28 stycznia 2015



Już wiem, że do dzisiejszego wpisu wrócę na początku lutego, zaraz po egzaminie. Dwa tygodnie ferii miną mi pod znakiem sprawiania sobie przyjemności :) Oczywiście dogadzać sobie możemy na co dzień. Ba, jest to nawet wskazane. Czekolada, wizyta u kosmetyczki, nowa para butów. Każdy ma swój sposób.
W tym roku chcę jednak zrobić dla siebie coś więcej i w zasadzie od samego początku czynię drobne kroczki, aby osiągnąć ten cel. Póki co nie zdradzę o co chodzi, żeby nie zapeszyć :)

Wspomnę jednak choć trochę o tych mniejszych przyjemnostkach:
1. Chcę dla siebie więcej czytać. Poznać nowych autorów, gatunki, style.
2. Chcę częściej oglądać z mamą filmy. Obydwie jesteśmy fankami klasyków Disneya, więc może po raz kolejny przypomnimy sobie dobrze nam znane animacje.
3. Chcę ograniczyć korzystanie z laptopa. Ostatnie dni pokazały mi, że na serio nie jest on mi aż tak potrzebny.
4. Chcę poznać więcej zdrowych przepisów. A co, trzeba się otworzyć na nowości.
5. Częściej widywać się z koleżankami. Ostatnio ciągle tłumaczę się nauką, ale ile można.
6. No i mniej się denerwować. Na innych, siebie, rzeczy, na które nie mam wpływu.
7. A na koniec najlepsze... wrócić do zwyczaju co tygodniowych wypadów na kawę :)

A Wy co robicie dla siebie?

25 stycznia 2015


Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o wyzwaniu "52 książki w 52 tygodnie". Chyba nigdy nie zdarzyło mi się poznać aż tylu nowych historii, więc postanowiłam spróbować. Chcę, by ten rok był pełen wyzwań i to (oby!) zakończonych tylko sukcesem :) Niestety na chwilę obecną nie trzymam się zbytnio głównego założenia, bo zaczynam dopiero drugą opowieść, jednak mam na to małe wytłumaczenie - notoryczny brak czasu. Nadrobię w ferie od których dzieli mnie tylko jeden egzamin.

A Wy lubicie czytać? Czy raczej stawiacie na ekranizacje? :)






naszyjnik - TUTAJ

Pozdrawiam! :*

9 stycznia 2015


Drugi tydzień wyzwania. Temat: "Po raz pierwszy". Na początku była to dla mnie zagadka, co by tutaj napisać. Coś trzeba. O "pierwszych razach" w tym roku? Ale przecież niczego sobie nie postanawiałam. Już miałam się poddać, gdy w trakcie przeglądania starych wpisów coś mi przyszło do głowy.

Mam zamiar po raz pierwszy sama przeprowadzić projekt, a raczej rozwinąć pewien stary wpis o małych radościach. Jego tytuł to "Mój powód do uśmiechu".

I o co miałoby w nich chodzić?
To proste. Wystarczy codziennie uchwycić coś, co wywołało na naszej twarzy uśmiech. Życie podsuwa ich nam setki każdego dnia. Dla jednych jest to czekolada, dla drugich ciekawy film albo prezent niespodzianka. Nieważne co to jest, ważne, że nas cieszy.
Oczywiście nie chcę, abyście codziennie publikowali na blogu wpis odnośnie tego. Można to przecież robić co tydzień, czy nawet na koniec miesiąca z pokaźnym zbiorem fotografii. Albo za pośrednictwem instagrama. Wystarczy dodać tag #mojpowoddousmiechu, abyśmy wszyscy razem mogli dzielić się tymi magicznymi momentami :)

Do zabawy zapraszam nie tylko blogerów, ale każdego, kto tylko ma na to chęć. Każdy portal społecznościowy, czy blog jest odpowiednim miejscem, by pokazać innym, że powaga wcale nie jest w modzie :)

Więc jak? Kto jest na tak? :)



7 stycznia 2015


Hej!
W ostatnich dniach trochę zwolniłam. Dni wolne zbliżały się ku końcowi, więc próbowałam przynajmniej w jakimś stopniu wrócić do mojej studenckiej codzienności. Napisałam pracę na zaliczenie, nauczyłam się na kolokwium, znalazłam i zaczęłam uczyć się wiersza. Poza tym w tamtym tygodniu wpadła w moje ręce nowa książka. Przyznam szczerze, że zainteresowała mnie już od pierwszych stron, więc wieczorami to jej poświęcam czas. Realizuję też, a raczej kontynuuję realizowanie postanowienia sprzed dwóch lat. Mam nadzieję, że efekt będzie zadowalający, ale to okaże się w lecie. Oby nie był gorzej niż w tamtym roku :)

Granatowy to jeden z moich ulubionych kolorów. Jakoś nigdy nie zwracałam na to uwagi, ale gdy kupuję coś nowego, to zwykle pada właśnie na granat. Jakby się tak zastanowić to obejmuje on 25% mojej garderoby. Najwyższa pora uzupełnić szafę w pozostałe barwy :)





czapka - nn
bluza - sinsay
spodnie - sinsay 
buty - nn 
torebka - @ 

Pozdrawiam!

4 stycznia 2015


Hej!
Słoneczne dni można ostatnio liczyć na palcach jednej ręki. Deszcz, wyjący wiatr i zachmurzone niebo sprawiają, że nie mam ochoty wychodzić spod kołdry i jedyną moją rozrywką są filmy i simsy. Mam nadzieję, że wkrótce ten stan rzeczy się zmieni, bo w końcu ile można.

Na szczęście dzisiaj pogoda w miarę dopisuje, więc lecę z Marcinem na miasto :)







płaszczyk - TU
koszula - nn
spódniczka - stradivarius 
buty - CCC 

Pozdrawiam :*

2 stycznia 2015


Hej!
W całej mojej blogowej karierze tylko raz brałam udział w wyzwaniu. Pierwszy dotyczył wakacji. Nadszedł czas na drugi raz. Projekt ten spodobał mi się m.in. dlatego, że widoczne wyżej tematy w pewnym sensie sami interpretujemy. Możemy je rozgryźć tak samo jak inni lub na swój wyjątkowy sposób. Dziś na tapetę biorę temat "2015".

Początkowo myślałam, że w tym miejscu wstawię listę noworocznych postanowień, jednak... wyjątkowo takowych nie mam. Od roku 2015 oczekuję, że będzie "nowy". Wielokrotnie powtarzałam, że boję się zmian i unikam ich jak ognia. Mam swój znany plan dnia, przyzwyczajenia, znajomych, czy playlistę. Czasem jednak musi się coś zadziać i w moim przypadku wszelkie nowości wychodziły na plus. Nie planuję nic, jeśli coś się wydarzy to tak po prostu. Być może zechcę zmienić kolor włosów, a może je ściąć? A może kupię sobie chomika, sprzedam wszystkie ciuchy i kupię sobie kilka par dresów? Może dla odmiany przejdę się na koncert hip hopowy i obejrzę bardzo stary film? Przemebluję pokój? Wyjadę do obcego miasta do pracy? Może wreszcie zrobię sobie tatuaż lub też przejdę na bezglutenową dietę? Zapiszę się na kickboxing albo lekcje haftu? Kto wie :) W kolejnych miesiącach wszystko się wyjaśni.

Jaki więc ma być ren rok? Po prostu szczęśliwy i niezapomniany!


1 stycznia 2015


Witajcie w roku 2015!
Przyznam się, że stworzenie tego wpisu sprawia mi nie lada problem. Powodu tego doszukuję się w tym, że nie pożegnałam roku poprzedniego tak, jakbym sobie tego życzyła. Czasu jednak nie cofnę, a jedynym co mogę, to liczyć, że przysłowie "jaki sylwester, taki cały rok" w moim przypadku się nie sprawdzi.
Chciałabym w kilku słowach i zdjęciach podsumować kocie marzenia, o których wspominałam parę miesięcy temu KLIK. Rozszerzoną wersję zapisałam w zeszycie i stopniowo realizowałam swoje plany. Muszę tu zaznaczyć, że nic by się nie udało, gdyby nie pomoc Marcina. To on co chwila wracał do mojej listy i starał się zrobić wszystko, aby każdy punkt wcielić w życie. Po prawdzie nie postawiłam krzyżyka przy każdym "kocim marzeniu", ale nie myślę o tym. Jak dla mnie rok 2014 i tak był piękny.

A co udało mi się zrobić?
1. Noc pod namiotem.
2. Zagrałam w Monopoly, Scrabble i Jengę



3. Zapuszczałam włosy, mimo że co miesiąc ciągnęło mnie, żeby skrócić je do takiej długości, jaką miałam równo rok temu. Ostatecznie przycięłam tylko końcówki, no i mam grzywkę :)
4. Zobaczyłam zamek. W tym wpisie znajdziecie więcej zdjęć.




5. Był też maraton Harrego Pottera i Gwiezdnych wojen, a przy okazji masa innych :)



6. Wypróbowałam kilka nowych przepisów. Kilkoma się z Wami podzieliłam: 1, 2, 3, 4




7. Było też małe DIY


8. Zdobyłam górę! Przeczytacie dokładnie o tym TU




Poza listą odwiedziliśmy z Marcinem park z dinozaurami.

Za największy przełom roku 2014 muszę uznać zmianę studiów i miasta. W ciągu jednego roku mój dom mieścił się w trzech miastach: w Toruniu, Płocku i Olsztynie. Spróbowałam jak to jest zbierać truskawki, roznosić ulotki i być hostessą, minął pierwszy rok bycia w związku z Marcinem, byłam na balu inżynierskim, zakolegowałam się z blogerką i... zrobiłam masę innych rzeczy :)













A jak będzie w 2015 roku? Zobaczymy wkrótce ;)
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff