24 lipca 2017


Dzień dobry,
pora na kolejne denko. Staram się w miarę regularnie przygotowywać tego typu wpisy, żeby nie zaśmiecać łazienki. Dzisiaj zaserwuję Wam sporą dawkę średniaków, kosmetyków, które używałam tylko dla samego zużycia. Nie zabraknie jednak i fajnych pozycji.


Żele i szampony płyną u mnie jak woda. Schodzi ich sporo, bo i sporo osób z nich korzysta. Ja i siostra uwielbiamy kąpiele/prysznice ze sporą dawką pachnącego kosmetyku.
Żel z Avon stał dosyć długo, aż w końcu zlitowałam się nad nim i go wykończyłam. Zalicza się do grona fajnych kosmetyków. Ładnie pachnie, jest względnie wydajny, nie uczula. I tyle. Albo aż tyle.

Żele z Lidla odkryłam dopiero w tym miesiącu. Nie spodziewałam się, że tak pozytywnie mnie zaskoczą. Ceny mają niewiarygodnie niskie i to za duże opakowania. Pachną wspaniale, a przy tym nie uczulają. Nie zrobiły mi nic złego. Co do wydajności to także nie mam się na co skarżyć. Polecam.

Żel Cadum pewnie będzie dla większości czymś absolutnie nowym. Dostałam go od cioci z Francji. Myślałam, że zaskoczy mnie czymś extra, ale tak się nie stało. O taki żel do mycia bez rewelacji.

Żel BeBeauty to także typowy średniak, bo niczym mnie nie uwiódł, a żele zwykle mają przewagę, bo zawsze mogą wybronić się zapachem. Ten się nie wybronił.

Na koniec żel Balea, o którym wspominałam już wcześniej. Mój absolutny faworyt w tym gronie. Zadowala mnie jeśli chodzi o zapach, konsystencję, wydajność, cenę. Tylko dostępność uznaję za minus, bo w Polsce niestety nie jest dostępny.


Szampony to kolejne kosmetyki, których zużywam na hektolitry. Uwielbiam produkty do pielęgnacji włosów i właśnie w tym temacie jestem szczególnie wymagająca. Jeśli coś się u mnie nie sprawdza, to wiem, że do tego nie wrócę i tyle.

O szamponie L'biotica pisałam przy okazji ulubieńców. Nie spisał się u mnie, nad czym okropnie ubolewam, bo samą markę kojarzę z samych dobrych produktów.

Szampon Nivea 2 w 1 to przeciętniak jakich wiele na rynku. Dobrze myje, nie podrażnia, nie obciąża włosów, nie plącze ich jakoś szczególnie. Mam zastrzeżenia co do tego 2w1. Nie lubię tego typu produktów, bo wiem, że na którymś polu zawiodą. Tutaj zawiodła część odżywkowa. Zawsze dodawałam do tego produktu jakąś maskę, czy olejek.

Szampon Isana przeznaczony jest do włosów blond, jednak mimo wszystko postanowiłam pomóc siostrze (która jest blondynką) w jego opróżnieniu. Szampon dobrze domywał włosy, a przy tym ich nie obciążał. Miał fajną konsystencję - rzadką, ale nie taką, która zaraz spływa nam z ręki. Nie podrażnił skóry głowy ani nie wywołał żadnego uczulenia w okolicy szyi, co jest dla mnie istotne, bo kilka szamponów wywołało już ten efekt. Dostępny tylko w Rossmannie. Na promocji dostaniecie go za coś około 5zł.

Szampon Garnier również fajnie się u mnie sprawdził, jednak nadal pozostaje w tyle w stosunku do tej wersji z awokado.


Peelingu z Joanny nie zużyłam po prawdzie do końca, ale stoi nieruszany od dłuższego czasu, więc postanowiłam się go w końcu pozbyć. Jak się sprawdził? W porządku. Marka Joanna robi jak dla mnie najlepsze peelingi, bo ani nie są szczególnie delikatne, ani też za słabe. Nie wywołują reakcji alergicznych. Po użyciu miałam przyjemną w dotyku, wyraźnie oczyszczoną buźkę. Polecam!

Mleczko z Sylveco również zalicza się do produktów, które z czystym sumieniem polecam. Super zmywa makijaż, jest delikatny, ale skuteczny. Uwielbiałam kończyć z nim dzień, bo miałam świadomość, że zadziała na moją skórę tylko pozytywnie.


 Perfumki Adidas pojawiają się na mojej toaletce co jakiś czas. Lubię ich używać w typowy dzień. Pachną ładnie, nie uczulają, ich cena w żadnym wypadku nie odstrasza. Trwałością jak wiadomo nie powalają, ale nie ma też tragedii. Myślę, że jak na swoją cenę to są jak najbardziej ok. Zapach jak najbardziej mi odpowiada. Myślę, że ciężko znaleźć osobę, która nigdy w życiu na zapach Adidas się nie skusiła. Dostępne są w kilku wersjach np. w Rossmannie.

Płynna, matowa pomadka w płynie od Wibo to prawdziwa petarda. Trwała, trzyma się około 4-5 godzin. Jak zaczyna się ścierać to równomiernie, więc nie musicie się bać o niepożądany efekt. Kolorów nie mamy zbyt wiele do wyboru, ale znajdziemy same tzw. klasyki. Ja mam zarówno brąz, róż, jak i czerwień. Efekt matu jest fantastyczny. Pomadka delikatnie przesusza usta, ale nie jest to jakieś okropne uczucie. Pomadka kosztuje około 11zł, a jest prawdziwą perełką. 


Dorzucam jeszcze zdjęcie mydełka w płynie, które fajnie pachnie, jednak nie będę się rozwodzić na jego temat i jedną z moich ulubionych maseczek Rival de Loop. O maseczkach powstanie jednak oddzielny wpis.

To wszystko jeśli chodzi o moje lipcowe denko. Znacie te produkty? Co o nich myślicie? Polećcie mi też proszę jakieś fajne tradycyjne lakiery do paznokci. Porzucam na jakiś czas hybyrydy, a jednak zależy mi na tym, aby pazurki ładnie się prezentowały.

Pozdrawiam serdecznie! 

23 lipca 2017


Hej!
Pod ostatnim wpisem powtarzała się co i rusz jedna opinia odnośnie moich spodni: "fajne, ale ja bym ich nie założyła". Zmusiło mnie to do pewnego zastanowienia. Zaczęłam myśleć, czemu ktoś miałby w takich nie wyjść na ulicę. Brakuje mu odwagi? Nie chce odstawać od reszty? Przykuwałby zbyt dużą uwagę na ulicy? A może jednak odpowiedzi należy szukać gdzie indziej. Może spodnie jednak wcale nie są fajne, a komplementy brały się po prostu z życzliwości.


Kiedyś bardzo nie lubiłam odstawać. Lubiłam przyglądać się ludziom i odkrywać, co obecnie po prostu trzeba mieć. Własne wariacje na temat trendów? Niekoniecznie. A nóż widelec komuś się nie spodoba, ktoś to skrytykuje, wytknie mi, że nie pasuję do polskiej ulicy.


Na szczęście mi przeszło. Głównie dzięki ludziom, którzy sami za nic mają powszechnie panujący ład w modzie i zakładają to, co chcą i kiedy chcą. Zaimponowało mi to. Długo jednak dorastałam do tego, żeby iść za ich przykładem.


W końcu się udało i nie robię już za kopię kolejnej kopii mijanej na ulicy. A że ludzie będą się gapić? Trudno. Niech się patrzą. Mają przecież na co :)


Spódnicę dostałam ostatnio od cioci. Nie wiem, jak długo leżała w jej szafie, zanim trafiła do mnie. Wiem, że wzbudziła dwie skrajne emocje. Siostra powiedziała, że nie, nie jest zbyt fajna, taka raczej babcina. A w mojej głowie od razu pojawiło się hasło "biorę".





bluzka - Reserved 
kurtka - Wrangler 
spódnica - no name
buty - Sinsay
torebka - Fabiola
 

Pozdrawiam serdecznie!

21 lipca 2017


Hej!
Któregoś roku w H&Mie zobaczyłam na wyprzedaży całkiem ciekawe, ale absolutnie nietypowe, ba, nawet i niemodne spodnie. Krążyłam wokół nich przez kilka dni, bo niesamowicie spodobał mi się ich fason. Niestety ostatecznie zabrakło mi odwagi, żeby je kupić. Powtarzałam sobie, że spodnie, owszem, są fajne, ale nie wyjdę w nich na ulicę, więc szkoda wydawać pieniądze. Potem zniknęły ze sklepu, a ja jakoś o nich zapomniałam.
 

Po mniej więcej roku przeglądałam wieszaki w second handzie i wtedy zobaczyłam je znowu. Od razu przypomniało mi się, jak bardzo mi się wcześniej podobały i tym razem nie miałam wątpliwości, że je wezmę. Pojawił się jednak drobny problem... rozmiar. Niestety jest to 34, a mnie w tamtych latach bliżej było do rozmiaru 40. Spodnie grzecznie czekały w szafie, a ja w międzyczasie kupiłam kilogramy i centymetry.


Spodnie mogą się wydawać trudne we współpracy, ale w rzeczywistości tak nie jest. W 10 minut dobrałam do nich cztery góry. Musimy po prostu pamiętać, że lubią się one z lekkimi bluzeczkami. Kolory nas w zasadzie nie ograniczają, a wszystko dzięki kolorowym kwiatkom.







spodnie - second hand
top - New Yorker
kurtka - second hand
buty - Deezee 
 

Pozdrawiam serdecznie!

20 lipca 2017


Hej!
Jakiś czas temu wspominałam Wam o mojej awersji do panterki i tym, jak któregoś dnia postanowiłam z nią walczyć. Pierwszym etapem była bluzka, a potem poszłam za ciosem i kupiłam sobie kombinezon. Początkowo widziałam go z koturnami i bez żadnego okrycia wierzchniego, ale potem pomyślałam, że uzyskałabym niepożądany efekt. Koturny zastąpiłam sandałkami, na ramiona zarzuciłam marynarkę, dorzuciłam naszyjnik i pojemną torebkę i spokojnie mogłam wyjść z domu.


Być może zaskoczę Was tym faktem, ale tym razem tylko jeden element (no dobra, dwa) pochodzi z second handu. Marynarkę znalazłam w Reserved podczas zimowych wyprzedaży. Od razu wpadła mi w oko i nawet Marcin widząc mnie w niej nie rzucił komentarza, że wyglądam jak stara baba ;).
'







kombinezon - second hand 
marynarka - Reserved 
buty - second hand
torebka - Sinsay
naszyjnik - Sinsay 


Pozdrawiam serdecznie Kochani! 

19 lipca 2017



Hej!
Dawno nie było takiego wpisu, więc postanowiłam to zmienić. Dzisiaj przedstawię Wam cztery absolutnie wyjątkowe profile na instagramie. Wszystkie są z nieco innej kategorii, więc liczę, że każdy znajdzie coś dla siebie.



Masa pięknych zdjęć i książek. Tutaj szukam informacji, co warto przeczytać i co fajnie wygląda w obiektywie. Po ostatnim zdjęciu wnioskuję, że Pani Karolina jest osobą z dystansem do siebie, a to cenię sobie w blogerkach. 



Szukacie inspiracji wnętrzarskich? Koniecznie zajrzyjcie na ten profil. Tutaj wszystko jest pięknie dopracowane i, co najważniejsze dla mnie, we wnętrzach nie panuje przesadny minimalizm. Ja inspiruję się w 200% i zazdroszczę autorom takiego wyczucia smaku.



Rozalia to przede wszystkim blogerka modowa. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy komentowałyśmy sobie wpisy. Ma jednak również wspaniały profil na instagramie. Pokazuje na nim nie tylko swoje stylizacje, ale też kosmetyki i codzienne życie. Każda fotografia ma w sobie to coś. 



Dla takiej maniaczki wycieczek małych i dużych ten profil to po prostu ideał. Julia i Sam pokazują na nim ujęcia z podróży, które zachęcają mnie do rzucenia wszystkiego i odkrycia danego miejsca. Zdjęcia są po prostu przepiękne i udowadniają, jak piękny jest nasz świat! 

Znacie przedstawione przeze mnie profile? A może sami polecicie mi jakieś fajne? 

Pozdrawiam serdecznie! 

18 lipca 2017


Hej! 
Dzisiaj prezentuję Wam coś bardziej kobiecego. Kiedy wychodzę z Marcinem, lubię założyć nieco bardziej elegancką sukienkę, czy spódnicę, bo uwielbiam, kiedy randki mają swój oficjalny klimat. Myślę, że warto nieco bardziej się wysilić, kiedy wychodzimy we dwoje w wyjątkowe miejsce. Dzięki temu zyskuje także nasz związek.  


Ostatnio sporo czasu spędzam na wsi u Marcina i z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wieś jest inspirująca. Każdy ranek spędzam na dworze, przy kawie w towarzystwie psów i swoich własnych myśli. Wymyślam, planuję, zapisuję. Uwielbiam ten czas.


 Zdjęcia zrobiliśmy w absolutnie przepięknym miejscu - w Żelazowej Woli. Niesamowicie zauroczył mnie spokój tam panujący i planuję wrócić tam jeszcze w te wakacje. Pokażę Wam w kolejnym wpisie kilka ujęć z tego miejsca i jestem pewna, że Was również zauroczy.



bluzka - second hand
spódnica - New Yorker
buty - CCC
torebka - Sinsay 


Pozdrawiam serdecznie! 

17 lipca 2017


Hej!
Dzisiaj mała przerwa od czarnej maksi. Niestety nie udało mi się na czas zgrać zdjęć, więc żeby nie robić niepotrzebnych przerw na blogu, prezentuję Wam coś innego. Połączenie bieli i granatu to chyba mój ulubiony miks kolorystyczny. Zawsze kojarzy mi się z czymś przyjemnym, czyli wakacjami, relaksem nad jeziorem, świeżością.


Spodnie to kolejne "brzydactwo" w mojej szafie. I nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, że są brzydkie. Wprost przeciwnie, bardzo mi się podobają. Brzydactwem nazywam po prostu ubrania nietypowe na polskich ulicach. Zdaję sobie sprawę z tego, że 80% dziewczyn w moim wieku po prostu by ich nie założyła. Mnie zauroczyły swoim delikatnym, kwiatowym wzorkiem. Kojarzy mi się on z porcelaną.


Bluzeczkę znalazłam tego samego dnia, co spodnie i od razu wiedziałam, że stworzą razem idealny duet. Ba, usłyszałam nawet od jednej Pani, że ta prosta bluzeczka ratuje spodnie. Nie do końca podzielam jej zdanie, ale muszę przyznać, że top sprawdza się świetnie. Czegoś tak prostego i uniwersalnego zdecydowanie brakowało w mojej szafie.





top - second hand
spodnie - second hand 
torebka - Pepco
naszyjnik - Pepco
buty - no name 
bransoletki - no name 


Pozdrawiam serdecznie! 
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff