11:05

Do porannej kawy, czyli co denerwuje mnie w blogach


Hej!
Pomysł na ten wpis wpadł mi do głowy jakiś czas temu, ale cały czas myślałam, że zostanie odebrany jako typowy hejt. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że jeśli ktoś tak pomyśli, to znaczy, że nie zrozumiał przekazu albo jest totalnie przewrażliwioną osobą.
Jakiś czas temu pisałam o pozytywach blogowania. Było ich sporo i chętnie dzieliłyście się ze mną i swoimi spostrzeżeniami. Nie powiem, wywołało to u mnie ogromny uśmiech, bo właśnie takiej reakcji się spodziewałam :)
W tym miejscu trzeba się zastanowić nad drugą stroną medalu. Są pewne rzeczy na naszych internetowych pamiętnikach, które wyjątkowo mnie drażnią i, których zwykle nie rozumiem. Kto wie, może Wy też. Przejdę do rzeczy:

1. Nagle okazało się, że jedyną logiczną pracą, jest prowadzenie bloga. Okey, to świetne, że ktoś może się utrzymać ze swojego hobby, ale czy odpowiednie jest myślenie, że tak będzie zawsze? Sporo bloggerek kończy naukę po szkole średniej, bo dostaje "miliony monet" za wpis, ale nie myśli, co będzie potem. Kiedyś przecież się zestarzeje i wątpię, że wtedy też będzie mieć masę odbiorców.

2. Wszystko robione pod publiczkę. Każdy element życia jest idealny, bloggerka wstaje rano, oczywiście już umalowana, ma zawsze śniadanie podane na tacy, no i cały dzień przebiega tak samo idealnie. Serio?! Ja tego nie kupuję, dlatego też nie odwiedzam popularnych blogów. Wolę takie, na których widzę rzeczywistość. Przecież ją też można przedstawić na ładnych zdjęciach.

3. Boom na jeden temat. Coś jest na czasie, więc na co drugim blogu widzimy oczywiście "oryginalnie ujętą istotę zagadnienia". Czasem zdarzy się, że ktoś przedstawi to inaczej, dokładniej, ciekawiej, ale należy to do rzadkości.

4. Niesamowicie denerwuje mnie, że na blogach mogę zobaczyć jeden konkretny ciuch tylko i wyłącznie raz. Kiedyś blog był prawdziwą kopalnią inspiracji. Mogłam znaleźć tam co najmniej po 3 pomysły na konkretną rzecz i to było super. Przecież nie trzeba mieć miliona ubrań, aby dobrze wyglądać, trzeba mieć styl i wyobraźnię.

5. Blogi stworzone tylko dla współprac. Ich autorki odwiedzają milion stron, tylko po to aby napisać "fajny blog, wpadaj do mnie, poklikaj w linki". Wtedy wychodzi ze mnie wredna baba i nie odwiedzam, ani nie klikam. Ba, nie traktuję takiej osoby na serio. Oczywiście niektórzy potrafią przejrzeć na oczy i z czasem dostrzegają, że blog to coś więcej niż t-shirt od choies czy innych takich.

6. Brak akceptacji krytyki. Przecież nie zawsze wszystko nam się podoba. A to połączenie kolorów, a to fason nie wpada w nasz gust i śmiało o tym piszemy, bo czemu nie. I co? Komentarz się nie pojawi nigdy i być może zostaniemy zablokowane na facebooku, instagramie itd. Skoro ktoś nie chce przeczytać prawdy, to po co wystawiać się na ocenę szerszej publiczności?

7. Tłumaczenie "tak miało być"... Chyba nie muszę nic dodawać.

8. Uchodzenie za speców w jakiejś kategorii. Nagle wszyscy są mistrzami stylu, makijażu, dekorowania wnętrz, gotowania, opieki nad zwierzętami i trenerami personalnymi.

A Wy co myślicie? Zgadzacie się ze mną w jakimś punkcie, czy macie inne spojrzenie na te tematy? 
A może chcecie coś dodać? 
Czekam na Wasze opinie. 
Pozdrawiam!

20 komentarzy:

  1. Podpisuję się, mnie denerwuje właściwie to samo ;)
    Z tym, że wychodzę z założenia, że nie ma sensu o tym nawet pisać - tak, jak wspomniałam w moim ostatnim, jubileuszowym wpisie: skupianie się na pozytywnych aspektach jakiejś części naszego życia zawsze przynosi więcej plusów ;P

    Blogosfera jest podszyta obłudą, blogowanie bardzo często jest oparte na mityzowaniu rzeczywistości - ale nie ma powodu by dziwić się temu, jeśli ktoś z prowadzenia bloga uczynił sposób na życie: logiczne, że gdy ktoś wykreował się na ikonę idealnego lifestyle'u, to nie może pokazać światu zdjęcia zabałaganionego pokoju ;P
    choć moim zdaniem gdyby pokazał, to zyskałby szersze jeszcze grono odbiorców - wbrew pozorom ludzie lgną do osób takich, jak oni.
    Do takich "normalnych", swojskich ;)

    Być może jednak blogerzy wcale nie życzą sobie takiej publiczności u siebie - nigdy nie wiadomo, co komu w głowie siedzi ;)

    Całe szczęście, że blogosfera jest szeroka i przepastna - każdy może więc znaleźć w niej takie blogi, na które wracać lubi i na których czuje się mile widzianym gościem, a nie tylko "klikiem" do nowego celu=nowej współpracy :)

    Ja też lubię blogi sympatycznych, normalnych osób :)
    Dlatego tak chętnie wracam do Ciebie, o czym Ci często piszę - bo uwielbiam tę Twoją zwyczajność i pozytywne podejście do życia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie też denerwują osoby, którym udało zrzucić się parę kilo bądź są szczupłymi osobami i udają wielkich speców od odchudzania, których ostatnio pełno ;)

    rzadko odwiedzam blogi 'popularnych' blogerek, skupiam się na lokalnych blogach z okolic mego miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jestes kompletnym przeciwienstwem niektórych wyidealizowanych blogów wiec tak jak ci juz kiedys pisałam uwielbiam tu zagladac, czytac i komentowac twoje posty - twój blog ma jakas MAGIE i moze właśnie jest nią ta normalnośc ? :)
    Trzymaj tak dalej kochana :)
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu nie masz snapchata? Fajnie by bylo cie podglądac :) Fajnie ze wybijasz sie z mainstreamu

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że zwyczajność i swojskość to każdy ma na co dzień więc szuka ładnych inspiracji i nie ma nic złego w takich blogach, byle by nie nadmiar "cukru".

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie najbardziej irytują właśnie te blogi dla współprac. Kiedyś, jeszcze 3-4 lata temu było dość mało blogów, ale każdy był konkretny, prowadzony z sercem, pasją i z pasji. A teraz? Odkąd można z łatwością nawiązać współpracę, na blogspocie roi się od bezsensownych blogów, które 11-latki zakładają dla darmowych ciuszków i tylko żebrzą o klikanie i obserwowanie pod postami, albo pełno postów w blogerskich grupach "zaobserwujecie? brakuje mi tylko X obserwatorów do Y liczby".. ugh, naprawdę nie mogę takich blogereczek :( i tego, że własnie przez taki pustostan (przepraszam za wyrażenie) wszystkie blogerki są postrzegane tak samo..

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko robione pod publiczkę - o tak, to mnie chyba najbardziej drażni. I dopiero z czasem widzę, jak to może zaburzać myślenie młodzieży, która ogląda takie blogi i ma błędne wyobrażenie rzeczywistości ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się również z Twoimi punktami, zwłaszcza z 4 i 5. Kiedyś może mniej było tego wiadac, bo i blogow było mniej, jednak ostatnio jest to takie nagminne. I niby wszyscy zgadzają się z tym co tu napisałaś, a jednak skądś się takie zachowania biorą. A szkoda, bo te starsze blogi były prawdziwą kopalnią inspiracji. Ja jestem za recyklingiem ubrań i lubię wracać do sprawdzonych ciuchów.
    Ważne jest, żeby znaleźć swoją niszę i stałych odbiorców i nie przejmować się resztą, która nam nie odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też denerwuje, kiedy blogerka staje się "specem" od wszystkiego... zna się na makijażu, modzie, pielęgnacji, wychowywaniu dzieci i poucza swoich czytelników.
    Blogi zakładane dla współprac to porażka, jeżeli ktoś myśli, że łatwo jest zarabiać na blogu i się z tego utrzymać to mało jeszcze wie o blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest dokładnie jak piszesz... świetnie to ujęłaś. Tyle, że czasem mamy wrażenie, że to się ludziom podoba bo takie zachowania są wspierane przez liczne grupy. Cieszymy się, że zdecydowałaś się napisać ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie to wszystko ujęłaś :) zgadzam się w 100%, pozdrawiam kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z ust mi to wszystko wyjęłaś!
    Nagle blogerki znają się na wszystkim, na każdym blogu czytamy praktycznie to samo bo przecież wszystkie dostały tusz z Loreala :P Zdecydowanie wolę te mniej popularne blogi, które pisane są z serca, tak po prostu, nie pod publiczkę. Śmieszy mnie też to, kiedy trafiam na świeżutki blog, a tam informacja na bocznym pasku pisane capsem typu "jestem otwarta na współpracę itd" no litości :P

    OdpowiedzUsuń
  13. wiele prawdy w tym wszystkim jest, ale tak to już się kręci - widzimy tylko to, co inni chcą żebyśmy widzieli. czasami też mnie zaczyna irytować już wszystko na jedno kopyto, a szczególnie zalew chińskich sklepów na blogach, gdzie to na co drugim widzę tylko prośby o klikanie w linki... cóż, prawda jest też taka że teraz temat blogów dla współprac jest bardzo na czasie - wszyscy jadą te dziewczyny, ale czy to ma sens? :p nie wiem, bo te blogi i tak będą powstawały. a jeśli ktoś naprawdę ma pasję i chce tworzyć bloga, będzie to robił i sam dojdzie do tego, że 'blog to nie tshirt z choies' :D jasne, to miły aspekt pisania bloga, ale to tylko dodatek według mnie. coś ekstra. po co śmiecić na blogu dziesiątkami 'wishlist' z chińskich marketów, które proponują 15$? ale to kwestia czasu, każdy wyciągnie swoje wnioski. :)
    mnie najbardziej wnerwia chyba to robienie pod publiczkę... to prawie jak z modelkami z gazet. bloggerki są idealne, piękne o każdej porze dnia i nocy, świetnie ubrane, umalowane, są takie fit i nie jedzą fast foodów, ćwiczą całymi dniami, nie mają nic innego na głowie tylko bloga, bo przecież nawet chleb dostają ze współpracy i nie muszą kiwnąć palcem :D takk. <3 ale to jest właśnie to - widzimy to, co one chcą żebyśmy widzieli. :p każdy przecież chce się pokazać z jak najlepszej strony :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ślicznie wyglądasz!
    Zapraszam do siebie http://locastrica.blogspot.com/
    Może wsp obs? Daj znac :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealnie to wypunktowałaś! Też mnie wkurzają wymienione przez Ciebie rzeczy dlatego nie czytam blogów super sławnych blogerek, bo tam często zamiast stylizacji jakieś dziwne posty "o niczym" się pojawiają choć nie wszędzie ( bardzo na przykład lubię bloga Kasi Tusk i jako jednego z nielicznych sławnych obserwuję ). Z tymi współpracami to też dla mnie jest przegięcie...ja tam mam swoje zasady i nie będę się nigdzie prosić. Jak ktoś będzie chciał to sam zaproponuje coś sensownego :-) Takie blogi to głównie zakładają małolaty, które w wakacje się nudzą i nagle postanawiają zostać sławnymi blogerkami...tematyka bloga bliżej nie określona, pościągane zdjęcia z sieci i wciąż post " moje inspiracje ", a po wakacjach te blogi dziwnym trafem znikają...

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post, super to ujęłaś :)
    Również nie wchodzę na popularne blogi, bo jakoś nie lubię patrzeć na panie "perfekcyjne"... Przez nie później myślę, że to ja jestem jakaś szara, bura, gruba, źle umalowana i ubrana... Wolę te mniejsze blogi pisane z pasją, prawdą i sercem :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. idealnie to wszystko ujęłaś!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest temat rzeka...
    Wiesz ja mam jeszcze jeden punkt który mnie strasznie irytuje.
    Mianowicie dziewczyny które prowadzą blogi są "łapane" przez osoby które sprawdzają ich statystyki a w głowie maja tylko zarobek, dają tym dziewczyną jakieś tam zlecenie na zamydlenie oczu a potem na blogu pojawia się tekst " muszę się wam pochwalić ze jestem dyplomowana stylistka" !!
    No trafia mnie strasznie takie samozwańcze nadawanie sobie tytułów.
    Ja osobiście wydałam na swoje kształcenie sporo pieniędzy,energii i czasu i kiedy dziewczyna która umie ubrać tylko sama siebie a wiedzę ma oklepana z jakiegoś tam materiału wypowiada słowa " jestem stylistką" mam okropne ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  19. ha ha trochę się zgadzam, ale tak naprawdę wiele z tych dziewczyn nie pracuje dzięki blogowi a wiedzy marketingowej jaką mają a to im zostanie i przyda się na całe życie;) dla mnie blog to sposób na wolny czas i możliwość poznawania ludzi, robię bo by pokaząc że można ubierać się tanio i modnie;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z Tobą z każdym punktem!! dziś już nawet na jednym blogu pisałam o już umalowanych dziewczynach nad ranem...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger