17:57

Moje wrażenia po See Bloggers


Cześć!
W miniony weekend miałam wielką przyjemność brać udział w wielkim wydarzeniu, jakim jest See Bloggers, czyli festiwal dedykowany wszystkim twórcom internetowym. W tym roku całość miała miejsce w Łodzi w obiekcie EC1, co powiem szczerze, było mi na rękę, bo miałam najzwyczajniej w świecie bliżej. Na imprezę dotarłam ze znajomą z Płocka, którą już kiedyś Wam tutaj prezentowałam, czyli z Sandrą, autorką bloga Sandra Panuś. Sandra dała mi się poznać z zupełnie nowej strony. Wcześniej czułam, że stara się mieć jednak względem wszystkich dystans, a po naszej długiej rozmowie stwierdziłam, że jest to ciepła osoba, która po prostu uwielbia życie.


Na miejscu pierwsze co mnie zaskoczyło to... ogrom ludzi. Wydawało mi się, że kojarzę sporo osób z Internetu, a miałam masę obcych twarzy. Po prostu szok! Po drugie w "głównej sali" mogłam odkryć masę znanych i nieznanych sklepów. Zachwyciło mnie to, że każdy przygotował swój punkt w wyjątkowy sposób, dzięki czemu każdy mógł dać się zapamiętać. Moim ulubionym miejscem był chyba punkt Bonprix - ze względu na huśtawkę i uśmiechnięte panie, ale także punkt Natura Siberica przepełniony roślinami.


Poza samym wyglądem stoiska kusiły mnie także rozmową z osobami, które dane marki reprezentowały. Spodziewałam się, że część osób oleje sprawę i będzie udawała, że nikogo przed nimi nie ma, ale na szczęście tak się nie stało. Wszyscy udzielali odpowiedzi na pytania i zachęcali do testów oferowanych produktów. Poza tym masa stoisk oferowała coś na kształt... konkursu. Polegał on na publikacji zdjęcia. Potem przeczytałam na IG, że masa osób (nie biorących udziału w wydarzeniu) uznała masową publikację tych zdjęć za żenującą. Serio? Każde zdjęcie było stworzone przez konkretne osoby, ustawione wedle własnego gustu i inwencji twórczej, co więc w tym żenującego?


Nie mogło oczywiście zabraknąć wykładów. Najwięcej działo się na Scenie Głównej, do której każdy miał dostęp. Sama wybrałam się na wykład o pasji (średni moim zdaniem), na wywiad z Charlize Mystery (nie dowiedziałam się żadnych wow rzeczy), na wykład o instagramie (całkiem przyjemny) i o youtubie (najgorszy). Z kilku ciekawych musiałam zrezygnować, a na kilka nie miałam wstępu przez własne gapiostwo.


Organizatorzy zadbali żeby nikomu nie zabrakło bieżącego dostępu do jedzenia czy picia i w wielu miejscach znalazłam przepyszne przekąski czy napoje. Doceniam to bardzo, bo nie musiałam dźwigać własnych zapasów. Poza tym znalazłam tez punkt Saeco z przepyszną kawą. Uratował mnie zwłaszcza ostatniego dnia, kiedy potrzebowałam kopa przed drogą powrotną do domu. Udało mi się tez przy niej pogawędzić z Kamilą.


Na wydarzeniu miałam przyjemność poznać osobiście kilka przesympatycznych Pań :) Na samym początku wpadłam na Kamilę, potem przez przypadek na Anię, a następnie na Sandrę, Karolinę, Asię, Elwirę i Emilkę. Wszystkie dziewczyny okazały się być bardzo sympatyczne i pogodne, a także pomocne. Nie robiły żadnych problemów, gdy poprosiłam je o zdjęcie :)


Miałam oczywiście przyjemność wpaść na więcej dziewczyn. Niektóre reagowały pozytywnie, kiedy mówiłam, że kojarzę ich kanał/bloga, inne niekoniecznie. Jedna Pani na słowa, że chyba znam jej bloga, odpowiedziała tylko "tak?" i sobie poszła. No cóż... nie każdy chyba lubi nawiązywać nowe znajomości.


Dostałam też masę pytań, co sądzę o tej edycji See Bloggers. Dla mnie to była pierwsza i ogólnie opuszczałam budynek zadowolona, bo miałam przyjemność doświadczyć czegoś nowego, posłuchać ludzi, którzy siedzą w tej branży dłużej albo lepiej się na tym znają. Poza tym poznałam nowe osoby, z którymi mogłam spędzić czas inaczej niż zwykle, które tak jak ja nie wypuszczały telefonu z ręki. Co ważne, byłam członkiem czegoś dużego i fajnego :)


W drodze powrotnej Sandra zadała mi bardzo ważne pytanie, na które początkowo nie potrafiłam odpwiedzieć, czyli czego się nauczyłam. Myślałam, że niczego, ale potem, siedząc w domu, dotarło do mnie, że jednak jakaś wiedza zostaje. Po pierwsze mądrą myślą było to, żeby robić wszystko z pasji, a nie z przymusu, bo wydaje mi się, że ten przymus inni w końcu wyczują. Pascal szczególnie podkreślał, że on po prostu lubi gotować, dlatego się tym wszystkim dzieli, a reszta już schodzi na dalszy plan. Po drugie trzeba być zadowolonym z siebie, nawet jeśli lajki się nie zgadzają. To my odpowiadamy za wszystko własnym nazwiskiem, dlatego to my musimy czuć, że to co robimy, jest fajne. Nie ma co działać pod publiczkę albo pod trendy.


Ważna jest też wytrwałość i nie dawanie się gorszym dniom, bo takie dni ma każdy. Trzeba zacisnąć zęby i działać, bo w końcu ten słaby humor minie. Trzeba także (co najważniejsze) być wiarygodnym. Twórców internetowych przybywa, ale niewielu z nich potrafi pokazać i zachować swoją twarz, nie bać się pójść czasem pod prąd, nie zgodzić się z czymś, zaproponować coś nowego. 














Pozdrawiam serdecznie!

3 komentarze:

  1. Bardzo Wam zazdroszcze. Chętnie udałabym się na taki event by poznać ludzi. Szkoda, że niektórzy traktują to całkowicie inaczej ;( Może na kolejnym seebloggers się spotkamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się czyta Twoją relację :) Mam nadzieję, że uda mi się za rok wybrać się na See Bloggers :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger