23:50

Nowa sukienka i brązowy sweter

Nowa sukienka i brązowy sweter

Hej!
Powiem Wam, że nie sądziłam, że przeprowadzki są takie męczące. Niby nie zaczynamy wszystkiego od początku, nie nosimy mebli, a jedynie układamy nasze rzeczy w już urządzonym mieszkaniu, a jednak pochłania to masę mojej energii. Wracam do domu zmęczona i na samą myśl o tym, że czeka na mnie jeszcze blog, mam chęć iść spać i obudzić się za dwa dni.
Ogólnie po świętach i kilku dniach wolnego czuję się jak po przebiegnięciu maratonu. Chyba w jakiś sposób musiałam się przestawić. Co chwila chodzą mi po głowie drzemki i czuję się niewyraźnie. Czyżby dopadło mnie przesilenie? A może działa tak myśl o zbliżającym się końcu roku? 


 Dzisiaj pokazuję Wam moją nową sukienkę. Znalazłam ją w tak zwanym sklepie no name. Jej ostateczna cena wynosiła 13zł, więc myślę, że super trafiłam. Spodobał mi się jej krój, wzór oraz fakt, że posiada kieszenie. Zaprezentowałam się w niej podczas świąt. Myślę, że jest to uniwersalna rzecz, dobra na jakąś mniej oficjalną okazję, ale też na co dzień. Narzuciłam na nią luźny sweterek, żeby właśnie nadać jej casualowego charakteru. Do tego dobrałam małą, brązową torebkę oraz buty - moją jedyną wygraną w internetowych konkursach.





sukienka - no name
sweter - second hand
torebka - second hand
buty - Renee
 

Pozdrawiam serdecznie!

10:35

Piękna przed Świętami. Makijaż pełen blasku

Piękna przed Świętami. Makijaż pełen blasku

Hej!
Przepraszam Was na starcie za tyle dni zwłoki. W okresie świątecznym w zasadzie nie korzystałam z bloga czy social mediów, a internetu używałam tylko do oglądania seriali. Dzisiaj przychodzę do Was z ostatnią częścią wyzwania organizowanego razem z portalem trusted cosmetics i jest to makijaż pełen blasku, makijaż idealny na Wigilię.
Ja mistrzem makijażu nie jestem, dlatego też nie pokazuję na blogu czy Instagramie mojego make upu. Zostawiam to specjalistom. Ogólnie maluję się delikatnie i nie szaleję z makijażem. Podstawą u mnie jest delikatny podkład, wyrównujący kolor skóry oraz puder. Elementem, który często u mnie gości, jest kreseczka na oku. Uważam, że wygląda ona elegancko, a jednocześnie robi wrażenie. 
  

Do makijażu najchętniej używam podkładu z Maybelline. Sprostał on moim oczekiwaniom, więc na bieżąco dokupuję kolejne opakowania. Jest lekki, delikatny, o rzadkiej konsystencji. Za jego dopełnienie uważam puder tej samej marki. Żeby dodać sobie nieco "koloru", bo jestem raczej bladą osobą, nakładam na kości policzkowe róż My Secret. Można powiedzieć, że delikatnie rozświetla on moją twarz, bo ma w sobie drobinki.
 

Jak kiedyś nie przepadałam za nakładaniem cieni, tak teraz używam ich niesamowicie często. Mam w swojej szufladzie 4 sprawdzone paletki, a ta marki Makeup Revolution jest nowością. Musiałam jednak od razu ją przetestować. Na całą powiekę nakładam najjaśniejszy cień, potem na zewnętrzną część nakładam ciemniejszy i łączę je ze sobą, aby nie powstała brzydka plama. Na środek oka nakładam coś lekko połyskującego i zacieram granicę, aby przejścia pomiędzy kolorami nie odcinały się. Potem rysuję kreskę. Czasem jest ona cieńsza, czasem grubsza, wszystko zależy od dnia. Ostatni element to podkreślenie rzęs. Uważam, że moje są w porządku, dlatego też nigdy nie pokuszę się o doczepianie sztucznych. Dzięki maskarze są ciemne i wydłużone, oko otwiera się i wygląda po prostu ładniej. Być może w efekcie nie mam wachlarza rzęs jak z Instagrama, ale absolutnie nie chodzi mi o taki efekt.
 

Zdjęcie makijażu znajdziecie pod tym linkiem. Jeśli ktoś jest ciekawy, to polecam kliknąć :)

To wszystko Kochani! Teraz czekam na Wasze wpisy :)

19:02

Gadżety do pielęgnacji twarzy

Gadżety do pielęgnacji twarzy

Hej!
Dzisiaj powinien pojawić się makijaż, ale powiem Wam szczerze, że nie malowałam się, bo pochłonęły mnie inne zajęcia. Makijaż pełen blasku na święta przygotuję na jutro. Dzisiaj chcę Wam pokazać trzy gadżety do twarzy, których w ostatnim czasie używam. Uważam, że w naszych łazienkach powinny się znaleźć takie drobiazgi, które skutecznie poprawią naszą codzienną pielęgnację. Nie kosztują one wiele i można je dostać w każdej drogerii czy zamówić w internecie.
 

Zacznę od szczoteczki do twarzy. Używam jej podczas demakijażu. Super rozprowadza produkt po twarzy, gwarantuje delikatne ścieranie martwego naskórka. W jaki sposób jej używam? Najpierw nakładam żel na twarz, a potem dopiero wykonuję masaż szczoteczką i potem wszystko spłukuję.
Szczoteczkę bez problemu się czyści.
 

Kolejny gadżet to gąbka. Niby jest ona przeznaczona do demakijażu, ale absolutnie się nie sprawdza w tej roli. Znalazłam za to jakiś czas temu patent, że można dzięki niej zmywać maseczki. I faktycznie, to był strzał w 10. Usuwanie maseczek jest dzięki niej bezproblemowe. Lekko zwilżoną gąbką przecieram twarz. Potem ją czyszczę i chowam, żeby nie zbierała kurzu ani bakterii.


Ostatnia rzecz to silikonowa myjka do twarzy. Używam jej w połączeniu z peelingiem. Duet ten daje mi całkiem fajne oczyszczenie. Złuszczam tym sposobem czoło, nos i jego okolice, gdzie skóra nie jest ta delikatna. Próbowałam nią wykonywać demakijaż, ale nie szło to zbyt dobrze. Gąbeczkę bez problemu można umyć i schować.

Też używacie takich gadżetów? A może korzystacie z czegoś innego? 

Pozdrawiam serdecznie!

19:19

Sukienka w kratkę

Sukienka w kratkę

Hej!
Dzisiaj będę się żalić, chociaż bardzo tego nie lubię, ale jest mi wyjątkowo przykro, dlatego stwierdziłam, że... muszę się wygadać. Doświadczam ostatnio braku szacunku do mojego czasu. Ludzie często piszą mi na ostatnią chwilę, że lekcje ze mną jednak się nie odbędą lub, co gorsza, gdy już jestem pod ich domem. Mam wrażenie, że nawet przez chwilę co niektórym nie przemknie, że... dezorganizują mi dzień. I oczywiście wiem, że czasem coś nam wypada, że w życiu różnie bywa, ale wątpię, że wielkie życiowe rewolucje odbywają się dwa razy w miesiącu...


Długo przyjmowałam takie wiadomości w ciszy, ale wiecie co? Mam dosyć. Bo ja też chcę coś zrobić, ogarnąć w domu, wyspać się, czy znaleźć czas np. na podróż, ale wielokrotnie nie mogę, bo chcę pozostać fair wobec moich uczniów i jeżdżę często wzywana na ostatnią chwilę, bo dziecko zapomniało o sprawdzianie. Dlatego jest mi tak bardzo przykro...


Planuję więc małą rewolucję, a jeśli nie zakończy się ona sukcesem, to... zajmę się czymś innym. Mam 24 lata, jestem gotowa do pracy, więc myślę, że los będzie wobec mnie łaskawy :) Trzymajcie proszę za to kciuki.


A dzisiaj znowu jestem damą w czerwieni. Płaszczyk idealnie współgra mi z sukienką z Lidla. Widać na niej delikatne paseczki w czerwonym kolorze, dlatego pomyślałam, że uzupełnię je właśnie tym płaszczem. Kupiłam ją dobry miesiąc temu. Powiedziałam sobie, że musi być moja, jak tylko zobaczyłam ją w gazetce, bo jest taka... idealna dla mnie. Łączy w sobie moje dwa ulubione elementy garderoby, czyli koszulę oraz sukienkę, a poza tym jest w kratkę... Idealnie pasują mi do niej czarne kozaki i rzadko dopieram do niej inne buty. Żeby ciut rozweselić całość, postawiłam na najbardziej charakterystyczną czapkę, jaką posiadam, czyli pandę.





 sukienka - Lild
płaszczyk - second hand
buty - CCC
torebka - Sinsay

Pozdrawiam serdecznie!

14:04

Różowy płaszczyk

Różowy płaszczyk

Hej!
U mnie wszystko z dnia na dzień poszło do przodu. Znaleźliśmy z Marcinem mieszkanie i już wkrótce będziemy mogli się tam przenieść. Cieszę się i boję, bo może być różnie. Stopniowo szykuję wszystko do przeprowadzki. Zrobiłam listę potrzebnych sprzętów i odhaczamy, co już posiadamy, a co musimy dokupić. Dogadujemy się, w co należy zainwestować od razu, a z czym poczekamy.
Z tej okazji założyłam nowe konto na Instagramie - KLIK, gdzie chcę publikować tzw. lifestylowe zdjęcia, a najlepiej takie naturalne.


W dzisiejszym wpisie główną uwagę może przyciągnąć mój "bad hair day". No trudno, zdarza się wszystkim. Jeśli chodzi o ubranie, to postawiłam przede wszystkim na oversizowy, różowy płaszcz, który w składzie ma aż 70% wełny. Jest super ciepły i w moim ulubionym kolorze. Zawsze chciałam taki mieć, ale rezygnowałam, bo kolor nigdy nie wydawał mi się być zbyt uniwersalny. Rodzice od zawsze powtarzali, że nie ma to jak czarny, klasyczny płaszcz. Pod niego założyłam ubrania stonowane, czyli skórzaną spódnicę oraz szary golfik. Wykończenie stanowi szalik w ciemniejszym odcieniu szarości oraz czarna torebka i buty.





płaszcz - second hand
spódnica - po mamie
golf - New Yorker
torebka - Sinsay
szalik - Sinsay
buty - second hand
 

Pozdrawiam serdecznie!

19:11

Piękna przed Świętami. Świąteczne zdobienie paznokci

Piękna przed Świętami. Świąteczne zdobienie paznokci

Hej!
Na starcie przepraszam za spóźnienie, wpis miał się pojawić wczoraj, ale miałam niesamowicie zajęty weekend. Chciałam możliwie dużo załatwić przed świętami, dlatego też przyjemności spadły na dalszy plan.
Dzisiaj kolejny etap naszego wyzwania. Razem z trustedcosmetics.pl zapraszamy Was na wpis dotyczący paznokci i ich świątecznej stylizacji.


Sama niestety nie umiem zbytnio malować paznokci. Na serio. Dlatego też wolę zapłacić i iść do osoby, która zrobi to dobrze. Przez ostatnie trzy lata chodziłam do Marleny i to właśnie ona robiła mi piękne pazurki. Teraz niestety, kiedy uciekłam z Olsztyna, musiałam zmienić kosmetyczkę i na stałe (chyba) chodzę do Ewy.
Wiadomo, że żaden lakier nie będzie prezentował się dobrze, jeśli najpierw o paznokcie odpowiednio nie zadbamy. Moje są całkiem mocne i zdrowe, bo staram się przede wszystkim dostarczać organizmowi witamin. Często też staram się delikatnie wsmarować w okolice skórek olejek rycynowy. Gdy nie noszę hybryd (co w sumie rzadko się zdarza) używam odżywek, a najchętniej ten z Eveline 8w1. Pomogła mi podratować paznokcie, bo ciężkim dla nich okresie.


Moje paznokcie same w sobie są ładne, bo mam dużą płytkę, która w połączeniu z kolorem zawsze będzie dobrze wyglądać. Nie skarżę się też na skórki, są one podczas manicuru jedynie odsuwane, a nie wycinane. Rosną też szybko, dlatego nigdy nie zakładam żadnych żeli czy akrylu. Poza tym powiem Wam szczerze, że wolę chodzić z krótkimi niż ze sztucznymi szponami.


Na święta planuję postawić na wzorek, bo uwielbiam wzorki na paznokciach. Renifery, misie, kropki, czy paski. Wam również polecam zaszaleć i postawić na nieco dziecinny wzorek, bo myślę, że to akurat dobra okazja. Myślę, że równie fajnie sprawdzi się coś nieco delikatniejszego, np brokacik. A fankom klasyki polecam nieśmiertelną czerwień albo czerń. Te kolory zawsze wyglądają dobrze.



Pozdrawiam serdecznie!

21:41

Czemu to nie działa?

Czemu to nie działa?

Hej!
Dzisiaj chciałam proszyć temat, który od dłuższego czasu chodzi mi po głowie. Nie wiem, jak Wy, ale ja często spotykam się z masą przeróżnych opinii na temat jednego produktu. I to tak skrajne. Dla mnie jednak jest to rzecz normalna, że każdy inaczej reaguje na dany kosmetyk. Skąd zatem ten wpis? Chcę w jakiś sposób odpowiedzieć na masę absurdalnych jak dla mnie komentarzy osób, które tego faktu nie rozumieją.
Od czasu do czasu wpadam na treści typu "jak można polecać taki bubel?", "u mnie się nie sprawdził, więc nie wiem, co widzisz w nim fajnego", "pewnie chwalisz po zapłacili".
Do autorów musi dojść, że każdy inaczej reaguje na kosmetyki, na ich składniki, na zapach itd, dlatego to, co dla Ciebie jest fajne, będzie u drugiej osoby porażką, a to, co Ty uważasz za bubel, u innej osoby świetnie się sprawdzi.


Różne reakcje na kosmetyk biorą się z różnych powodów:
- często zaczynamy z innego punktu, czyli nasze włosy, twarz, ciało, usta są w różnym stanie, dlatego pewne produkty pielęgnacyjne lepiej spisują się u jednych niż u drugich
- mamy inne wymagania, każda cera jest ciut inna i potrzebuje nieco innego podejścia
- składniki - musimy wiedzieć, które składniki kosmetyków lubimy, a które absolutnie się u nas nie spisują. U mnie super działa awokado, u innych niekoniecznie. Skrajne opinie są też na temat keratyny.
- być może posiadamy inną wersję produktu - producenci czasem zmieniają pewne drobiazgi w kosmetykach, tzw. formułę i przez to niby ten sam produkt może działać różnie


- pracujemy z innymi kosmetykami i mogą one pozytywnie lub negatywnie działać na inne produkty
- mamy uczulenia, czyli z automatu z pewnymi kosmetykami się nie lubimy
- oczekujemy innych rzeczy - niektórzy niestety spodziewają się cudów od kosmetyków, a tak się niestety nie da. Musimy na trzeźwo ocenić możliwości szamponu, maseczki, czy balsamu.
- czas, używamy produktów niewystarczająco długo, by poznać jego możliwości. Czasem efekty widać dopiero po miesiącu czy dwóch, więc nie ma się co zniechęcać. 


 - używamy produktów w nieodpowiedni sposób
- posiadamy kosmetyk już po terminie - niestety część osób tego nie kontroluje i używa przeterminowanych kremów czy szamponów
- szkodzimy kosmetykom, czyli przechowujemy je w nieodpowiedni sposób
- traktujemy kosmetyk jako lek na całe zło i nie dbamy o siebie dodatkowo, np. wychodzimy z założenia, że krem nawilżający czy odżywczy zastąpi nam wodę, zdrowe jedzenie i często potem pojawia się zdziwienie, że nasza skóra i tak cierpi.


A na zdjęciach przedstawiłam produkty, przy których pojawiła się masa skrajnych opinii.  Najwięcej negatywnych słów przeczytałam o maskach Lomi Lomi i o olejku z Isany, a u mnie obydwa te produkty zdają egzamin. Różnie prezentowały się też Wasze stanowiska w przypadku paletek Lovely, czy maseczek z Ziaji czy Rival de Loop. Najmniej skrajności znalazłam w przypadku matowych pomadek czy tuszu.


Pozdrawiam serdecznie!

13:34

Czerwony płaszczyk i długa sukienka

Czerwony płaszczyk i długa sukienka

Hej!
Powiem Wam szczerze, że coś ostatnio tracę wiarę w sens tego bloga. Czasu z dnia na dzień mam coraz mniej. I oczywiście zdjęcia pojawiają się regularnie, ale... niestety nie wyrabiam się już z regularnym zaglądaniem do Was. Póki co nie zapowiada się, aby to się zmieniło, a może być tylko gorzej.
Na poważnie chodzi mi po głowie myśl, aby... z bloga zrezygnować i zająć się czymś innym. Chociaż oczywiście szkoda, bo jakby nie patrzeć, bloguję już prawie 7 lat :)


Dzisiaj prezentuję się Wam w czerwonym płaszczyku znalezionym w second handzie. Mam go chyba dwa lata, ale zakładałam go do tej pory dosłownie kilka razy, bo... zupełnie o nim zapomniałam. W roli spódnicy występuje sukienka w paski. Ma metkę Zary, ale oczywiście jej tam nie kupiłam. Nie lubię Zary, a raczej jej niedobranych do jakości cen. Lubię takie długie sukienki, a już szczególnie takie w paski. Na początku bałam się, że będą mnie poszerzać, ale chyba nie ma tragedii. Na nią założyłam futrzak, który zapewnia mi ciepełko. Jest to jedna z lepszych rzeczy z chińskich stron, jaką kiedykolwiek zamówiłam.






sukienka - second hand
sweter - @
płaszcz - second hand
torebka - second hand
buty - second hand 
 

Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger