10 sierpnia 2017

Wakacyjny poradnik urodowy: włosy

14 komentarzy:
 

Hej!
Na początku wakacji portal trustedcosmetics.pl we współpracy z Urodzianką ogłosił ciekawe wyzwanie dotyczące wakacyjnej pielęgnacji. Chciałam wziąć w nim udział od samego początku, ale co chwile coś wypadało. Teraz mam wszystko uregulowane, więc przystępuję do działania.
Dzisiaj w roli głównej pielęgnacja włosów. Historia moich włosów jest długa i kręta. Przechodziłam przez wszystkie kolory i różne długości. Ostatecznie zostałam przy brązie. Wydaje mi się, że najbardziej do mnie pasuje. Poza tym zakochałam się w długości do ramion - wygodna i prosta, bo włosów na dobrą sprawę nie trzeba układać.
Farbowanie dało jednak o sobie znaki. Długo nie mogłam doprowadzić ich do ładu, ale w końcu mi się to udało.


Szampony schodzą u mnie w domu w olbrzymiej ilości, dlatego lubię mieć opakowanie na zapas, a nawet i 3 :) Obecnie używam tego z Yves Rocher, ale zostało go dosłownie na dwa mycia. Sprawdza się fajnie, poczytacie o nim więcej tutaj.
Szampony z Garnier, Farmony i Isany (nieobecny na zdjęciu) to moje hity. Sprawdzają się u mnie najlepiej i regularnie do nich wracam. Chociaż od szamponów wymagam tylko porządnego mycia, bo nie sądzę, aby poza tym miały pozytywny wpływ na kondycję włosów, to przy nich myślę coś innego, że jednak odwalają dodatkową robotę.
Pozostałe trzy czekają w kolejce. Najwięcej spodziewam się po koledze marki Vianek.


Największe nadzieje pokładam zawsze w odżywkach i maskach. Według mnie to one mają nam pomóc zregenerować, wzmocnić i wypielęgnować włosy. Mnie w walce o piękne włosy bardzo pomogła odżywka Garnier oraz Jantar z Farmony. Teraz używam tej z Nivea i powiem Wam, że daje radę, chociaż nie zastępuje tych wyżej wymienionych. Dwa razy w tygodniu nakładam też na włosy maskę Kallos. Testowałam już bananową i czekoladową i wywarły na mnie pozytywne wrażenie, a jakiś czas temu skusiłam się na tę. Szału nie ma, bo spodziewałam się efektu jak po czekoladowej, czyli lśniących i wzmocnionych włosów, a ta po prostu je wygładza i daje lekki efekt błyszczenia.
Maska Cos Nature czeka w kolejce, ale mam wrażenie, że się polubimy. Moje włosy lubią kosmetyki z awokado.


No i trochę dodatków. Wodę brzozową kupiłam zachęcona opiniami znalezionymi na blogach kosmetycznych. Niestety się zawiodłam. Jak dla mnie robi... nic, więc używam jej dla samego zużycia. Krem CC do włosów z Oriflame to petarda. Włosy po nim po pierwsze lepiej się rozczesują. Po drugie włosy są wyraźnie mocniejsze, nie wypadają garściami jak kiedyś. Olejek z Isany to kolejna rzecz, którą muszę po prostu mieć w swojej łazience. Używam go na przemian z kremem CC. On także wzmacnia włosy i wyraźnie je regeneruje. Różnicę zauważyłam już po kilku użyciach.

Suche szampony Batiste znają chyba wszyscy. Ratują mnie, kiedy muszę gdzieś pilnie wyskoczyć, a moje włosy nie prezentują się tak, jakbym tego chciała. Ten konkretny szampon nie do końca przypadł mi do gustu, bo zostawia jasny osad i nie radzi sobie tak jak np. wersja dla brunetek, której nie miałam nic do zarzucenia.


Dodatkowo:
ostatnio raz na jakiś czas funduję skórze głowy peeling kawowy, żeby pozbyć się resztek kosmetyków. I robię to na dwa sposoby: używam gotowego peelingu Nacomi albo zwykłej fusiastej kawy. Efekt? Włosy są wyraźnie "świeższe" i uniesione od nasady.
Poza tym raz na miesiąc płuczę włosy w kawie. Rozpuszczam 6 łyżeczek rozpuszczalnej kawy we wrzątku, dolewam chłodniejszej wody i trzymam włosy w misce z przygotowanym naparem.
Olejki też zajmują ważne miejsce w mojej łazience. Lubię szczególnie kokosowy i arganowy. Nakładam je jednak rzadko - na oko dwa razy w miesiącu.

A że to ma być poradnik, to przedstawię i kilka rad :D
1. Suszarka/prostownica/lokówka? Absolutnie nie! Zawsze pozwalam włosom wyschnąć naturalnie. Przez ostatni rok używałam suszarki może z 5 razy.
2. Staram się przed snem wiązać włosy w warkocz, żeby ich przez sen nie wyrywać i nie przygniatać.
3. Włosy płuczę w letniej wodzie. Gorąca zdecydowanie im nie służy.
4. Po umyciu trzymam najpierw głowę 30 sekund w dole. Dopiero potem wycieram je ręcznikiem.
5. Regularnie (no powiedzmy, że regularnie) chodzę do fryzjera i ścinam końcówki. Należę do grupy, która woli mieć włosy krótkie, ale ładnie. I bawi mnie niesamowicie tekst, że krótkie włosy są mało kobiece. A to okropne długie siano jest? Szczerze wątpię.
6. Uważnie obserwuję włosy, żeby sprawdzić, który składnik kosmetyków im pasuje, a który nie. Moje włosy lubią się z awokado, jedwabiem, bursztynem, olejkiem kokosowym, arganowym i różanym.
7. Używam różnych szamponów. Podzielam zdanie, że stosowanie jednego nie jest dla nich dobre.


A może Wy macie dla mnie jakieś rady? Jeśli tak, koniecznie zostawcie je w komentarzu. Z góry serdecznie dziękuję :)

Pozdrawiam serdecznie!

14 komentarzy:

  1. Sporą ilość tego masz, ja nawet lubię tą wodę brzozową całkiem nieźle działa na porost u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam w zapasach ten szampon nawilżający z vianka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje włosy latem nie mają ze mną zbyt łatwo. Co prawda nie męczę ich stylizacją, bo ciągle chodzę w koczku, ale jednak trochę ociągam się z pielęgnacją i muszę nad tym popracować :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę tu kilka produktów, które lubię: Garnier, Jantar oraz maska z Cosnature.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja obecnie używam szamponu wzmacniającego z Garnier i do tego maskę, ale mam jeszcze pod prysznicem dodający objętości z John Frieda i Biovax Diamond :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajne produkty :) suchy szampon battiste i maska kallos to moj niezbednik!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile kosmetyków! A myślałam, że ja jestem uzależniona!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo masz produktów, ale u mnie podobnie :D Ja wodę brzozową wyrzuciłam, bo spowodowała u mnie łupież.

    OdpowiedzUsuń
  9. Liczyłam na tę wodę brzozową, ale widzę, że nie jest warta uwagi :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo, jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się Vianek! W zasadzie z rzeczy, które przedstawiłaś nie testowałam za wiele, jednak u mnie nie sprawdza się ani Garnier, ani Nivea - zarówno odżywki jak i szampony. Jeśli chodzi o Kallosa, to u mnie hitem jest maska mleczna - bardzo pomocna przy włosach wysuszonych przez farbowanie czy rozjaśnianie.
    A jesli chodzi o moje włosy - idealne trio to serum z Venity, nakładam je w dniu, kiedy myje włosy, mniej więcej do połowy długości, szampon który jest aktualnie na topie to agafi ( na bazie zsiadłego mleka ) na zmianę z timoteiem, a na koniec dwufazowy eliksir z Elseve - testowałam już 2 rodzaje i oba były super! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo tego, ale u mnie podobnie :)
    Widzę u Ciebie sporo moich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff