19:54

Wakacyjny poradnik urodowy: pielęgnacja ciała


Hej!
Pora na kolejną część wakacyjnego wyzwania urodowego organizowanego przez Trusted Cosmetics (przy okazji polecam Wam zerknąć na mój artykuł KLIK) oraz Urodziankę. Dzisiaj na tapetę bierzemy pielęgnację ciała, czyli wszelkiego typu żele, balsamy, i tego typu rzeczy. Postanowiłam dorzucić jednak do tego zapachy, gdyż one w pewnym sensie również łączą się z pielęgnacją ciała.


 Zacznijmy od maseł i balsamów. Moja skóra nie jest zbyt wymagająca. Nie muszę jej namiętnie nawilżać, jednak uwielbiam to. Cały ten proces, czyli wybór kosmetyku, nakładanie go, czucie zapachu produktu bardzo mnie relaksuje. Najczęściej stawiam na te z Nacomi. Zarówno ten z olejkiem arganowym, jak i migdałowym dobrze się u mnie spisują. Są wydajne, bez trudu rozprowadzam je po ciele, nie wywołują u mnie uczuleń i pomagają mi doprowadzić ciało do pełnego ładu. Czasem sięgam po lotion z Rossmanna. Z nim także bardzo się lubię. Ten z Avonu z kolei nie spisuje się po depilacji. U mnie wywoływał lekki dyskomfort.


Żele kupuję namiętnie. Moje ulubione to te z Isany. Myją świetnie, są całkiem wydajne, no i tanie. Ostatnio skusiłam się na dwa nowe zapachy, które akurat były w cenie na do widzenia. Poza tym ostatnio polubiłam się z żelami Cien. Jeśli o mnie chodzi, to nie stawiam żelom wielkich wymagań. Mają po prostu myć i przy okazji pięknie pachnieć. We wszelkie zapewnienia, że nawilżają, ujędrniają itd. nie wierzę.


Na koniec kilka dodatków, czyli serum wyszczuplające Eveline z dodatkiem zielonej kawy. Wróciłam jakiś czas temu do biegania i postanowiłam sprawdzić, czy tego typu kosmetyki na serio pomagają uzyskać lepszą sylwetkę. Oczywiście za jakiś czas dam wam znać. Mydło borowinowe odkryłam z pół roku temu i przepadłam. Jest super do mycia ciała, daje wrażenie idealnie domytej skóry. Poza tym pachnie obłędnie. Jakbym przeniosła się na pole lawendy.
No i zapachy. Moje ulubione perfumki Miss Gabriela, które polubiłam od pierwszego użycia i w zasadzie cały czas mi towarzyszą. Lubię też czasem sięgnąć po mgiełkę w upalne dni. Daje wrażenie odświeżenia i są zdecydowanie lżejsze niż wszelkie wody toaletowe.

Poza przedstawionymi kosmetykami często towarzyszy mi peeling kawowy z Nacomi, którego niestety nie ma na zdjęciach, bo został u Marcina w domu.

I na koniec drobna rada:
1. Pamiętajcie, że ciało to przede wszystkim odpowiednie odżywianie oraz ruch. Nie musi to być od razu siłownia, ale spacer, rolki, basen. Mamy tyle możliwości. Niestety, ale wyperfumowane, wybalsamowane, umyte w najdroższym żelu ciało pozbawione takiej pielęgnacji nie będzie wyglądało dobrze. 

Pozdrawiam serdecznie!

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię żele pod prysznic z Isany. Mydla borowinowego nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po urlopie i mnóstwie opalania teraz używam tylko balsamu Masło Kakaowe z Ziaja, genialne jest!

    OdpowiedzUsuń
  3. Żele z Isany to u mnie podstawa ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa pielęgnacja
    Żele Isana też bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wypróbować kiedyś masła Nacomi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. balsamy z eveline uwielbiam, muszę kupić rozgrzewający na zbliżające się chłodne dni :)

    _____________
    PorcelainDesire ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Żele z Issany są świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. obstawiam mój duży błąd życiowy - Isana to dla mnie totalnie obca firma :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię tą linię Slim Extreme z Eveline, tylko kurczę wiecznie robią jak nie chłodzący to rozgrzewający. Wolałabym bez efektów specjalnych :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger