20:44

#7dni7sukienek wersja jesienna cz. 5


Hej Kochani!
Od kiedy podjęłam decyzję, że robię sobie roczną przerwę od kontynuowania nauki, często słyszę pytania, czy nie żal mi studenckiego życia. Mogłam go w sumie zasmakować w 100%, bo żyłam przez 3 lata w nowym mieście, na własny rachunek i własnych zasadach, jednak robiłam w zasadzie wszystko to, co wcześniej, a poza tym doszły mi obowiązki, którymi wcześniej dzieliłam się z rodziną. Jeśli ma mi być czegoś żal, to chyba tylko ludzi, bo poznałam w Olsztynie kilka świetnych osób. Samo życie studentki nie jest jednak dla mnie niczym szczególnym. Wydaje mi się, że zdecydowanie bardziej spodoba mi się takie prawdziwe życie kobiety dorosłej, chociaż oczywiście mogę się mylić.


Studia uczą oczywiście kilku istotnych rzeczy, m.in samodzielności i odpowiedzialności. Wracając po zajęciach do mieszkania, wiedziałam, że nie będzie na mnie czekał ciepły obiad i herbata w kubku, tylko że wszystko będę musiała zrobić sama. Istotne stało się także wyprzedzanie pewnych faktów, czyli odpowiednie gospodarowanie pieniędzmi, robienie prania na czas, opłacanie rachunków, czy nawet pilnowanie, czy niczego nie brakuje w lodówce. Niby głupoty, ale tak bardzo istotne.


 Dzisiaj pierwsze skrzypce odgrywa czarny futrzak oraz sukienka we wzorki znaleziona w Pepco. Przyznam się Wam, że uwielbiam buszować po Pepco, ale przez długi czas nawet nie zaglądałam na dział z odzieżą. Myślałam, że znajdę tam rzeczy "ryniaczowe", mało ciekawe i ogólnie kiepskie. W końcu jednak zmieniłam zdanie. Raz mi coś wpadło w oko, potem znowu, aż w końcu zaczęłam kupować pierwsze ubranka. Sukienkę kupiłam jakoś na wiosnę. Fajnie prezentowała się na wieszaku i chyba na mnie wcale nie wygląda gorzej. Ma jednak sporą wadę - jest okropnym gnieciuchem.
Dobrałam do niej dłuższą kamizelkę i ulubione zamszowe kozaczki. I wiecie co? Dostałam nawet komplement od Marcina, że ładnie wyglądam ;)
 


sukienka - Pepco
kamizelka - no name
buty - CCC
torebka - Sinsay 
 

Pozdrawiam serdecznie!

18 komentarzy:

  1. już część piąta? wow, szybko leci! :) i rzeczywiście, futro robi tu dużą robotę - świetna stylówka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super sukienka, ale futrzak genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. też mam tą sukienkę, rzeczywiście lubi się gnieść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy bym nie pomyślała, że taką kamizelkę można połączyć z sukienką :D Świetny efekt !

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamizelka świetna!
    U mnie pierwsze miesiące studiów były trochę szokiem, ale dałam radę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny ten futrzak! Ja studentką nadal jeszcze jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super jest ta kamizelka - gratuluję odwagi, ja nie wiem czy bym się odważyła :)
    A co to znaczy "ryniaczowe" rzeczy? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba najładniejsza z sukienek ♥ i do tego ta kamizelka... super!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger