zł i w sytuacjach kryzysowych (czyli kiedy nie miałam innego peelingu) minimalnie mi pomagał, ale oczekiwałam od niego ciut więcej.

2. Odżywka Laboratorium Pilomax to też kosmetyk z (jak mi się wydawało) sporym potencjałem, ale ostatecznie z niewielkimi możliwościami. Seria regeneracja wzbudziła we mnie masę pozytywnych emocji, dlatego też sądziłam, że pielęgnacja tylko je pogłębi. Niestety odżywka ani nie pomogła mi rozczesywać włosów ani ich jakoś specjalnie nie wzmocniła. Zauważyłam nawet, że powrócił mój odwieczny problem z wypadaniem włosów. Dodam też, że to kolejny kosmetyk, który nie chce, aby go zużyć do końca -.-


3. Mleczko nawilżające do oczyszczania twarzy i oczu wcale nie oczyszcza twarzy, a tym bardziej oczu. Jedynym działaniem jest rozmazywanie kosmetyku. Do reszty nie mam zastrzeżeń. Nie uczulił mnie, ma przyjemny zapach i cenę (chyba coś około 5zł), no i nie ma problemu z dozowaniem mleczka. Zużyłam je do końca jako żel do codziennej pielęgnacji twarzy.

4. Niestety nie pamiętam do końca co to za kosmetyk, bo odpadła mi etykietka, ale nazwę go mgiełką z drobinkami. Myślałam, że będzie fajną opcją na imprezy, że fajnie nabłyszczy mi ciało. Niestety wchłania się szybko i nie pozostaje po nim ani śladu. Te drobinki też znikają w jakiś dziwny sposób. Plusem jest to, że nie uczula ani nie powoduje zaczerwienienia skóry.



5. Krem do depilacji z Ziaji tylko reprezentuje grupę największych bubli kosmetycznych, czyli... kremów do depilacji. Z tego, co słyszałam, u mało kogo się one sprawdzają. Denerwująca jest aplikacja przy pomocy szpatułki, krem nie należy do wydajnych i śmierdzi jak trwała. U mnie jeszcze powodował dziwny ból posmarowanych części ciała. Nie mogłam go trzymać na skórze dłużej niż 10 minut, bo noga dziwnie zaczynała drętwieć. Niełatwo się go też zmywa. I niestety stosowanie nie daje żadnych efektów!

6. Lakier express sunny nails to ostatni bohater dzisiejszego wpisu. Brzydko się mazia i trzeba nałożyć kilka (około5) warstw, aby prezentował się dobrze, a chyba nie muszę tłumaczyć, co to oznacza. Schnie może i szybko, ale to trochę za mało.


Znacie te kosmetyki? Sprawdziły się u Was, czy też uważacie je za buble? 
A może macie innych kandydatów na miano porażki? 

Pozdrawiam! :*

15 komentarzy:

  1. A ja to mleczko z Biedronki miałam i jestem zadowolona. Na zimę idealnie natłuszcza przesuszoną skórę. Latem używam słynnego micela z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam ten peeling z Avonu i lubiłam go :) faktycznie jest bardzo drobnoziarnisty, ale według mnie całkiem fajnie ścierał martwy naskórek no i ten zapach ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam żadnego z powyższych produktów... do usuwania resztek makijażu najlepszy jest micel garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam tylko Pilomax, ale u mnie się nawet sprawdził, z tym, że miałam jakieś małe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mama kiedyś kupiła to mleczko do demakijażu i z tego co kojarzę to właśnie rozmazywał makijaż:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że dałaś znać o tym kremie do depilacji - ja od pewnego momentu jestem zwolenniczką tylko golarki, bo na nogach kremy się w ogóle nie sprawdzają. Mleczka do demakijazu też używałam, ale u mnie powoduje niesamowite pieczenie oczu więc odpada :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nienawidzę tego mleczka, kiepsko zmywa makijaz i bardzo mnie po nim piecze skora i oczy :/ nie lubię tez tego rozowego micela, bo mial byc dp skory wrazliwej, a mega mnie podraznia:(

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie miałam żadnego z nich - na szczęście:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  9. nie używałam tych kosmetyków i pewnie po tej ocenie nie będę :D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam okazji nic z tych rzeczy testować;)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie to mleczko też kiepsko wypadło ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z tego mleczka kosmetycznego strasznie byłam niezadowolona.

    www.izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Żadnego z nich nie miałam :D może to i lepiej :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Używałam tego mleczka z "Biedronki" i w pełni się zgadzam. Ciężko nim zmyć makijaż. Dokładnie tak, jak napisałaś - rozmazuje go. Poza tym, u mnie niestety podrażniał oczy.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger