19:55

Ulubieńcy czerwca

Ulubieńcy czerwca

Hej! 
Zbliża się koniec miesiąca, więc standardowo chcę się z Wami podzielić moimi ulubieńcami. Dominują kosmetyki, ale pojawi się też książka, film, czy fajny gadżet :) Planuję przy kolejnym wpisie dodać też kategorię dotyczącą wpisów, które w danym miesiącu wywarły na mnie największe wrażenie.


Mydło do rąk Isana o zapachu rabarbaru to mój absolutny numer jeden. Pachnie po prostu obłędnie. Można powiedzieć, że chodziłam co chwila myć ręce, tylko żeby znowu poczuć jego zapach. Polecam!
Żel z Isany ma przewrotną nieco nazwę, bo Hello Spring, ale również przepięknie pachnie. Prysznic z tym żelem stawał się maleńkim spa.


Biedronka znowu mnie zaskoczyła, tym razem odżywką do włosów z proteinami pszenicy. Moje włosy bardzo się z nią polubiły. Za każdym razem czułam, że są odżywione, nie miałam problemu z ich rozczesaniem i pięknie lśniły. Moim zdaniem warto zapoznać się z tym produktem.


Balsam z Ziaji bardzo mi pomógł, kiedy miałam wielki problem z wysychaniem ust. Wystarczyło raz go użyć, żeby wargi poczuły ulgę i przestały pękać.
O kremie oliwkowym z Ziaji wspominałam już wielokrotnie i ponownie będę się nim zachwycać. Naprawdę działa bardzo pozytywnie na moją cerę. Dokładnie ją nawilża, nie powoduje uczulenia, szybko się wchłania i ma delikatny, ale bardzo przyjemny zapach.


Butelka ze słomką to mój prezent z okazji Dnia Dziecka od mamci. Niesamowicie spodobały mi się te pandy. Używam jej w domu, gdyż w torebce najpewniej wszystko by się z niej wylało, ale i tak uważam ją za bardzo praktyczny gadżet.
Książkę "Dziecięce koszmary" kupiłam tydzień temu i spodobała mi się na tyle, że kupiłam kolejne części. Jest to kryminał, w którym autorka tak poprowadziła akcję, że ciężko jest się od niej oderwać. W dodatku teraz jest na promocji w Empiku i dostaniecie ją za około 10zł :)

 Na koniec film "Blow", który wywarł na mnie ogromne wrażenie i przy okazji też mnie wzruszył. Początkowo myślałam, że nie porwie mnie ani trochę, ale bardzo się myliłam. To historia przemytnika narkotyków, którego świetnie zagrał Johnny Depp.

20:04

Cytrynka

Cytrynka

Hej!
Ostatnio dosłownie wszystko działa przeciwko mnie. Praktyki, nawigacja, ludzie, pogoda i aparat. Wyczekuję wtorku, żeby ostatecznie załatwić problem pod tytułem "Praktyki". W życiu bym nie pomyślała, że okaże się to być aż tak wielkim wyzwaniem.


Sukienkę zamówiłam sobie już rok temu, ale jakoś nie było okazji, żeby ją pokazać. Ciągle coś okazywało się być ważniejsze, a to nie mogłam czegoś dograć i tak przeleżała rok w szafie. W sobotę postanowiłam sobie, że choćby się waliło i paliło, zdjęcia trzeba zrobić i pokazać Wam moją cytrynkę. Jakoś najbardziej pasują mi do niej Nike Capri, bo ma taki lekko sportowy charakter i osobiście nie widzę jej ze szpilkami.


Na koniec powiem Wam tylko, że postanowiłam sobie zebrać przez wakacje 150 pocztówek i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, wiele osób wyraziło chęć, żeby mi w tym pomóc.

Pozdrawiam Kochani i do następnego! :*

11:30

Pokład Eveline Ideal Cover recenzja

Pokład Eveline Ideal Cover recenzja

 Hej! 
Rzadko decyduję się na recenzje pojedynczych produktów, ale dla tego podkładu postanowiłam zrobić wyjątek. Wzbudził on we mnie masę różnych emocji - od tych bardzo pozytywnych, po skrajnie negatywne. Wszystko zależało od stanu mojej cery, która sama w sobie jest bardzo kapryśna. 
Jeśli chodzi o podkłady Eveline to ten jest pierwszy. Kupiłam go na rossmannowej promocji około rok temu z czystej ciekawości, nie czytałam wcześniej żadnych opinii na jego temat. Moje pierwsze wrażenia były średnie - słabe krycie, mimo że producent zapewniał mocne, w ogóle nie radziło sobie z niedoskonałościami. Potem, z biegiem czasu, kiedy udało mi się w miarę "ogarnąć twarz", produkt zaczął radzić sobie lepiej. Wyrównywał kolor, a co najważniejsze nie dawał wrażenia maski. 


Jeśli chodzi o dostępne kolory, to jest ich dużo i z pewnością każdy dobierze idealny dla siebie. Ja zdecydowałam się na Nude, ale teraz myślę, że lepszy byłyby o ton czy dwa jaśniejszy. Podkład ładnie dopasowuje się do koloru cery. Za plus uznaję też to, że nie rolował się ani nie powstawało tzw. ciasto.


 Producent zaopatrzył podkład w najwygodniejszą jak dla mnie pompkę. Produkt jest rzadki, więc nie było żadnego problemu z wydobywaniem go oraz z rozprowadzeniem na cerze. W tej kwestii daję mu zasłużoną 5.
Kolejna zaleta to brak parabenów oraz to, że nie powodował u mnie żadnych zaczerwienień czy uczuleń. 


Na zatyczce znajdziemy informację, co do zapewnień producenta jeśli chodzi o trwałość, efekt, czy krycie. Obiecane 16 godzin to moim zdaniem zapewnienie na wyrost. Makijaż po 3-4 godzinach wymagał poprawek. Jak już wcześniej wspomniałam, z tym kryciem też było różnie w zależności od stanu mojej cery. Nie jest to kosmetyk dobry dla osób z większymi problemami skórnymi. Zgadzam się z pewnością z pierwszym, podkład faktycznie dawał efekt półmatu.

Cena to około 20zł, znajdziecie go w każdym Rossmannie i pewnie w innych drogeriach, a także w internecie.

Ostatecznie wystawiam mu ocenę 4 i pewnie wrócę do niego, jak tylko na nowo zapanuję nad kondycją mojej cery. Jakby nie patrzeć, jest to kosmetyk z niższej półki cenowej, więc nie oczekuję też od niego cudów. Być może rzeczywiste działanie nie pokrywa się ze wszystkimi zapewnieniami producenta, ale radzi sobie i tak całkiem dobrze. 

Miałyście go już kiedyś? Jakie są Wasze wrażenia? 
Pozdrawiam Kochani!

22:21

Wakacyjna lista zachciewajek

Wakacyjna lista zachciewajek

Hej!
Wszelkiego typu wish listy to coś, co uwielbiam przeglądać na blogach, o czym z pewnością już wielokrotnie wspominałam. U mnie będą dzisiaj dominowały wszelkiego typu drobiazgi do domu, ale pojawi się też kilka ubraniowych pozycji. W tym roku dopiero doceniłam takie elementy garderoby jak kimono, czy pareo. Wydają mi się być niezastąpione na plaży. Zamarzyła mi się też fajna bluza na wycieczki po górach i kobiece buty na wypady na kawę.



Dzięki "W domu Madame Chic" doceniłam różnego typu poradniki. Przyjemnie się je czyta i możemy wyciągnąć z nich coś dla siebie. Bardzo zainteresowały mnie dwie pozycje: Slow life i Sposoby Koreanek na urodę. 

Niby do października daleko, ale korzystając z wyprzedaży w Home&you zastanawiam się, czego może mi brakować w nowym mieszkaniu. Koniecznie muszę zaopatrzyć się w nowy koc, ale przyda mi się też piękna pościel, dzięki której spanie stanie się jeszcze przyjemniejsze.


Nie wiem jak Wy, ale ja wyznaję zasadę, że kubków nigdy za wiele i co jakiś czas dokupuję sobie nowe.


Sylveco to firma, o której przeczytałam sporo dobrego. Najwyższa pora przekonać się na własnej skórze, czy te wszystkie pochwały są uzasadnione.


Poduszka w kształcie świnki morskiej to bardziej moja mała fanaberia niż rzecz niezbędna mi do życia, ale... tak bardzo przypomina mi Bunię, że przepadłam.


Stroikami z lawendą zachwycam się od jakiegoś czasu. Świetnie prezentują się na stoliku, jak i zdjęciach ;) I głownie z myślą o nich chcę sobie jeden zafundować.


Wszystkie buciki znalazłam na stronie pantofelek24.pl i niesamowicie przypadły mi do gustu. Są różne i z pewnością każda para przydałaby mi się w wakacje.


Na koniec trochę ubranek i dodatków, wszystko kolorowe i typowo wakacyjne :) Już czuję, że mój portfel bardzo na tym ucierpi.




To by było na tyle :) 
A co znalazło się na Waszej wakacyjnej liście? Koniecznie dajcie znać. 
Pozdrawiam serdecznie!

22:54

Pierwsza wizyta w Wosk na włos

Pierwsza wizyta w Wosk na włos

Hej!
Dzięki hybrydom przekonałam się, że długotrwałe rozwiązania są dla mnie najlepsze, bo dzięki nim zaoszczędzam sporo czasu i nerwów. W ciepłych miesiącach moją największą zmorą jest depilacja nóg. Zajmuje ona sporo czasu i musi być wykonywana regularnie, a przecież (nie oszukujmy się), bywają dni, kiedy po prostu nam się nie chce. Dlatego też postanowiłam wybrać się w końcu do gabinetu Wosk na włos w Olsztynie, żeby sprawdzić, czy depilacja woskiem stanowi dla mnie dobre rozwiązanie. Zabieg mam już za sobą, więc dzisiaj mogę opowiedzieć Wam o moim pierwszym wrażeniu.


Salon Wosk na włos znajdziecie w Olsztynie i Poznaniu, ja jednak skupię się na tym olszyńskim. Jest on stosunkowo niewielki, ale urządzony w taki sposób, że sprawia wrażenie przytulnego. Na wizytę umówić się można tylko na piątek, co można uznać za pierwszy minus. Jeśli przyjdziecie w ciemno, może zdarzyć się sytuacja, że zostaniecie odesłane. Dla osób mieszkających w centrum nie jest to pewnie spory problem, ale jeśli ktoś przyjeżdża z okolicznej miejscowości może się niemiło rozczarować.


Zdecydowałam się na depilację nóg i bikini. Przyznam się szczerze, że początkowo byłam skrępowana, ale kiedy usłyszałam, że praktycznie każda klientka decyduje się na ten rodzaj depilacji, spojrzałam na wszystko inaczej. Poza tym miałam świadomość, że pracujące tam panie są profesjonalistkami. Do każdej osoby podchodziły w bardzo przyjazny sposób. Pytały, czy wszystko przebiega w komfortowy sposób i doradzały, jaka opcja może być najlepsza. Jak dla mnie wielki plus. Poza tym mogłam liczyć na odpowiedzi zadane na facebooku.


Sam zabieg przebiegł w bezproblemowy sposób. Naczytałam się, że jest on źródłem ogromnego bólu, ale mnie jakoś szczególnie nie ruszał. Gorzej przeżywam regulację brwi. Mimo że było już późno, nie czułam, żeby pani się spieszyła. Wprost przeciwnie.


 Jeśli chodzi o cenę, to moim zdaniem jest ona bardzo dobra i adekwatna do jakości. Przed wizytą przejrzałam kilka innych salonów, które także oferują depilację i jednak cennik Wosk na włos pozostał najlepszy. Poza tym w poniedziałki i czwartki można skorzystać z promocji -15%.


Ja już wiem, że wybiorę się tam po raz kolejny przed See Bloggers, żeby bez żadnych przeszkód móc paradować po Trójmieście w sukienkach i szortach. Uwierzcie, że to wspaniałe uczucie, kiedy spada z nas obowiązek golenia nóg :)

Na koniec zaznaczę, że nie jest to wpis sponsorowany. Za usługę zapłaciłam z własnych pieniędzy i powyższa recenzja zawiera tylko i wyłącznie moje własne odczucia i spostrzeżenia.

Pozdrawiam!

11:01

Więcej czasu, więcej wpisów

Więcej czasu, więcej wpisów

Hej!
Wczoraj napisałam ostatni egzamin i od dziś oficjalnie zaczynam wakacje :) Większa ilość czasu jest oczywiście połączona z większą ilością wpisów i to zdecydowanie bardziej różnorodnych. Szykuje nam się kilka wyjazdów, poza tym chcę się wziąć na poważnie za recenzję i to nie tylko kosmetyków :)
Nie będę póki co nic obiecywać, żeby później nie zostać gołosłowną. Napiszę tylko, że zapraszam wszystkich do zaglądania na Różową Szminkę :) Polecam też wpadać na konto na faceebooku, bo często to czytelnicy mają wpływ na to, jaki wpis pojawi się w pierwszej kolejności.


Pozdrawiam serdecznie!

09:22

Czerwone elementy

Czerwone elementy

Hej!
 U mnie sesja, więc i w Internecie mnie mniej. Na szczęście wczoraj zaliczyłam najtrudniejszy etap i stopniowo zacznę na nowo udzielać się częściej :) Tym bardziej że w czwartek oficjalnie zaczynam wakacje.
Przede mną wyprowadzka i chyba to uznaję za najtrudniejsze do przejścia. W ciągu roku przybyło mi sporo nowych ubrań, których moja szafa w domu z pewnością nie pomieści. Wszelkie próby porządków kończą się zwykle fiskiem, bo razem z siostrą przywiązujemy się do ubrań i ciężko nam zdecydować, czemu mówimy do widzenia ;) Chyba najwyższa pora nabrać trochę dystansu do garderoby :)
  





Bluzeczka w paseczki to mój ostatni zakup z Reserved. Gdyby nie oferta -40% pewnie nawet bym nie weszła do sklepu. Już jakiś czas temu zraziły mnie do niego wyprzedaże, kiedy ciężko znaleźć cokolwiek i to w dodatku czyste. Bluzeczka jest na tyle uniwersalna, że z pewnością wielokrotnie mi posłuży.

A jak Wasz tydzień się zapowiada? 
Pozdrawiam! :)

14:55

Instamiks V

Instamiks V

Hej!
W ostatnich dniach nałożyło się na siebie kilka nieprzyjemnych dla mnie spraw, dlatego też póki co nie jestem w stanie, aby przygotować dla Was zdjęcia stylizacji. Liczę, że po sesji wszystko wróci do normy. Oczywiście nie będę Was przez kilka kolejnych dni zaniedbywać :)
Na dzisiaj przygotowałam dawno niepublikowany Instamiks. Dominują w nim raczej moje zdjęcia, gdyż ograniczyłam ostatnio zakupy do minimum. W wakacje planujemy razem z Marcinem sporo podróżować, więc pewnie Instagram zapełni się zdjęciami pięknych widoczków :)


Nie wiem, czy wiecie, ale kolekcjonuję koty :) Ten srebrny pochodzi z wyprzedaży w Home&you. Jest przeuroczy.
Kosmetyki to zdobycze z rossmannowych promocji. Miałam nawet przygotować na ich temat oddzielny wpis, ale coś się nie złożyło.


Standardowo nie może zabraknąć kawy :) Ostatnio rzadko decydujemy się z Marcinem na ten sposób spędzania popołudnia, ale winę zrzucam na tzn gorący okres na uczelni.


Jakiś czas temu testowałam z Puszkiem masę nowych dla nas smaków herbaty Lipton. Moje ulubione to te typowo owocowe, są najlepsze na ciepłe miesiące.
Czekolada bez laktozy to z kolei mój prezent dla Marcina :) Takie drobne podziękowanie za trenowanie mnie na siłowni.







Niestety przez te kilka ostatnich tygodni udało mi się zrobić tylko 2 zdjęcia z Puszkiem, z czego jedno nie nadaje się do publikacji na blogu.


Jak Wam ostatnio wspominałam, wróciłam do postcrossingu. Z lewej widzicie moje ostatnie zamówienie na Postrabbit, a z prawej drobne znaczkowe zakupy z Jarmarku Tumskiego.


A na koniec Bunia :) Zrobiła się już taka duża i tak samo jak ja uwielbia popołudniowe drzemki.

To by było na tyle :)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger