10:21

Ulubieńcy listopada i grudnia


Dzień dobry Kochani!
Początkowo w tym wpisie mieliście zobaczyć ulubieńców 2016 roku, jednak okazało się, że spora liczba moich perełek pozostała w Olsztynie, a że nie chcę robić tego wpisu na kilka raz, postanowiłam najpierw przygotować ulubieńców listopada i grudnia.


Zacznijmy od kolorówki. W ostatnich tygodniach namiętnie testowałam puder i nowy podkład marki Smart Girl Gets More i bardzo się z nimi polubiłam. Puder dobrze wygląda na buzi, kolor jest dla mnie idealny. Ładnie się osadza, dzięki czemu nie ma mowy o nienaturalnym efekcie końcowym.

Podkład SGGM zastępuje mi podkład z Bielendy. Zachowuje się praktycznie tak samo. Dobrze się go rozprowadza gąbeczką i palcami. Ładnie wyrównuje koloryt skóry i kryje mniejsze niedoskonałości. U mojej siostry daje piękny efekt gładkiej skóry. Buteleczka wydaje się być mała, ale produkt jest wydajny. Używam go 6 tygodni i nadal sporo go zostało.

Kredka do brwi z tej samej firmy to mój hit roku!


Żel pod prysznic z Organic Shop to moje niedawne odkrycie. Pachnie przepięknie i wyjątkowo. Takiej mieszanki jeszcze nie czułam. Dobrze się pieni i jest bardzo wydajny. Wystarczy zaledwie odrobina kosmetyku, aby dokładnie umyć całe ciało. Ma w sobie masło shea.
Kupiłam go w Drogeriach Polskich za około 6zł. Mam zamiar wypróbować za jakiś czas pozostałe żele - każdy ma jakieś swoje zadanie. Ten jest Beauty, a były jeszcze m.in. Romantic, Sport, Spa

Peeling z serii cupuacu pełni ważną rolę podczas moich kąpieli. Po pierwsze gwarantuje niesamowite wrażenia zapachowe. Dobrze ściera martwy naskórek, nie podrażniając przy tym skóry. Zapewnia efekt gładkiej i miękkiej skóry.

Do kremu Soraya na poczatku nie byłam przekonana, już myślałam, że wciągnę go na listę bubli, ale z czasem polubiliśmy się. Faktycznie dobrze nawilżył skórę. Super sprawdza się na noc, jak i na dzień pod makijaż. Co jeszcze jest jego wielkim plusem? To, że dobrze się wchłania.




Perfumy The yellow są akurat mojej siostry, ale czasem je jej podkradam. Pachną po prostu obłędnie. Nie są jakoś szczególnie trwałe, ale ten fakt wynagradza cena. Można po prostu kupić ich więcej i częściej używać ;)


Długo myślałam, ze te sprężynki to pic na wodę. Okazało sie, że naprawdę warto je mieć. Nie wyrywają włosów, nie plączą ich. I całkiem dobrze trzymają włosy. Wykorzystuje je do kucyków, warkoczy i koków. Mam zarówno Invisibobble jak i podróbki z Rossmanna. Czy widzę różnicę? Żadną :)

To wszystko :) Używałyście któregoś z przedstawionych przeze mnie kosmetyków? Koniecznie dajcie znać. A może Wam coś szczególnie przypadło do gustu w ostatnim czasie? Dajcie znać, chętnie przetestuję coś nowego. 
Pozdrawiam serdecznie!

19 komentarzy:

  1. Znam kilka z tych produktów :D Bardzo lubię puder od SGGM i Ziajkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post oraz bardzo ładny widok bloga :) Pozdrawiam :)
    Zapraszam http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Invisibobble moim zdaniem są najlepsze i używam tylko ich. :)
    Miło poznać Twój blog. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam tylko ten peeling z ziaji, ale niekoniecznie mnie zachwycił ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje ulubione invisibobble. Nie kupuje już innych gumek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też nie będę już kupowała innych gumek :)

      Usuń
  6. Ja bardzo polubiłam te sprężynki Invisibobble :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel z Organic Shop wydaje się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też mam podróbki tych gumek do włosów, nie miałam tych oryginalnych, ale tamte sprawdzają mi się genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, podróbki są bardzo dobre :)

      Usuń
  9. Ranym chyba wieki mnie u Ciebie nie było! Na szczęście moje życie wróciło do normy i mam czas i na blogowanie i na czytanie :)

    Z Twoich ullubieńców znam tylko Ziajkę, a jeśli chodzi o sprężynki, to sama ostatnio się na nie skusiłam mimo tego, że dość sceptycznie do nich podchodziłam... Teraz je uwielbiam! :)

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam nic :D nawte te gumki invisible mialam podrabiane ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. nice post and lovely blog :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  12. Niczego nie testowałam . W ostatnim czasie bardzo polubiłam mleczko do ciała z Ziaji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że w okolicy nie mam drogerii polskich bo już bym popedzila po taki żel :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Musze się w końcu skusić na pomadki Revolution ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger