31 października 2016


Hej!
Gdybym miała wskazać najfajniejsze źródło inspiracji dostępne w internecie, to z pewnością wskazałabym na Instagram. Wystarczy wpisać dowolnie wybrany przez nas #hasztag by dotrzeć do nieskończonej ilości zdjęć. Każde prezentuje inne spojrzenie na dany wyraz, każde może nas niesamowicie zainspirować.
Do tej pory opcję "obserwuj" wybrałam przy prawie 900 profilach. Nie potrzeba wiele, aby zechciała być z kimś na bieżąco. Wystarczy, że zauważę, że coś nas łączy, że pokazuje ciekawe rzeczy, że wstawia super przepisy, czy świetnie się ubiera. Najbardziej jednak lubię osoby, które nie kopiują na siłę wszystkiego. Profil typowej tumblrgirl jakoś mnie nie kręci, bo nie umiem z niego wyciągnąć nic dla siebie. Wolę normalne kobiety/matki/studentki/blogerki i właśnie takie osoby przedstawiam Wam na mojej krótkiej liście najlepszych kont na instagramie :)
Kolejność jest oczywiście przypadkowa



  
Kasi chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Obserwuję ją w zasadzie od czasu, kiedy zajęłam się blogowaniem. Najpierw ciągle przeglądałam jej fotografie na facebooku, czytałam bloga, a potem przeszłam na Instagram. Zdjęcia cechuje prawdziwy minimalizm i raczej stonowana kolorystyka, ale mimo wszystko mnie niesamowicie zachwycają.



Profil Einhorm wypełniają przepiękne fotografie utrzymane w białej kolorystyce. Ola pokazuje zwyczajne rzeczy w niezwyczajny sposób. Nieważne, czy jest to kot, książka, czy kubek z herbatą, wszystkie kwadraciki mają w sobie coś tak pięknego, że ma się ochotę oglądać je bez przerwy. 
 


Nie może tu też zabraknąć dziewczyn z LGS. Na ich profilu dominują selfie, ale też ujęcia z książkami, czy zdjęcia jedzenia. Prawdziwy miszmasz można powiedzieć. Uwielbiam szczególnie zdjęcia zakupów i książek właśnie, bo zawsze znajdę tam coś dla siebie, co zechcę kupić albo przeczytać. 
 


Profil Pani Olimpu to dla mnie najlepszy modowy katalog. Jeśli ktoś chce przejrzeć zdjęcia naprawdę świetnych, oryginalnych i co najważniejsze nie odtwórczych stylizacji, to zapraszam właśnie do niej. 
 

Profil Pauli Jagodzińskiej przeglądam tylko dla zdjęć z podróży. Nic tak na mnie nie działa, jak fotografie nowych, nieznanych mi miejsc. Od razu mam chęć spakować plecak i ruszyć przed siebie. 



Profil Ani wypełniają przepiękne zdjęcia jej samej, jej obłędnych dzieł i ujęcia z podróży. Jak sama pisze, jest romantyczną duszą, co widać na każdym kwadraciku. Co jeszcze szczególnie przyciąga moją uwagę? Styl Ani :) Widać, że dziewczyna w każdej dziedzinie pozostaje wierna sobie, a nie trendom :) 

Znacie przedstawione przeze mnie profile? Czy raczej są dla Was nowe? :) 
Może przedstawicie mi Waszą subiektywną listę? Chętnie poznam nowe inspirujące osoby, których zdjęcia umilą mi długą podróż, czekanie w kolejce, czy chwile zanim zasnę. 

Pozdrawiam serdecznie Kochani! 

29 października 2016


Hej!
Pomimo dzisiejszych pogodowych psikusów udało nam się zrobić kilka zdjęć. Bazę znowu stanowi parka, której tym razem towarzyszy jedna z moich ulubionych jesiennych sukienek. Noszę ją w zasadzie tylko w trakcie obecnej pory roku, gdyż na lato czy wiosnę jakoś mi nie pasuje. Jej kolor i wzór kojarzą mi się tylko z jednym - z jesienią właśnie :)


Mimo ciągłych deszczów mnie znowu zachciało się dokądś jechać. Mój plan to głównie sąsiednie miasta, ale gdzieś w głowie świtają mnie też dalsze wojaże. Niestety cierpię na chroniczny "Fernweh" :) Nie umiem siedzieć przez długi czas w jednym miejscu i wykonywać ciągle tych samych czynności.

 




parka - KLIK 
sukienka - second hand
sweter - second hand 
buty - czasnabuty 
torebka - Sinsay
 

Jak Wam się podoba to zestawienie? Uważacie je za udane, czy wprost przeciwnie? Czekam na Wasze komentarze :) 
Pozdrawiam Kochani!

28 października 2016


Hej Kochani!
Dzisiejszy wpis w 100% poświęcę stosunkowo nowej marce kosmetycznej, jaką jest Smart girls get more. Znajdziecie ją w Naturze. Wspólną cechą wszystkich kosmetyków stanowi ich cena - większość rzeczy dostaniecie za mniej niż 10zł. Oczywiście w związku z tym rodzi się pewne pytanie: Jak to jest z jakością? Zaraz Wam na to odpowiem.


Podkład to... najgorszy kosmetyk z tej gromady. Użyłam go raz i nigdy więcej już tego nie powtórzę. Podkład wałkuje się i szybko schodzi z twarzy. To, co zostanie, odcina się od naszej cery i niestety wyraźnie widać, że mamy coś "sztucznego" na buzi. Jeśli chodzi o kolor - wzięłam najjaśniejszy, ale i tak był za ciemny. Po prostu nie warto wydać na niego tych kilku złotych.


Tusz stanowił już małe zaskoczenie. Nakłada się go jak najbardziej dobrze, podkreśla rzęsy, lekko je wydłuża. Moim zdaniem jest to fajny kosmetyk na co dzień. Spodobało mi się też jego opakowanie, które niestety w którymś momencie po prostu pękło podczas odkręcania górnej części.
Jako jego minus muszę wymienić to, że... strasznie szybko zasycha.


Kolejny kosmetyk to pomadka. Ma ładny kolor, przyjemnie pachnie, bez problemu się ją nakłada, nie zauważyłam też, żeby wysuszała usta. Jak na pierwszej wrażenie wszystko było fajne, potem dopiero okazało się, że nie jest trwała. Przeszkadzały mi też takie lekko mieniące się drobinki charakterystyczne dla błyszczyków. Nie lubię tego efektu w pomadkach.


Myślę jednak, że jeśli ktoś chce sprawdzić coś nowego, to warto się na nią skusić. Kosztowała tylko coś około 5zł, więc nie jest to duży wydatek. Znajdziecie kilka kolorów, takie nudziakowe, ale też nieco bardziej wyraźne :)


Dwustronna kredka i cienie zasługują na pochwałę. Kredka dobrze się trzyma i co najważniejsze, nie jest tępa. Nakłada się ją bez najmniejszego problemu. Jest też trwała (jak na kosmetyk za kilka złotych), utrzymuje się na oczach około 4-5 godzin. Cienie też całkiem przypadły mi do gustu. Pigmentacja nie powali Was po prawdzie na kolana, ale sądzę, że sprawdzą się do dziennych makijaży. Ja w zasadzie codziennie lekko zaznaczam nimi oko :)


Na koniec odżywka do paznokci. Używałam jej przez połowę wakacji i nadal zostało mi więcej niż połowa opakowania. Jej działanie określę mianem przyzwoitego. Nie sprawiła, że nagle moje zniszczone pazurki odżyły i stały się piękne, ale delikatnie je wspierała w regeneracji. Efekt: rosły nieco szybciej i były mniej podatne na złamania.


Ostatecznie wystawiam marce ocenę 3 i to głównie dzięki odżywce i produktom do oczu. Produkty nie powalają na kolana, ale myślę, że można znaleźć w szafie Smart girls get more coś dla siebie.

A Wy znacie już te kosmetyki? Może znalazłyście coś fajnego w ich asortymencie? A może uważacie, że wszystkie kosmetyki są po prostu złe? Chętnie poznam Waszą opinię :)

Pozdrawiam i do kolejnego!

24 października 2016


Hej!
Niestety tym razem mój wpis nie będzie twórczy, bo sposobów na jesienną chandrę znajdziecie w blogosferze masę. Trudno :) Mam nadzieję, że u mnie znajdziecie coś innego niż u reszty i może zainspiruję Was do rozpoczęcia nowego hobby.

1. Oddawanie się hobby. I tutaj macie nieograniczone pole do popisu. Może taniec? Malowanie? Robienie na drutach? Sama chcę zacząć coś nowego, co sprawi, że po powrocie z zajęć nie będę myślała tylko o powrocie do łóżka, ale właśnie o rozwijaniu siebie.


2. Wejdź do kuchni i szalej. Wypróbuj nowe przepisy, korzystaj z sezonowych produktów, a na koniec... zaproś znajomych na degustację :) Myślę, że tak spędzone wieczory będziesz wspominać jako bardzo miłe. I kto wie? Może odkryjesz nową życiową pasję.


3. Ruszaj się! Niekoniecznie na siłowni, możesz przecież wychodzić na spacery (kiedy oczywiście pogoda na to pozwoli), ale też wybrać się na ściankę wspinaczkową, czy na tańce. Opcji jest dużo. Aktywność fizyczna wcale nie musi oznaczać podnoszenia hantli ;)


4. Otaczaj się pozytywnymi ludźmi, którzy zmobilizują Cię do działania. Odpuść sobie wampiry energetyczne, czy osoby, z którymi spotykasz się, bo czujesz, że musisz. Ja w tym roku zrobiłam małą rewolucję i zbliżyłam się do nowych osób. Wydaje mi się, że ich towarzystwo lepiej na mnie działa.


5. Ucz się! Nie, to nie żart. Wychodzę z założenia, że warto się uczyć. Jesień to dobry moment, żeby zaszyć się w pokoju i uczyć się np. nowego języka, czy obsługi programów różnego typu. To wcale nie musi Cię kosztować wiele, wystarczy nawet kilka minut dziennie.


6. Stawiaj sobie codziennie maleńkie cele, takie możliwe do osiągnięcia. Każdy sukces zmobilizuję Cię do tego, aby działać nadal i nieco podnosić sobie poprzeczkę.


7. Spisz listę filmów, które chciałaś codziennie obejrzeć i nadrób w końcu zaległości. Poradzę Ci jednak, żeby nie wybierać dramatów, czy filmów, które przepełnia depresja. Wybierz coś pozytywnego, z pięknymi plenerami i jakimś przesłaniem.


8. Zadbaj o siebie, ale tak porządnie. Na bieżąco organizuj sobie w domu małe spa, zapalaj świeczki, włącz sobie przyjemną muzykę i odpłyń. Uwierz, że już po pierwszej takiej sesji poczujesz się zdecydowanie lepiej. W wakacje nie miałabyś pewnie czasu na tego typu rzeczy, bo żal siedzieć w domu, kiedy na dworze jest ciepło. Jesienią nie żałujemy żadnej chwili spędzonej w domowym zaciszu, dlatego korzystajmy z tego luksusu aż do wiosny :)


9. Zadbaj o innych. Odśwież kontakty ze znajomymi, z rodziną, zaangażuj się w wolontariat, idź pomóc w schronisku. Nawet drobne gesty sprawią, że nabierzesz wiatru w żagle.

A jakie Wy macie sposoby na to, żeby nie przespać/przepłakać jesieni? Podzielcie się nimi ze mną :)

Pozdrawiam Kochani!

22 października 2016


Hej!
Jak pewnie wiecie, przez długi czas marzył mi się kapelusz, ale najpierw bałam się go nosić, a potem szkoda mi było wydać na niego 100zł. Na szczęście któregoś dnia pokazałam mamie w H&M obiekt moich westchnień, a ta powiedziała, że... miała kiedyś taki i chyba nadal leży gdzieś w szafie. I faktycznie, czekał tam na mnie :)  Jak to dobrze, że mama postanowiła zostawić chociaż tą jedną rzecz, bo większość ubrań ze swojej młodości po prostu wyrzuciła.


Płaszcz i spódniczka to druga część mojego zamówienia z bonprix :) Płaszczyk o dziwo okazał się całkiem ciepły. Często chodzę w nim na uczelnię odpowiednio dobierając resztę ubrań :)
Spódniczka może Wam przypominać tą musztardową. Muszę przyznać, że jej fason bardzo mi odpowiada, dlatego też wzięłam drugą w bordowym kolorze. Została wykonana z przyjemnego materiału i wygodnie się ją nosi.


Przeproszę Was za moją ograniczoną obecność w blogosferze, ale nadal trzyma mnie tryb "wyłącz". W ostatnich dniach brakowało mi i chęci i pomysłów i... pogody, ale wiem, że nie jestem w tym odosobniona. Odliczam do mojego dłuższego wolnego. Szykuję nowe stylizacje, zaznaczam sobie na trasie nowe miejsca, gdzie możemy zrobić zdjęcia i zbieram kolejne kosmetyki do recenzji.
 



płaszcz - TUTAJ 
spódniczka - TUTAJ 
koszula - @
torebka - targ w Kutnie 
buty - CCC
kapelusz - mamy
 

Co myślicie Kochani o tej stylizacji?
Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego wpisu!

18 października 2016


Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was ze skromnym wpisem dotyczącym moich rossmannowych zakupów :).
Udało mi się złapać kilka rzeczy z listy, a pozostałe pozycje musiałam na bieżąco zmieniać, gdyż brakowało moich kolorów albo kosmetyk był po prostu napoczęty. Chcę też stworzyć oddzielny wpis na temat moich spostrzeżeń odnośnie promocji. Nie wiem tylko, czy by Was zainteresował.

W pierwszym tygodniu mogliśmy kupić szminki. Na tą część cieszyłam się najbardziej, gdyż jestem małą maniaczką pomadek. Zdecydowałam się na cztery sztuki. Dwie pochodzą z Lovely, a dwie z Wibo. Wszystkie miałam już na ustach i powiem Wam, że wypadają fajnie. Nie są to mega wybitne produkty, ale spełniają moje wymagania. Mają piękne kolorki, dobre ceny i przyzwoitą trwałość.


Z Lovely wzięłam numerek 1 i 2. Potem trochę żałowałam, że nie skusiłam się na pozostałe, bo przypadły mi do gustu, a zwłaszcza dwójeczka. Kolor nie jest mocny, ale pięknie podkreśla usta.
Jedyneczka to idealny na co dzień nudziak.


Z Wibo zaś wzięłam dwie różne pomadki. Jedna to Lip Lacquer o numerze 3, druga to Juicy Color nr 4. Juicy Color nakłada się chyba najlepiej ze wszystkich i ma taki piękny soczysty kolor :)


Drugi tydzień przyniósł nam promocję na produkty do oczu. Z tym miałam najwięcej problemu. Wiedziałam, że kupię sobie coś z tych tańszych szaf, bo jak dla mnie droższe tusze dają ten sam efekt, więc nie widzę sensu w przepłacaniu. Ostatecznie zdecydowałam się na tusz z Bell i Wibo. Obydwa to dla mnie totalna nowość.


Trzecia część promocji wzbudziła chyba najwięcej pozytywnych reakcji, gdyż można było w jej trakcie kupić o prawie połowę taniej produkty do twarzy. Widziałam, że sporo pań z mojego miasta ładowało do koszyków po 3, 4 opakowania produktów z serii Loreal True Match. Mnie jakoś ta firma nie kusi. Wybrałam sprawdzony już podkład z Maybelline i Bieleny. Do tego dołożyłam jeszcze puder z Wibo i korektor z Bell.


W sumie wydałam około 75zł i liczę, że nie będę żałować ani jednej złotówki, ale wszystko wyjdzie w tzw "praniu".
A Wam co udało się kupić na promocji? A może odpuściliście sobie na ten czas wizyty w Rossmannie? Chętnie poczytam/zobaczę Wasze zdobycze :)

Pozdrawiam serdecznie!

14 października 2016


Hej!
Już wątpiłam w to, że uda nam się dzisiaj zrobić jakiekolwiek zdjęcia. Mój weekend jest wypchany w 100%, więc o choćby godzinnym wypadzie na obfocenie stroju nie ma mowy. Liczę, że uda mi się dogadać z koleżankami i nadrobię czas w ciągu tygodnia.
 

Dzisiaj nieco skupię się na stroju, a konkretnie na sklepie, z którego pochodzą dwa elementy dzisiejszej stylizacji. Chodzi mi o sklep Bonprix. Pamiętam, że gdy chodziłam do gimnazjum, to w naszej skrzynce pojawiały się katalogi właśnie z tego sklepu. Czasem z mamą fundowałyśmy sobie jakieś nowe ciuszki i wyczekiwałyśmy na kuriera. Potem jakoś wszystko przycichło. Jakiś czas temu trafiłam na stronę internetową i okazało się, że firma ma się dobrze. Przejrzałam asortyment i... nie wiem, kiedy minęły mi dwie godziny. Zresztą, sami sprawdźcie. Samo przejrzenie damskich rzeczy zajmuje masę czasu, a co mówić o torebkach, butach, czy dodatkach do domu :)


Mnie szczególnie wpadła w oko parka z dzisiejszego wpisu. Uwielbiam ją za prosty krój i brak ozdóbek, bo pozwala się łączyć na masę sposobów. Co chwilę przychodzą mi do głowy pomysły na nowe zestawienia zarówno ze spodniami, jak i sukienkami.


 Druga rzecz to koszula. Wszyscy moi bliscy stwierdzili, że to najładniejsza rzecz z całego zestawienia. Pochwalę jej wykonanie - po prostu nie ma się do czego doczepić. Wszystko pięknie się układa, nic nie odstaje i w dodatku jest wykonana z takiego materiału, który nigdzie nie uwiera, nie jest w nim za gorąco ani za zimno.

 



kurtka - KLIK 
koszula - KLIK 
czapka - Sinsay 
buty - czasnabuty 
 

I jak Wam się podoba? Tego typu zwyklaki to ostatnio 95% moich zestawień. Ma być wygodnie, ciepło, praktycznie :) Obcasy i dopasowane sukienki na razie idą w odstawkę, ale na pewno jeszcze nie raz pokażę Wam się w takiej bardziej kobiecej wersji.

A czy Wy Kochani znacie sklep Bonprix? Jaka jest Wasza opinia na jego temat? 
Pozdrawiam wszystkich ciepło!
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff