29 września 2015


Hej!
Ten weekend był pełen emocji i przez niego trochę wypadłam z rytmu. Mamy wtorek, a ja myślami zatrzymałam się na niedzieli i masie lenistwa. Przede mną tydzień zamykania pewnych spraw, bo w sobotę wielka przeprowadzka. Trzeba przebrać rzeczy, spisać listę, żebym znowu niczego nie zapomniała, a od nowego tygodnia spróbuję wprowadzić nowe zasady. Niestety osoba tworząca plan, nie wzięła pod uwagę tego, że studenci nie mieszkają na uczelni i muszę tak nauczyć się działać, aby zdążyć zrobić na okienkach jak najwięcej :) Pojawią się też wpisy podsumowania z wakacji, a także pewne wyzwanie, do którego może przyłączycie się i Wy :)






Jakoś nigdy nie umiałam pisać o tym, co akurat mam na sobie. Bo przecież to widać! Może tylko dodam, że pepitka to wzór, który ja uwielbiam, a mój luby nienawidzi. Sukienka pozostaje mi więc na wyjścia bez niego :) Lubię w niej to, że ma zabudowaną górę i "moją" długość.

Wy też wyjeżdżacie na studia? A może ktoś z Was również będzie mieszkał w Olsztynie? 
Co myślicie o sukience? 
Czekam na Wasze opinie i pozdrawiam ciepło :*

28 września 2015


Hej!
Ostatnio sporo czytałam, że wielu osobom brakuje motywacji i jeszcze więcej wymówek by nie ćwiczyć. Postanowiłam zebrać je wszystkie i zamienić na wpis z przymrużeniem oka :)
1. "Siłownia/fitness są zbyt drogie, a ja nie mam funduszy na takie fanaberie." To stwierdzenie bawi mnie najczęściej. Teraz wcale nie ograniczają nas finanse, ale brak wyobraźni. W wielu miastach jest organizowane grupowe bieganie, które nawet i solo nic nie kosztuje. Przy wielu szkołach powstały takie mini siłownie. Możemy się z nich cieszyć do woli. Cwiczenia z youtubem też są za free :) Więc w czym problem?
2. "Ubrania sportowe są zbyt drogie." To też najgłupsze na świecie wytłumaczenie. Wiem, że wszystkie cool blogerki ćwiczą w nowych, drogich i zwykle sponsorowanych kompletach, ale istnieje też olbrzymia grupa ludzi, który po prostu zakładają wygodne legginsy, jakiś stary t-shirt i buty. I wcale nie spalają przez to mnie.
3. "Nie chcę wyglądać jak facet". I nie będziesz. Musiałabyś najpierw spędzić masę czasu na siłowni, podnosić wielkie ciężary i faszerować się tymi wszystkimi białkami. Uwierz, że delikatne mięśnie, a przede wszystkim jędrna skóra są seksi. Zresztą zapytaj swojego Misia :)
4. "Po co mam ćwiczyć, przecież każdy kocha krągłości". Okey, to dobry argument, ale zastanówmy się najpierw co te krągłości oznaczają. Dla mnie to podniesione, krągłe pośladki, widoczne biodra, wcięcie w talii i podniesiony biust. Niestety bez ćwiczeń jesteśmy jeszcze bardziej podatne na działanie siły grawitacji. Chyba fajnie jest trochę się pomęczyć, aby długo cieszyć się apetyczną figurą. Ćwiczenia nie oznaczają, że będziesz nagle wyglądała jak Anja (z całym szacunkiem dla niej samej, ale dla mnie jest wyznacznikiem nie bycia seksi), ale że zyskasz tu trochę więcej i tu trochę mniej.
5. "Życie jest zbyt krótkie, aby odmawiać sobie przyjemności". Prawda i może być jeszcze krótsze. Cukrzyca, otyłość, zawał, to realne zagrożenia. Oczywiście nie uważam, że każdy zaraz zacznie jeść tyle, aby ważyć 150kg, ale warto okazać swojemu ciału szacunek i ciut o nie zadbać. Odpowiednie jedzenie i aktywność fizyczna nie wykluczają wcale drobnych przyjemności ;) Domowa pizza, czekoladowy shake, czy lody pistacjowe nie zaszkodzą, o ile je się je w odpowiednich ilościach.
6. "Nie chcę być jak wszyscy". Moda na zdrowie to dobra moda, a pamiętajmy, że nie zawsze się to zdarza. Skoro nie chcesz być przeciętna, wybierz nieprzeciętny sport. Może judo? A może wspinaczka?
7. "Nie wiem, co ćwiczyć." Zapytaj koleżanek, które pierwsze miesiące treningów mają już za sobą. Przejrzyj internet albo czasopisma. Wyjść jest wiele, a najlepsze to próbowanie.
8. "Nie mam czasu". Okey... sama też często tak mówię. Z roku na rok wydaje mi się, że doba jest coraz krótsza, a rzeczy do zrobienia tylko przybywa. Nie rób po prostu planów, bo nie zawsze udaje nam się ich dotrzymać, a od tego już tylko krok, by całkowicie przestać. Ćwicz, jak tylko będziesz miała czas, wybieraj krótsze, ale cięższe treningi, np. tabatę :) No i spaceruj, to najlepsze ćwiczenie pod słońcem.
9. "I tak jestem szczupła, to po co mam chudnąć dalej". Nikt nie powiedział, że masz chudnąć. Dzięki parze hantli możesz właśnie nabrać fajnego ciałka i wyglądać jeszcze lepiej.
10. "Lubię siebie właśnie taką". No i to mi się podoba. Mało osób może tak powiedzieć. Skoro lubisz siebie, to zrób wszystko, by móc się sobą cieszyć jak najdłużej. Myśl o tym wszystkim jako o inwestowaniu w swoje zdrowie :)


To chyba wszystko :) Chyba że Wy znacie jeszcze jakieś inne wymówki, to chętnie je dopiszę :) 
Też się tak tłumaczycie? Czy raczej wolicie działać? 
Pozdrawiam!

25 września 2015


Hej! 
Od jakiegoś czasu gromadzę jesienne barwy w szafie. Bordowy sweterek, ciemnozielona koszula, szary sweterek, beżowe botki. Jak zawsze trafiam na wszystko przez przypadek. Mam 15 minut do autobusu, więc wpadnę do second handu i po chwili wychodzę z nowym nabytkiem. Teraz robię sobie mały detoks od takich nieplanowanych i (tym bardziej) planowanych zakupów :) Będę Was na bieżąco informować jak mi idzie :) 
Wczorajsza pogoda zachęcała do spacerów. Rano namówiłam Puszka, żebyśmy poszły w nasze ulubione miejsce i tam przy okazji powstało kilka zdjęć :) 
 








sweterek - second hand
spodnie - cropp
buty - Deichmann
torebka - @

Pozdrawiam!

24 września 2015


Hej!
Nie pamiętam, kiedy ostatnio brałam udział w tego typu zabawie. A jeszcze jakiś czas temu była bardzo popularna. Nie podobało mi się w niej to, że każdy przy tworzeniu pytań szedł na łatwiznę :) Ulubiony kolor, aktor, potrawa... wszystko rodem wyrwane ze złotych myśli.
Na szczęście Young Wife pokusiła się o przyjemniejsze pytania, na które odpowiem z przyjemnością :)

1. Jeden przedmiot, który zabrałabyś na bezludną wyspę. Dlaczego właśnie ten?
 Najpierw pomyślałam o telefonie, ale potem doszło do mnie, że na takiej wyspie zasięg jest rzeczą całkowicie wyimaginowaną. Dlatego też moja odpowiedź to: album na zdjęcia. W smutnych momentach oglądałabym zdjęcia i przypominałabym sobie szczęśliwe momenty. Nawet jeśli przyszłoby mi tam umrzeć, to w pewnym sensie czułabym się otoczona  bliskimi :) 
 
2. Miejsce na świecie, które chciałabyś jeszcze odwiedzić?
Jest cała masa miejsc, które chciałabym zobaczyć. Chyba łatwiej byłoby mi odpowiedzieć na pytanie "którego miejsca nie chcesz odwiedzić", no ale nie ma dobrze. Wybieram więc Japonię za jej pełną barw kulturę, kuchnie, ciekawą historię i przepiękne widoki. 
 
3. Najpiękniejsze miejsce, które do tej pory widziałaś?

Wszystkie miejsca, które odwiedziłam były piękne. Ogólnie Polska (nie licząc blokowisk w wielkich miastach) jest piękna i nie uważajcie tego za fałszywy patriotyzm. Kocham polskie góry, morze już ciut mniej, uwielbiam mój Olsztyn, Toruń, ciekawi mnie Kraków, Wrocław. Odpowiem jednak, że Praga. To miejsce wywarło na mnie niewiarygodne wrażenie. Chciałabym tam jechać za rok i jeszcze za dwa lata. Ba, Praga może być celem mojej podróży poślubnej. 
 
4. Twój największy blogowy sukces to...
Jako blogerka nie odnoszę chyba większych sukcesów. Nie dostaję zaproszeń na pokazy, nie bywam na see bloggers ani nic z tych rzeczy. Wielką radość dało mi to, że ktoś z mojego miasta rozpoznał mnie w autobusie. Po prawdzie ten Ktosiek nie zagadał, tylko napisał mi o tym w komentarzu, ale radość i tak wielka :)
 
5. Szybkie, proste i pyszne danie to...
...wszelkie makarony :)
 
6. Zapraszasz Teściową na obiad/deser/kolację. Czym ją zaskoczysz?
Czymś słodkim. Pewnie tartą z bananami, budyniem i czekoladą, którą pochwaliła. A na danie główne? Ciasto francuskie z kurczakiem i szpinakiem. No pycha :)
 
7. Kim chciałaś być jako dziecko?
To proste! Piosenkarką! :) A potem aktorką, sędzim, pisarką i właścicielką second handu, ale wiecie, takiego fajnego. 
 
8. Twój sprawdzony urodowy trik?

Mogę się nie malować, nie stroić itd, ale rzęsy pomaluję. Oko wtedy fajnie wygląda i jakoś tak ogólnie lepiej się prezentujemy. 
 
9. Must have w szafie każdej kobiety to...

Dopasowane dżinsy, koszula w kratę, czarna sukienka i zwykła koszulka. 
 
10. Kobieta, która Cię inspiruje/którą podziwiasz/którą naśladujesz to...?

Mama. Gotuje pysznie, że hej, ma dystans, zaradna kobieta, pracowita i ma serduszko pełne miłości. 
 
11. Cel w Twoim życiu, do którego dążysz to...

Moja własna rodzina. Szczęśliwa, pełna ciepła, wsparcia, zrozumienia. Jest coś lepszego? 

Teraz przede mną rzecz trudniejsza, czyli zadanie pytań i wytypowanie kolejnych osób :) 

1. Jaka piosenka mogłaby się znaleźć na soundtracku Twojego życia? 
2. Ukochane miejsce w Twoim mieście? 
3.Czy jest jakaś rzecz, której żałujesz? 
4. Kto wybrał Ci imię? 
5. Postać z bajki, którą uwielbiasz aż do dziś to...? 
6. Co przywozisz z podróży? 
7. Jaki kolor najbardziej kojarzy Ci się z Tobą?
8. Która potrawa wychodzi Ci najlepiej? 
9. Jaką supermoc chciałabyś mieć? 
10. Jakiej jest Twoje ukochane wspomnienie związane z Twoją przyjaciółka/przyjacielem? 
11. Gdybyś była prezydentem, to co poprawiłabyś w naszym kraju? 

A nominuję: 

Mam nadzieję, że dziewczyny odpowiedzą na pytania i sprawi im to tyle zabawy, co mnie :) 
Aa czy Wy odpowiedzielibyście na zadane mi pytania tak samo jak ja? 
Pozdrawiam! 
 

21 września 2015


Przede mną ostatnie kilka dni w domu. W przyszłą sobotę zapakuję ostatnie rzeczy, spojrzę na pokój, pogłaszczę Misię na do widzenia i wsiądę do samochodu. Podróż zajmie 2 godziny. W radiu na pewno usłyszę uwielbianą piosenkę i z trudem powstrzymam się od śpiewania. W Olsztynie będzie na mnie czekał Marcin, pomoże mi wnieść rzeczy. Być może w pokoju zastaniemy jeszcze jego rodziców. Pożegnamy się i przystąpimy do rozpakowania masy pudeł. 
Będzie to już trzeci raz, ale mnie i tak ogarniają myśli, że może być ciężko. Bo może. Wyrobienie nowej rutyny, przyzwyczajenie się do zasad innych niż u mnie w domu... 
Chcę też, żeby ten rok akademicki był nieco inny niż wcześniej. Przez moje spinanie się i lenistwo ograniczam pewne rzeczy, jak np. wyjścia z koleżankami, a potem dopada mnie smutek, bo mogło być fajnie. Pragnę między obowiązki "studia" i "dom" wpleść też trochę niespodzianek, zabawy i szaleństwa :) 
Będę Was na bieżąco informować, czy się udało :)

Pozdrawiam!

19 września 2015


Hej! 
Dzisiaj zasypię Was kolejną porcją zdjęć z wyjazdu. Zostało ich już niewiele :) 
Tym razem zabieram Was do Kłodzka, czyli miejscowości słynącej z wielkiej twierdzy. Marcin, jak na miłośnika tematu wojny przystało, koniecznie chciał ją zobaczyć. Obeszliśmy jej niewielką część, a uwierzcie, że jest wielka. Najbardziej podobała mi się miejsce, skąd rozciągał się widok na całe miasto. Pogoda nam raczej nie dopisywała, ale nie popsuło mi to podziwiania panoramy. Potem zdecydowaliśmy się na drugą część, czyli przejście podziemnymi tunelami. Wspominam to niesamowicie pozytywnie, bo czasem czułam się jak w horrorze "Zejście". 
Na koniec dnia wybraliśmy się jeszcze do Parku Miniatur. Polecam je zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom, bo figury naprawdę zostały fantastycznie odtworzone. W jednym momencie możemy przenieść się do Wrocławia, Berlina, czy Londynu :) Na jednym zdjęciu widać też wyżej wspomnianą twierdzę.
Nie przedłużam już, tylko zapraszam na foto relację. 
































Pozdrawiam! 

18 września 2015


Hej!
Uczę się, pracuję, bloguję i robię parę innych rzeczy. Doba ogranicza mnie jak każdego, ale staram się zrobić wszystko to, co muszę i chcę. Kiedyś rzadko kiedy mi się to udawało i kończyłam dzień niezadowolona, bo "na jutro" dochodziły mi kolejne obowiązki. Przeczytałam masę reportaży o tym, jak gospodarować czasem, aby wyrobić się ze wszystkim. Niektóre rady okazały się pomocne, a inne niekoniecznie. Wyrobiłam też swoje własne zasady.
Pierwszą stało się prowadzenie zeszytu, gdzie notuję swoje pomysły na wpisy, cele na jakiś okres czasu lub na cały rok. Notuję w nim masę różnych rzeczy, które potem wykorzystuję na blogu, ale i nie tylko.
Organizacja przydaje się też przy temacie budżetu domowego. Pewnie Wy też nie raz, nie dwa miałyście tak, że gubiłyście się w obliczeniach i nie wiedziałyście, co się stało z pieniędzmi. Mnie ten fakt czasem przyprawiał o zawrót głowy i szybsze bicie serca. Dlatego właśnie warto mieć dodatkowy notesik przeznaczony tylko do notowania przychodów i wydatków. Dzięki temu będziecie miały czarno na białym, gdzie zostawiłyście pieniądze, ale też nauczycie się oszczędności.


W memobooku spisuję też swoje cele, postanowienia, marzenia i... większe zakupy, na które muszę ciut odłożyć. Dzięki temu skupiam się na tym, co ważne. No i łatwiej mi te marzenia spełniać. A czemu? To już temat na oddzielny wpis :)


Kalendarz to też rzecz obowiązkowa. Szczerze mówiąc, nie wiem jak kiedyś sobie bez niego radziłam. Zapisuję tam rzeczy związane z pracą, studiami, adresy, telefony i mam go zawsze pod ręką. Ostatnio w Biedronce kupiłam też większy. Ten pewnie nie będzie mi towarzyszył bez przerwy, bo jest całkiem ciężki, ale przyda mi się w domu jako zabezpieczenie, gdyby ten mniejszy przepadł. Odpada też dzięki niemu chaotyczne poszukiwanie kalendarzyka w stosie torebek, gdy zadzwoni rodzic nowego ucznia.


Lubię mieć porządek nie tylko w terminach, ale też w stosie moich papierkowych pamiątek. Trzymam je w kopertach, a te z kolei magazynuję w najzwyklejszej teczce. Lubię zostawić sobie bilety z podróży, jakieś ciekawe znaczki, czy ulotki, bo nigdy nie wiadomo, czy nie przydadzą nam się do czegoś innego :)


Przy organizacji pomagają mi też kolorowe długopisy i naklejki. Kiedy oznaczę szczególnie ważne wydarzenie czy kolokwium, to mam pewność, że nie umknie mi w stosie innych notatek. Data zaznaczona na różowo czy z doklejonym cukierkiem z pewnością rzuci nam się w oczy jako pierwsza.


Fajne są też małe karteczki przyczepione do miejsca, które często widzimy w ciągu dnia, czyli np. lodówka czy biurko. Wczoraj akurat kupiłam taką fajną pandę z klipsem, do której mogę doczepiać właśnie pilne informacje :)


Lubię też tego typu organizery. Dzięki nim ogarnięcie chaotycznego dnia staje się banałem :) Możemy je edytować w komputerze lub wydrukować sobie kilka i codziennie je wypełniać.


Inne wskazówki:
1. Rób najpierw to, co musisz, a nie to, co chcesz. Napisz referat, posprzątaj, odpisz na służbowego maila, a dopiero na koniec włącz sobie serial. Dzięki temu zniknie smutny obowiązek i pozostanie nam więcej czasu na przyjemności. To tzw. "połykanie żaby".
2. Wstań wcześniej, jeśli wiesz, że musisz zrobić dużo. Albo najzwyczajniej w świecie nie leż dodatkowej godziny, skoro już i tak nie zaśniesz.
3. Zaangażuj dodatkowe osoby. Umów się z koleżanką na mieście i podzielcie się obowiązkami. Przyjaciółka zrobi za ciebie zakup, czy odda buty na reklamację, a ty w tym czasie opłacisz rachunku. Na koniec postaw jej kawę :) Będziecie miały też chwilę, aby poplotkować o przystojniakach.
4. Rób rzeczy z wyprzedzeniem. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale nikt nie lubi uczucia noża na gardle i stresu, że się nie wyrobię, co nie?
5. Staraj się robić kilka rzeczy jednocześnie. Kiedy czekasz, aż zagotuje się woda na kawę, zamiast siadać do facebooka, umyj naczynia, czy przygotuj sobie ubrania.
6. Nie pokładaj wielkiej nadziei w telefonie. Ryzykowne jest trzymanie w nim wszystkich zapisków, bo w każdej chwili może się zepsuć. I co wtedy?

Wiem, że moje zasady nie są odkrywcze, ale właśnie za ten banał je lubię. Mam nadzieję, że któraś z rad pomoże i Wam w ogarnięciu "życiowego bałaganu" :) 
A może Wy macie jakąś dobrą radę dla mnie? Chętnie się do nich zastosuję. 
Pozdrawiam!
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff