22:24

Spore denko, Isana, Dermedic, Cien


Hej Kochani!
Zapraszam Was na kolejny projekt denko, który znowu publikuję ze sporym opóźnieniem. Jeśli macie chęć go posłuchać, to zapraszam Was na mój kanał KLIK, a osoby, które wolą słowo pisanie, zapraszam oczywiście dalej, gdzie poznacie opróżnione przeze mnie kosmetyki.


Zaczynam od dwóch produktów, których nie zużyłam do końca, ale mimo wszystko musiałam się ich pozbyć. Podkład z Hean był całkiem fajny. Lubiłam się z nim, bo dawał przyjemne krycie, ładnie wyglądał na buzi, a poza tym dopasowywał się do koloru skóry. Początkowo bałam się, że będzie pomarańczowy, ale po rozsmarowaniu dopasował się do cery.
Podkład z Miss Sporty z kolei to bubel totalny. Nie mogłam go w ogóle rozprowadzić na twarzy, bo się rolował. Musiałam go wiec wyrzucić.
 

Oczywiście zużyłam kilka maseczek. Po pierwsze poziomkową. Powiem Wam, że fajnie się u mnie sprawdziła i z pewnością jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Czarna maska z Bielendy pojawia się u mnie regularnie i chętnie do niej wracam. Przyjemnie oczyszcza moją buźkę, ale niestety zostawia po sobie masę bałaganu. Mimo wszytko warto potem posrzątać, bo maska wyraźnie działa. O maseczce Cien też już wspominałam, dlatego przedstawię ją w wielkim skrócie - fajny produkt za niską cenę, którym moim zdaniem warto się zainteresować.  To samo mogłabym powtórzyć przy okazji maseczki RdL.
Próbeczka z Mixy to zaś dno.


Zużyłam też (niestety) krem Dermedic, któremu poświęciłam jakis czas temu oddzielny wpis. To była moja prawdziwa perełka, która rewelacyjnie nawilżyła moją suchą skórę, przyniosła jej ulgę i zdecydowanie poprawiła kondycję mojej skóry.
Drugi produkt to krem punktowy marki Ava Laboratorium. Całkiem przyjemny kosmetyk za niewielką cenę. Przyspieszał on proces znikania krostek. Mam wrażenie, że krem ten pomagał mi walczyć z przebarwieniami.


Dwa produkty codziennego użytku, czyli mydełko antybakteryjne do rąk i dwie pasty do zębów. Nie mam im nic do zarzucenia ;)


Dezodorant marki Dove o zapachu gruszki. Fajny kosmetyk, który gwarantował mi poczucie komfortu przez cały dzień. Poza tym bardzo przyjemnie pachnie, delikatnie, nienachalnie, ale jednak ładnie. Muszę przyznać, że był także wydajny.
Dalej mamy żel pod prysznic marki Balea o cudownym, arbuzowym zapachu. Pachniał obłędnie i przypominał mi od razu o lecie i o arbuzie zajadanym na działce. Sam żel spisywał się dobrze, ale niestety był bardzo rzadki, a przez to mało wydajny.


Kolejny produkt, którego nie zużyłam do końca, ale którego musiałam się pozbyć i są to czekoladowe plastry do depilacji ciała. Nie spisały się wcale. Zostawiały tylko po sobie lepką warstwę wosku, której cieżko było się pozbyć. Niestety musiały polecieć do kosza.


Dwa produkty zapachowe, czyli po pierwsze olejek o zapachu maliny. Bardzo przyjemny, całkiem wydajny. Sam zapach był intensywny, ale nie męczący. Produkt ten można kupić w Kauflandzie za 3 czy 4zł.
Poza tym zużyłam także perfumy inspirowane zapachem Black Orchid. Zakochałam się w tym zapachu. Idealnie sprawdzał się na dzień, jak i na wieczór. Poza tym same perfumetki są trwałe. Używając ich o godzinie 11, wieczorem nadal czułam na ubraniach przyjemny zapach. Poza tym z czasem przeszły nim wszystkie moje ubrania <3


Na koniec dwa fajne produkty, do których z pewnością będę wracać, czyli mleczko do demakijażu marki Cien. Świetnie domywał makijaż, był bez bezpieczny dla oczu. Nie podrażnił ich, nie wywoływał też pieczenia czy łzawienia. Poza tym starczył mi na bardzo długo.
Szampon z kolei świetnie domywał włosy z codziennych zanieczyszczeń, jak kurz czy pot, ale także z masek czy olejków. Włosy po nim nie były obciążone i oklapnięte, a właśnie lekko odbite od nasady. Poza tym ładnie się świeciły. Co ważne, produkt nie plątał włosów. Mogłam na spokojnie używać go solo i potem bez problemu mogłam rozczesać pasma.

To byłoby wszystko :) 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kolejne wpisy.

8 komentarzy:

  1. ten krem z dermedic doprowadził moją buzię do porządku kiedy była naprawdę bardzo sucha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dezodorant dove to mój ulubieniec, żel z Balea i maskę bielendy także lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale denko, dużo rzeczy z tego zestawienia widze poraz pierwszy. Ja musze zebrac wszystkie produkty na wykończeniu i w końcu je opróżnić do końca. Dużo produktów u mnie stoi takich z resztkami, a zapominam o nich :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam w ogóle wrażenie, że Miss Sporty to ma większość bubli. Lakiery do paznokci też są kiepskie, to samo pomadki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tylko pastę do zębów Colgate.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam żadnego z tych produktów, może poza pastami do zębów, ale od dawna nie mogę używać takich z fluorem, więc u mnie w domu teraz są tylko takie bez, bo fluoru i tak mamy pod dostatkiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za to, że jesteście! Jeśli jesteś anonimem podpisz się imieniem lub przezwiskiem, będzie mi łatwiej odpowiedzieć. Proszę mnie nie zapraszać do wymian na obserwatorów i na blogi, bo zacznę gryźć.

Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger