27 listopada 2015


Hej!

Święta jako spotkanie rodzinne nie wzbudza we mnie pozytywnych emocji. Ogólnie nie przepadam za świętami. Prócz masą jedzenia i Kevinem w telewizji nie różnią się niczym szczególnym od typowej niedzieli. Uwielbiam natomiast całą tą otoczkę. Ozdoby w sklepach, świąteczne piosenki, pieczenie pierniczków i zabawne sweterki :) Dekoracje to oczywiście mój ukochany punkt, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma inspiracjami. Dominują na nich oczywiście świeczki, latarenki, szyszki, bombki i gwiazdki. Najlepsze w nich jest to, że zdecydowaną część możemy zrobić same w domowym zaciszu. Wystarczą tylko dobre chęci i odrobina wolnego czasu.












































źródła: stylowi.pl, tumblr.com

Też uwielbiacie takie dekoracje? 
Pozdrawiam! 

22 listopada 2015


Hej!
Pomysł na ten wpis wpadł mi do głowy jakiś czas temu, ale cały czas myślałam, że zostanie odebrany jako typowy hejt. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że jeśli ktoś tak pomyśli, to znaczy, że nie zrozumiał przekazu albo jest totalnie przewrażliwioną osobą.
Jakiś czas temu pisałam o pozytywach blogowania. Było ich sporo i chętnie dzieliłyście się ze mną i swoimi spostrzeżeniami. Nie powiem, wywołało to u mnie ogromny uśmiech, bo właśnie takiej reakcji się spodziewałam :)
W tym miejscu trzeba się zastanowić nad drugą stroną medalu. Są pewne rzeczy na naszych internetowych pamiętnikach, które wyjątkowo mnie drażnią i, których zwykle nie rozumiem. Kto wie, może Wy też. Przejdę do rzeczy:

1. Nagle okazało się, że jedyną logiczną pracą, jest prowadzenie bloga. Okey, to świetne, że ktoś może się utrzymać ze swojego hobby, ale czy odpowiednie jest myślenie, że tak będzie zawsze? Sporo bloggerek kończy naukę po szkole średniej, bo dostaje "miliony monet" za wpis, ale nie myśli, co będzie potem. Kiedyś przecież się zestarzeje i wątpię, że wtedy też będzie mieć masę odbiorców.

2. Wszystko robione pod publiczkę. Każdy element życia jest idealny, bloggerka wstaje rano, oczywiście już umalowana, ma zawsze śniadanie podane na tacy, no i cały dzień przebiega tak samo idealnie. Serio?! Ja tego nie kupuję, dlatego też nie odwiedzam popularnych blogów. Wolę takie, na których widzę rzeczywistość. Przecież ją też można przedstawić na ładnych zdjęciach.

3. Boom na jeden temat. Coś jest na czasie, więc na co drugim blogu widzimy oczywiście "oryginalnie ujętą istotę zagadnienia". Czasem zdarzy się, że ktoś przedstawi to inaczej, dokładniej, ciekawiej, ale należy to do rzadkości.

4. Niesamowicie denerwuje mnie, że na blogach mogę zobaczyć jeden konkretny ciuch tylko i wyłącznie raz. Kiedyś blog był prawdziwą kopalnią inspiracji. Mogłam znaleźć tam co najmniej po 3 pomysły na konkretną rzecz i to było super. Przecież nie trzeba mieć miliona ubrań, aby dobrze wyglądać, trzeba mieć styl i wyobraźnię.

5. Blogi stworzone tylko dla współprac. Ich autorki odwiedzają milion stron, tylko po to aby napisać "fajny blog, wpadaj do mnie, poklikaj w linki". Wtedy wychodzi ze mnie wredna baba i nie odwiedzam, ani nie klikam. Ba, nie traktuję takiej osoby na serio. Oczywiście niektórzy potrafią przejrzeć na oczy i z czasem dostrzegają, że blog to coś więcej niż t-shirt od choies czy innych takich.

6. Brak akceptacji krytyki. Przecież nie zawsze wszystko nam się podoba. A to połączenie kolorów, a to fason nie wpada w nasz gust i śmiało o tym piszemy, bo czemu nie. I co? Komentarz się nie pojawi nigdy i być może zostaniemy zablokowane na facebooku, instagramie itd. Skoro ktoś nie chce przeczytać prawdy, to po co wystawiać się na ocenę szerszej publiczności?

7. Tłumaczenie "tak miało być"... Chyba nie muszę nic dodawać.

8. Uchodzenie za speców w jakiejś kategorii. Nagle wszyscy są mistrzami stylu, makijażu, dekorowania wnętrz, gotowania, opieki nad zwierzętami i trenerami personalnymi.

A Wy co myślicie? Zgadzacie się ze mną w jakimś punkcie, czy macie inne spojrzenie na te tematy? 
A może chcecie coś dodać? 
Czekam na Wasze opinie. 
Pozdrawiam!

16 listopada 2015


Hej!
Jeśli chodzi o kosmetyki, to nigdy nie miałam jakiejś swojej ulubionej marki, której trzymałam się we wszystkim. Zmieniło się to około roku temu, kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po płyn do demakijażu firmy Ziaja. Niesamowicie mi on przypasował i do dzisiaj pozostaje moim faworytem. Potem zaczęłam odkrywać nowe produkty i tylko utwierdzałam się w przekonaniu, że Ziaja zostawia konkurencję daleko w tyle. Chyba żadne inne kosmetyki nie spełniają tak dobrze moich wymagań jak właśnie te. Mają bardzo korzystną cenę, są dostępne w zasadzie wszędzie, no i to działanie... Dostają zdecydowanie najwięcej punktów jeśli chodzi o wrażenia ogólne.


Maseczka z glinką to (zaraz po płynie do demakijażu) mój ukochany produkt. Bardzo fajnie działa na moją cerę. Po użyciu jest delikatna i świeża. 
Oliwkowej maski jeszcze nie miałam przyjemności używać, ale nadrobię to wieczorem i spodziewam się, że ona też mnie zachwyci.
Kremu do rąk używam od niedawna, ale też przypadł mi do gustu. Ma fajną konsystencję, szybko się wchłania i nawilża dłonie. No i ten zapach...


Reduktora zmian potrądzikowych też używam od niedawna, bo od około miesiąca. Nie ma on natychmiastowego działania, ale z dnia na dzień dostrzegam malutkie zmiany i wierzę, że z czasem będzie tylko lepiej. Bardzo fajnie się wchłania i nie zatyka porów. Nie umiem powiedzieć, jak wygląda wydajność, ale z tego co się orientuję, starcza na bardzo długo.
Drugiego kosmetyku jeszcze nie wypróbowałam.


O płynie wspomniałam już wyżej. To mój absolutny hit. Nie uczula mnie, nie piecze, nie podrażnia skóry i świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Nie potrzeba go dużo, więc jest bardzo wydajny. A kosztuje coś około 6zł.


Masło kakaowe powaliło mnie swoim zapachem. Idealnie pasuje do takich jesienno-zimowych kąpieli. Nie wysusza skóry, co jest dla mnie bardzo istotne.
Płyn do higieny intymnej też zaliczam do produktów wartych polecenia.

A Wy lubicie Ziaję? 
Który kosmetyk jest Waszym ulubionym? 
Pozdrawiam! 
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff