20:02

Babeczki w roli głównej

Babeczki w roli głównej

Hej!
Już sama nie pamiętam, kiedy ostatnio publikowałam jakiś przepis, a miały być one ważną częścią bloga. To zaniedbanie wynika głównie z mojego lenistwa. Ostatnio nie chce mi się piec, bo jest przy tym trochę zamieszania, jednak dzisiaj zrobiłam wyjątek. Kilka dni temu obiecałam Marcinowi, że przygotuję mu jakieś ciacho. Najpierw pomyślałam o murzynku, potem stwierdziłam, że kopiec kreta będzie lepszy, a w ostateczności i tak padło na coś zupełnie innego :)

Babeczki są proste w przygotowaniu. Potrzebujemy:
- 2 szklanki mąki
- pół szklanki cukru pudru
- 1 jajko 
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki kakao
- szklanka mleka
- pół szklanki oleju 
- 2 banany 
- pół tabliczki ulubionej czekolady

Oddzielnie mieszkamy składniki suche i mokre, a potem łączymy je w dużej misce. Ja użyłam do tego trzepaczki do jajek. Jeśli okaże się, że ciasto jest zbyt rzadkie, wystarczy dosypać odrobinę mąki i tyle samo cukru. Banany kroimy na małe kawałeczki i to samo robimy z czekoladą. Wrzucamy je do miski i ponownie mieszamy. Masę nakładamy do papilotek. Musimy jednak pamiętać, aby nie wypełnić ich w całości, bo ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Wkładamy wyłożone na blaszce foremki do uprzednio włączonego piekarnika i pieczemy w około 180 stopniach przez 15-20 minut :) 

Proste, co nie? :)




Do następnego :*

20:39

Na spacer marsz

Na spacer marsz

Hej!
Pochwalę się Wam! Jakiś czas temu o tutaj wspominałam Wam o spacerowym wyzwaniu i od tego momentu staram się spacerować. Czasem wychodzi mi godzina, czasem 20 minut, jednak nie skupiam się na samych liczbach, ale na satysfakcji jaką mi to daje. Ubieram się wygodnie, no i stosownie do pogody, podłączam słuchawki, włączam eskę i idę. Po drodze planuję swój dzień, myślę o tym, co trzeba kupić do jedzenia, powtarzam sobie w myślach słownictwo na konwersacje. I nim się obejrzę, jestem na miejscu :)

Poza tym myślami jestem już nad morzem. Zdecydowałam z Marcinem, że spędzimy majówkę w Krynicy Morskiej. Odpoczniemy, naładujemy baterie i nabieramy masę pozytywnych wspomnień. Planuję co zabrać ze sobą, co zobaczymy i jak będzie cudownie. A tu jeszcze kwiecień przede mną :(







Pozdrawiam! :*

19:31

Elegancka? Bywam

Elegancka? Bywam

Hej!
Pierwszy dzień wiosny przywitałam pełna energii i entuzjazmu. Zima dobiegła końca, 16, a nawet 17 nie zapowiada już nadejścia wieczoru, a po śniegu ani śladu. Przyszła wiosna, a za nią powoli nadciąga lato!
A teraz coś o mnie. Nie przepadam za klasycznie rozumianą elegancją. Mała czarna? Fakt, pięknie uzupełniona torebką, naszyjnikiem i fryzurą robi wrażenie, ale jednak ja na wyjścia stawiam na moją zieloną sukienkę. Czarną zostawię na inne czasy. Teraz stawiam na marynarki, piękne perłowe naszyjniki, szpileczki, spódniczki z eko skóry czy delikatne koszule. Fakt, rzadko, ale czasem nawet mnie się to zdarzy :)

Na koniec co nieco o mojej marynarce. Pochodzi oczywiście z second handu. Po kilku tygodniach "postu" udało mi się wybrać na rundkę po lumpach z moją Asią i to właśnie Asia znalazła to cudeńko. Na serio byłam w szoku, kiedy zapytała, czy jej nie chcę, bo gdyby to mnie najpierw wpadła w ręce, to od razu pobiegłabym z nią do kasy :) Przyznajcie, że prawdziwy skarb z mojej koleżanki :) 









marynarka - second hand 
naszyjnik - TUTAJ
torebka - tbdress,com
bluzka - sinsay 
buty - CCC

Pozdrawiam :*

19:48

Słoneczny dzień

Słoneczny dzień

Na dni takie jak dziś czekałam od listopada. Od rana świeciło słoneczko i było ciepło na tyle, że ciepłą kurtkę zostawiłam w domu. Mój ukochany płaszczyk idealnie sprawdził się przy 10 stopniach. Jednak nie tylko to sprawiło, że ten dzień zaliczam do udanych. Przyczyniło się do tego też wolne od uczelni, pizza i drobne zakupy :) W zasadzie od rana dogadzamy sobie z Marcinem na każdy sposób.
I nawet świadomość zbliżającego się ciężkiego czwartku, nie niszczą mojego nastroju. 
Oby mój dobry humor utrzymał się do końca tygodnia :) 







Pozdrawiam! :*

16:17

Podsumowanie lutego

Podsumowanie lutego

Luty minął mi chyba 2 razy szybciej niż styczeń. Powodem może być to, że część ostatniego miesiąca spędziłam w domu, a tam nie narzekałam na brak zajęć. Poza tym obchodziłam urodziny. Można rzecz, że trwały od wtorku aż do niedzieli, bo zaraz po moim święcie Marcin zaprosił mnie do kina na "50 twarzy Greya", a potem obchodziliśmy Walentynki.
Przez te 28 dni nazbierało się trochę zdjęć, które oczywiście najpierw pojawiły się na moim Instagramie. Teraz czas wszystko podsumować :)









Pozdrawiam!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger